Sport.pl

Skoki narciarskie: Koniec współpracy trwającej od 2011 roku?

Alexander Stoeckl, mimo podpisania kontraktu z norweską federacją do końca igrzysk olimpijskich w Pekinie, już myśli o swojej przyszłości.

Trener norweskich skoczków Alexander Stoeckl chciałby rozpocząć negocjacje nad nowym kontraktem lub zmianą otoczenia w 2021 roku. O plany na dalszą karierę 45-letniego szkoleniowca zapytały norweskie media. – Albo przedłużę umowę, albo pomyślę nad inną funkcją w związku. Możliwe także, że zostanę trenerem, ale nie reprezentacji Norwegii – powiedział Stoeckl dla portalu VG.

Dawid Kubacki analizuje sposób działania systemu rekompensat za wiatr

Austriak zadeklarował również, że nie ma zamiaru znikać ze środowiska, z którym jest związany od młodości. – Wciąż mam wiele do zrobienia w skokach narciarskich. Sprawia mi to dużo radości i jestem zafascynowany tym sportem. Nie czuję zmęczenia podróżami związanymi z zawodami Pucharu Świata. Czuję się podekscytowany, kiedy mam do czynienia z ludźmi, z którymi spotykam się od 25 lat – mówi.

Clas Brede Braathen, dyrektor sportowy ds. skoków narciarskich zapowiedział, że uszanuje decyzję Stoeckla, gdyby ten chciał się rozstać z reprezentacją Norwegii, gdyż uważa, że to bardzo dobry trener, a tacy są rozchwytywani na rynku pracy. – Zawsze istnieje ryzyko, że bardzo dobrzy ludzie w swoim fachu, poszukiwani w naszym środowisku, mogą ulec pokusie wyboru nowej roli. Dla Stoeckla może to być nowy kraj, ale mamy z nim wyjątkowo dobre relacje i czujemy do siebie zaufanie. Jeśli będziemy zmuszeni szukać jego zastępcy, jestem pewny, że będziemy mieli na to dużo czasu i zrobimy to w odpowiedni sposób – komentuje sprawę Braathen.

Norwegowie nowy sezon pod wodzą Stoeckla zaczęli bardzo dobrze, o czym świadczą dwie indywidualne wygrane Daniela Andre Tandego i koszulka lidera Pucharu Świata, a także drugie miejsce w konkursie drużynowym rozgrywanym w Wiśle.

Więcej informacji o sportach zimowych znajdziecie na Sportsinwinter.pl.

Więcej o: