Sport.pl

Natalia Maliszewska przeszła mordercze przygotowania. Plecy bolą od samego słuchania

- Nigdy nie było tak ciężkich przygotowań. Codziennie do przejechania na lodzie było ponad 20 km. Na maksymalnej prędkości. Miało prawo wszystko boleć - opowiada Urszula Kamińska prowadząca short trackową reprezentację Polski. - Uznałam, że skoro mamy w portfelu dużo pieniędzy, to będziemy je wydawać. Żeby na naszej lokacie było jak najwięcej środków i żeby ona przyniosła duże zyski - tłumaczy trenerka, która w ubiegłym sezonie poprowadziła Natalię Maliszewską do zdobycia Pucharu Świata. Pierwsze starty nowego sezonu od 1 do 3 listopada w Salt Lake City.

Łukasz Jachimiak: Pięć podiów w sześciu startach i Puchar Świata na 500 metrów, a do tego jeszcze złoto mistrzostw Europy - czy po takim sezonie Natalii Maliszewskiej kolejny może być dla niej jeszcze lepszy?

Urszula Kamińska: Trudno mieć takie oczekiwania, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że ona wygrała prawie wszystko, co miała do wygrania. Teraz w kolekcji Natalii brakuje tylko jednego medalu - z igrzysk olimpijskich. Ostatnie miesiące ona przepracowała bardzo ciężko z myślą o tym medalu. Zobaczymy jaka będzie pierwsza odsłona Pucharu Świata. Okres przygotowawczy przepracowaliśmy inaczej niż zwykle. Zwiększyliśmy objętość, postawiliśmy na trochę inne aspekty w treningu siłowym i zobaczymy na ile nam to pomogło i ile jeszcze musimy popracować, żeby wejść na wyższy poziom. Nasz cel na tę zimę jest taki, żeby się ciągle poprawiać.

Co się kryje za stwierdzeniem "zwiększyliśmy objętość"? Patrycja Maliszewska, która ma o wiele większy staż od Natalii, powiedziała mi, że nigdy nie było tak ciężkich przygotowań.

- Tak, to prawda, nigdy nie było tak ciężkich przygotowań. Znacznie zwiększyliśmy liczbę przejeżdżanych okrążeń w trakcie każdej sesji treningowej. I jednocześnie zwiększyliśmy intensywność, czyli prędkości były dużo wyższe niż wcześniej. Uznałam, że skoro mamy w portfelu dużo pieniędzy, to będziemy je wydawać. Żeby na naszej lokacie było jak najwięcej środków i żeby ona przyniosła duże zyski.

Ile okrążeń przejeżdżały zawodniczki na każdym treningu?

- W najcięższym okresie mieliśmy po trzy-cztery treningi, wszystkie przejeżdżane na maksymalnych prędkościach. Do przejechania na treningu było nawet 140 okrążeń.

Przypomnijmy, że okrążenie ma 111 metrów.

- Zgadza się, dużo kilometrów się zebrało. Zazwyczaj było tak, że na treningu techniczym było 60 okrążeń, a wieczorem 140. Czyli zawsze to było ponad 20 km dziennie na samym lodzie, w pozycji łyżwiarskiej, z bardzo dużą siłą odśrodkową.

Plecy bolą od samego słuchania.

- Tak, ma prawo wszystko zaboleć, nie tylko plecy, ale też kolana. A obciążenie dla zawodników było bardzo duże również przez tę wyraźnie zwiększoną prędkość. Zobaczymy, jak się zregenerujemy.

Z tą prędkością to było tak, że kiedyś pozwalała Pani jechać na ileś procent, a teraz ten procent Pani podwyższyła?

- Nie, my nigdy procentowo nie szacujemy, bo to nie jest czysta matematyka. Naszym celem jest i podniesienie prędkości maksymalnych i utrzymanie tych prędkości, dlatego w porównaniu do zeszłego sezonu każde okrążenie było szybsze o około 0,2 s.

Sporo jak na fakt, że okrążenie jeździe się chyba w około 8,5 sekundy, prawda?

- Natalia jest najszybszą zawodniczką na świecie. W zeszłym roku ustanowiła rekord okrążenia wynikiem 8,36 s. Ale to jest bardzo wyjątkowo rezultat. Zazwyczaj na szybkim lodzie kobiety osiągają czas 8,5-8,6 s. My do takiego lodu dopiero się przyzwyczajamy po jeździe w Tomaszowie na lodzie, który nie trzymał płóz, był wolny. Przez to musimy odzyskać ergonomikę ruchu.

Jakie czasy okrążenia w Tomaszowie miała Natalia?

- Natalka jeździła nawet w 8,69. Czasy były zadowalające, natomiast struktura ruchu jest inna, gdy się jedzie po wolniejszym lodzie. Nie jest łatwo chodzenie zamienić w ślizganie.

8,69 s na 111 metrów - niezłe tempo miało to chodzenie.

- No tak, brzmi zabawnie. Ale my te malutkie niuanse wychwytujemy i wiemy, że trzeba szybkiego lodu, żeby noga była sprężysta, żeby wszystko idealnie zaskoczyło, żeby się naprawdę jechało. W przyszłym roku musimy w przygotowaniach zainwestować w wyjazdy na szybki lód.

Dlaczego w Tomaszowie nie macie szybkiego lodu? W czym tkwi problem?

- Są ludzie, którzy w Tomaszowie pracują bardzo dobrze, ale problemem jest to, że w hali nie ma osuszaczy powietrza, które by na stałym poziomie utrzymały wilgotność powietrza. Kiedy ona się zmienia, to lód nie trzyma płozy i zawodnik nie jest w stanie się na lodzie maksymalnie położyć. Tomaszów robi wszystko, żeby swoją sytuację zmienić, ale już wiem, że w przyszłym roku nie spędzimy tam dziewięciu tygodni.

Czyli osuszacze są za drogie, by Tomaszów mógł je mieć w najbliższym czasie?

- Tak, to bardzo droga rzecz. Kosztuje ponad dwa miliony złotych. Ministerstwo sportu da połowę kwoty, ale drugiej połowy musi poszukać miasto. Wiem, że są poczynione wszelkie możliwe kroki, ale trzeba czekać.

Co dobrego może nas czekać w tym sezonie poza występami Natalii? Szykuje Pani sztafetę na igrzyska w 2022 roku?

- Z takim nastawieniem trenujemy. Mamy bardzo fajny team kobiet i mężczyzn. Mężczyźni są młodszym zespołem, więc potrzebują trochę więcej czasu. Ale to jest dla mnie punkt honoru, żeby się udało zdobyć kwalifikację olimpijską. Natomiast Natalia jest na igrzyska bardzo mocno nastawiona i pracuje z myślą o nich, kierując się zasadą, którą mi kiedyś powiedział mój trener, a ja Natalii przekazałam. Ona brzmi tak: "Zapominaj szybko o porażkach, ale o sukcesach zapominają jeszcze szybciej, żebyś nie zapomniała, że ciągle musisz pracować".

Pani pracowała wybitnymi zawodnikami. Czy Natalia jest tak utalentowana i tak pracowita jak największe gwiazdy short tracku?

- Pracując w Rosji trenowałam Wiktora Ahna [sześciokrotny mistrz olimpijski] i mając porównanie wiem, że skala talentu Natalii jest bardzo duża. Natalka jest bardzo plastyczna, bardzo szybka, zdrowo agresywna w trakcie jazdy, na torze nie obawia się niczego i ma wielkie chęci do pracy. Dlatego liczę, że przyniesie nam jeszcze sporo radości.

Czyli nie ustępuje Ahnowi?

- On jest zupełnie inny, ma całkiem inny temperament. Na torze Ahn na takiego nie wygląda, ale jest flegmatykiem, w życiu codziennym to bardzo spokojny człowiek. Natalka jest zupełnie inna.

Więcej o: