Sport.pl

Medalistka IO w narciarstwie alpejskim nie żyje. Tragiczny finał poszukiwań

Potwierdził się najczarniejszy scenariusz. Poszukiwana od kilku dni brązowa medalistka ZIO w Albertville (1992) w slalomie specjalnym - Blanca Fernandez Ochoa - nie żyje.

Potwierdził się najczarniejszy scenariusz. Poszukiwana od kilku dni brązowa medalistka ZIO w Albertville (1992) w slalomie specjalnym – Blanca Fernandez Ochoa - nie żyje.

W środę przed południem ekipa poszukująca znalazła zwłoki Blanci Fernandez Ochoa w położonym na północ od Madrytu masywie górskim Guadarrama. Brązowa medalistka olimpijska zaginęła 24 sierpnia. Policja najpierw odnalazła auto. Rodzina poszukiwanej przekazywała podejrzenia co do wypadku w górach byłej alpejki.

Jak poinformowała hiszpańska żandarmeria (Guardia Civil), ciało Fernandez Ochoa odnalazł w środę przed południem jeden z funkcjonariuszy, który prywatnie przyłączył się do poszukiwań. Zwłoki znajdowały się w okolicach miejscowości Cercedilla, 70 km na północ od Madrytu. Funkcjonariusze podejrzewają, że Blanca zasłabła podczas górskiej wędrówki i zmarła pod koniec sierpnia.

Blanca Fernandez Ochoy wystartowała w czterech zimowych igrzyskach: w Lake Placid, Sarajewie, Calgary oraz w Albertville. Fernandez Ochoa dwukrotnie zajmowała też trzecią pozycję w slalomie w Pucharze Świata. Na tej samej lokacie plasowała się również w gigancie oraz w supergigancie. Była narciarka miała 56 lat. 

Więcej o sportach zimowych przeczytasz na sportsinwinter.pl

Więcej o:
Komentarze (33)
Medalistka IO w narciarstwie alpejskim nie żyje. Tragiczny finał poszukiwań
Zaloguj się
  • stefanowie

    Oceniono 12 razy 8

    Świetna narciarka i bardzo sympatyczny człowiek. RIP

  • doomsday

    Oceniono 2 razy 2

    Brat Francisco zmarł w tym samym wieku (56) na raka w 2006 r. Był złotym medalistą z Sapporo w 1972.

  • rattenkrieger

    Oceniono 1 raz 1

    Kiedyś wybrałem się na spacer w górach Chorwacji na szczyt ponad 1500npm, tego dnia zapowiadano 34 st. ale okazało się że temperatura wzrosła do 38. Wyruszyłem o 6 rano, a wróciłem o 12. Wypiłem tego dnia 6l napojów czyli litr na godzinę i okazało się to przynajmniej o 2 litry za mało. O 11:30 skończyła mi się woda i zaczęła walka z czasem. Ostatnie 1000m przewyższenia pokonałem pół-biegiem w 25 minut. Przez ostatnie 5 min zaczęło się mrowienie w rękach i skurcze w udach. Mimo 38 stopni i pełnego słońca byłem całkowicie suchy bo nie miałem już w organizmie wody by się pocić. Na szczęście miałem dość sił żeby dojść do zabudowań gdzie mogłem się polać wodą i odzyskać siły. Być może byłem 10 minut od utraty przytomności z przegrzania i śmierci w idiotyczny sposób. Być może taki los spotkał Blancę. W górach zawsze warto mieć jakiegoś towarzysza.

  • senioryta13

    Oceniono 1 raz 1

    kiedys , w gorach, prawie pod samym szczytem, jakis mezczyzna oferowal mi gigantyczna sume za bulke, byl wyczerpany, oczywiscie poczestowalam i co sie okazalo, byl to 'maratonczyk' , duzo biegal, myslal, ze da rade, bo taki wprawiony, wysportowany, wybral sie w gory bez prowiantu, myslal, ze szybko 'gorke' zaliczy, a tu niestety, zostal pokonany. W przypadku blanki, moglo byc identycznie no i nauczka, wez kompna na takie wedrowki .

  • mer-llink

    Oceniono 5 razy 1

    RIP

  • eurotram

    0

    Myślałem,że tym razem news będzie dotyczył (jak prawie zwykle ostatnio na tym portalu) śmierci pół-anonimowej zawodniczki,której raz się przyfarciło i coś psim swędem zdobyła,ale tym razem rzeczywiście chodziło o znaną wtedy narciarkę; może nie sama ścisła czołówka,ale szeroka czołówka już tak. Dobra była,najlepsza z Hiszpanek wtedy startujących,w każdym razie zapadła w pamięć nawet komuś,kto o narciarstwie alpejskim przypominał sobie jedynie w sobotnie i niedzielne poranki podczas oglądania Eurosportu.

  • trevor_francis

    Oceniono 15 razy -1

    A ja mam 58 i dopiero sie rozkrecam. Zadnych operacji, prawie wszystkie zeby swoje, dopiero zrobilem operacje katarakty z korekta wzroku i nawet do czytania nie uzywam okularow. Pare tygodni temu w Poznaniu wlazla na mnie taka bladawa meska wija ze smarfotnem w wiotkej lapce, moze 20 lat, nic wielkiego, przepraszam i idziemy kazdy w swoja strone. A ten nie, pyskuje i macha witkami. Dalem raz z otwartej, polecial na trawnik i zemdlal, cudzilem gnojka ze dwie minuty.
    Taka teraz macie mlodziez digitalowa, lamie sie od wiatru.

  • boliver

    Oceniono 4 razy -4

    Czarny koniec bianci,,

    Smutne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX