Sport.pl

Pjongczang 2018. Justyna Kowalczyk po przegranym ćwierćfinale sprintu: - Gdyby to był mój dzień na wygrywanie, to by bieg wyglądał inaczej. A tak to muszę pójść teraz do trenera i spojrzeć mu w oczy

- Uparła się, że to ona pójdzie pierwsza ze zjazdu i przez jej błędy wytraciłyśmy prędkość. Co mogłam zrobić, pod nogami jej przejechać? - mówi Justyna Kowalczyk o starciu z Ingvild Flugstad Oestberg pod koniec ćwierćfinału sprintu. Obie wyhamowały i odpadły

Paweł Wilkowicz: Co się stało na ostatnim zjeździe?

Justyna Kowalczyk: Ziściło się to, czego się najbardziej obawiałam. Tylko nie ziściło się w taki sposób jakiego się obawiałam. To co widzieliście na końcu zjazdu to był też koniec kłopotów. A  zaczęło się to dużo wyżej, gdy Oestberg się uparła, że to ona pójdzie pierwsza ze zjazdu. Poszła, przyhamowała, ja musiałam też przyhamować. Potem się otworzyła, wytracając prędkość. To  i ja będąc tuż za nią się musiałam otworzyć. Dziewczyny z tyłu nas dogoniły. Zjazd w tym miejscu którego się obawiałam poszedł zupełnie normalnie. Potem poszłam po swoim łuku. A resztę to już było widać. Całą prędkość traciłyśmy od góry przez jej błędy. Co mogłam zrobić, nie miałam jej jak ominąć. Mogłam jej najwyżej pod nogami przejechać, ale nie czas na żarty. Narty miałam dobrze przygotowane na podbieg. Wydolnościowo też byłam dobra, ale czegoś zabrakło. I teraz będę musiała iść do trenera i popatrzeć mu w oczy. Tyle czuję teraz. Może później będę czuła więcej.

Ale co to znaczy, że „Oestberg się uparła”? Nie wjechała mniej rozpędzona na zjazd?

Nie, weszłyśmy równo. Po prostu ona wchodziła po mniejszym obwodzie i ją wyrzuciło. Broniąc się przed tym zaczęła hamować, podniosła się. A tu na dole to już po prostu wyhamowałyśmy.

Na podbiegach wszystko wydawało się działać jak należy.

Ale sprint to nie tylko dwa podbiegi.

Ważne było w tym biegu, żeby być jak najbliżej wewnętrznego toru. A to się właściwie ani razu nie udało.

No właśnie miało się udać na końcu i było widać jak się skończyło. Tam wjeżdżałam, bo widziałam miejsce.

Oestberg też.

Nie zrobiłam błędu, bo jakbym zrobiła błąd, to dostałabym upomnienie za zajechanie drogi. Nie dostałam ani kartki, ani upomnienia. Jechałam po swojej linii. Upomnienie w ćwierćfinale dostała tylko Julia Biełorukowa, słowne za łyżwowanie. Wiem jedno: gdybym pobiegła jak Biełorukowa w swoim ćwierćfinale, od początku do końca z przodu, to by się takie rzeczy nie zdarzyły. Inaczej mówiąc, gdyby to był dzień na wygrywanie, to by do takich rzeczy nie doszło.

Gdybym pobiegła jak Biełorukowa, czyli: gdybym ruszyła szybciej ze startu?

Ja mam swoje odczucia, ale wolałabym je najpierw przedyskutować z trenerem. Lepsze wyjście ze startu jest w moim przypadku po prostu niemożliwe. Nie ma już co wałkować teraz. Przyjadę do pokoju, obejrzę bieg, to będę mogła powiedzieć więcej.

Co jest możliwe w sprincie stylem dowolnym?

Będziemy biegły z Sylwią Jaśkowiec na ile damy radę.

Więcej o:
Komentarze (128)
Pjongczang 2018. Justyna Kowalczyk po przegranym ćwierćfinale sprintu: - Gdyby to był mój dzień na wygrywanie, to by bieg wyglądał inaczej. A tak to muszę pójść teraz do trenera i spojrzeć mu w oczy
Zaloguj się
  • giszta

    Oceniono 27 razy 23

    Nie mam słów do was dziennikarzy i do TVP, pytacie się 36 letniej dziewczyny która już od ładnych paru lat jest na peryferiach zawodowego biegania Co się stało. Kowalczyk dawała Polsce medale na 3 Igrzyskach z rzędu, a tragedią Polski jest to, że mimo iż narciarstwo klasyczne stało się w Polsce bardzo popularne w 2018 roku dalej liczymy totalnie nie mając ku temu żadnych przesłanek totalnie irracjonalnie że Kowalczyk dalej będzie zdobywała dla Polski Medale. Ten sam przykład z Bródką. Chłop sporo przeszedł i jasne jest że szans na medal nie ma bo, od 4 lat niestety ale nie jest w czołówce, bo coś przeszedł kontuzje itp, bo jest 4 lata starszy a w sporcie to szmat czasu i jest już mase młodszych od niego którzy czekają już na sukces. Takie jest prawo natury. Ten srebrny medalista co przegrał z bródką 4 lata temu z Holandi kun vervej 4 lata temu był srebrny dzisiaj 2 jego młodszych kolegów świętuje złoto i srebro on jest pod koniec pierwszej dziesiątki. Tylko Holandia pożegna starszego a przywita młodego mistrza. My będziemy jeszcze 22 lata wspominać złoty przejazd Bródki medale Kowalczyk Małysza i Stocha. Bo nie mamy nikogo i to pokazują te Igrzyska. Śmiać mi się chcę jak czytam o nadziej w SHOR TRECKU laska odpada w ćwierćfinale. Po prostu jedna szansa na medal jest w sobote duża skocznia i jedna w poniedziałek konkurs drużynowy i tyle żadnych innych szans.

  • sjaw

    Oceniono 22 razy 16

    Tak, tak więcej pieniędzy na Rydzyka, nowenny w kościołach, miesięcznice, więcej godzin religii w szkołach a sport na najwyższym poziomie będziemy mieli w niebie.

  • tomasz.sm

    Oceniono 13 razy 11

    Przeciez ona öd lat nic nie wygrala w PS..skad ten balonik? Nie zdobedziemy nic jesli skoczkowie nie dadza rady...taki jest niestety poziom polskiego sportu...

  • Oceniono 8 razy 8

    Wszyscy szydercy internetu. Pani Justyna i tak jest najlepsza ze wszystkich naszych zawodniczek biegowych. Po co bić pianę i poniżać? Wyobrażam sobie jak w Japonii jadą po Kasaim...... Przecież nie wygrywa. "POLACY LUBCIE SIĘ TROCHĘ " -Stachu Japycz

  • matts06

    Oceniono 12 razy 8

    Hmm mi to raczej wyglądało, że to Kowalczyk się wepchnęła przed rywalkę, bo jak zawsze ma problemy z techniką i nie wyrobiła na zjeździe, przez co wjechała na tor Norweżki. Tak więc ten płacz trochę nie na miejscu, jak się nie ma formy, to się zwala oczywiście na wszystko dookoła.

  • nietyp

    Oceniono 9 razy 7

    Wychodzi na to, że zaraz po religii, sport jest następny w kolejce w budzeniu najniższych instynktów w gatunku homo sapiens!!!

  • nietyp

    Oceniono 7 razy 7

    Motłoch zawiedziony... I czym teraz zwrócić uwagę całego świata???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX