Pjongczang 2018. Justyna Kowalczyk po biegu na 30 km: - Dużo zrobiłam przed igrzyskami, niewiele za to dostałam. To jest przykrość. Ale lepiej już nie będzie

- Nie biegałam w tych igrzyskach tak jak chciałam. Przychodzi taki moment, gdy musisz sobie powiedzieć: lepsza nie będziesz. Ale nie podjęłam jeszcze decyzji, czy będę startować w następnym sezonie - mówi Justyna Kowalczyk po 14. miejscu w ostatnim biegu igrzysk w Pjongczangu.
1

25.02.2018  Pjongchang. Justyna Kowalczyk podczas biegu na 30 km  na zimowych igrzysk olimpijskich . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
Pjongczang2018 skoki narciarskie olimpiady
FOT. KUBA ATYS

Sport.pl: Ani przez moment nie zanosiło się na włączenie do walki o medale na 30 km.

Justyna Kowalczyk: Nie było szans. Już po siódmym kilometrze krzyknęłam do trenera, że nic z tego. I rzeczywiście, niedługo później odpadłam. Od samego początku dziewczyny narzuciły bardzo mocne tempo. Miałam jeszcze przez moment przebłyski: być może, być może. Ale powyżej dziesiątego miejsca nie udało się wyjść. A potem zrobiła się luka i już wiedziałam, że tej luki nie zmniejszę. Było coraz gorzej, aż do 15. kilometra, może 20. Wtedy  już łatwiej było się utrzymać.

2

- Ten uśmiech to ulga, że już koniec?

- To jest bieg, w którym się bardzo dużo dzieje. Najpierw masz nadzieję, potem ta nadzieja zaczyna umierać. Musisz się z tym pogodzić, że umarła. Wydaje ci się, że już nie jesteś w stanie zrobić nawet kilometra, tak jesteś zakwaszony. A potem to mija, zaczynasz znowu walczyć. Kogoś dogonisz, kogoś wyprzedzisz i na koniec jesteś nawet zadowolony, że się wyciągnąłeś na to czternaste miejsce. Przebierałyśmy się teraz z Finkami, tam Kerttu Niskanen strasznie płacze, nie wiem dlaczego, czy jej dobre miejsce przez coś uciekło.

- . dobre uciekło Theresie Stadlober, która będąc na drugim miejscu pomyliła trasę i straciła medal.

- Może Kerttu się przewróciła. W każdym razie płacze. I gdy z nimi byłam, Aino Kaisa Saarinen pyta: jak było? A ja tylko: uhmmm. Ona na to: rozumiem. I zaczyna się śmiać. Miło sobie powspominać te lata, gdy byłyśmy mocne. Ale tak naprawdę dziś tylko jedna starsza zawodniczka dobrze biega. Reszta to młode pokolenie. Ja zawsze byłam normalnym człowiekiem i się widać jak normalny człowiek starzeję.

3

25.02.2018  Pjongchang. Justyna Kowalczyk i trener Aleksander Wierietielny podczas biegu na 30 km  na zimowych igrzysk olimpijskich . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
Pjongczang2018 skoki narciarskie olimpiady
FOT. KUBA ATYS

- Spodziewała się pani lepszych igrzysk, prawda?

- Były bardzo emocjonalne, bo nie biegałam tak jak chciałam. A że to pewnie pożegnanie z igrzyskami, więc emocje były jeszcze większe. Kotłowało się we mnie, bo nie wiem co robić dalej. A wyniki? Sprint jak sprint, wiadomo że trzydziestka powinna być u mnie najmocniejsza. No i była, tylko nie takim najlepszym jakiego byśmy chcieli. Choć powiedzmy sobie z ręką na sercu: jeśli w ostatnich czterech latach stałam indywidualnie na podium tylko raz, rok temu tutaj, przy niepełnej obsadzie, to o czym mówimy. Można wspominać moje przeszłe fantastyczne biegi, walkę do końca, ale teraz jak nie ma z czego pobiec, to nie ma. Po prostu.

- Czyli to były ostatnie igrzyska?

- Decyzji nie podjęłam, ale patrząc na to ile jeszcze do następnych igrzysk. Już wiem, że to się tak nie da: pstryknę palcem i wrócę do wielkiej formy. Zrobiłam absolutnie wszystko żeby biegać jak najlepiej się da. Byłam bardziej profesjonalna niż kiedyś, gdy wygrywałam. I to nie dało spodziewanego efektu. Widać po wszystkich moich perypetiach już nie wrócę na dawny poziom i może być tylko gorzej. Tak po ludzku, to jest przykrość dla mnie, bo tak wiele zrobiłam w przygotowaniach, a niewiele za to dostałam. To jest ogromna przykrość dla mojego trenera, który bardzo wszystko przeżywa. Dla rodziców, rodziny, serwismenów, bo my wszyscy się staramy. Pracowaliśmy, nie chodziłam na piwo, tylko się starałam. A okazało się, że są lepsi. Po prostu.

4

25.02.2018  Pjongchang. Justyna Kowalczyk podczas biegu na 30 km  na zimowych igrzysk olimpijskich . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
Pjongczang2018 skoki narciarskie olimpiady
FOT. KUBA ATYS

- A co z przyszłym sezonem mistrzostw świata?

- Nie podjęłam decyzji. Mówię szczerze, nie po to żeby się wymigać. Za tydzień mam maraton, 90 kilometrów samym odpychaniem się, i myślę że to tego dnia podejmę decyzję.

- W Polsce nadal nie ma nikogo, kto byłby realną konkurencją.

- Jeśli już przy tym jesteśmy, to mam od siebie i od trenera kilka przykrych słów. To, że jestem jedyną reprezentantką Polski na królewskich dystansach, wśród kobiet i mężczyzn, jest niezrozumiałe. Gdy byłam młoda, to moim marzeniem był występ na królewskim dystansie w igrzyskach olimpijskich. Oni mieli taką szansę i nie skorzystali. Słyszę, że przygotowują się do Pucharu Świata w Lahti. No dobrze, ale Stina Nilsson pewnie też się przygotowuje do Pucharu Świata w Lahti. A pobiegła i ma medal. To jest takie przykre. Wiem, pewnie nie chcieli rozczarowania. Nie chcieli znów stawać się tłumaczyć, dlaczego są daleko, nie chcą czytać w Internecie, że są na wycieczce. Ale po co się przejmować, że ktoś wypisuje pierdoły? Australijczycy się mogą zmierzyć z królewskim dystansem, a Polacy nie mogą? Dziwne.

5

- A pani jeszcze w jakimś Pucharze Świata wystąpi w tym sezonie?

- Raczej nie. Na pewno nie będzie mnie w Lahti. Potem jest trzydziestka w Oslo, do tego stylem łyżwowym. Ja się już tutaj z trzydziestek wyleczyłam. Co do finału Pucharu Świata w Falun, jeszcze nie wiem. Na pewno będę na mistrzostwach Polski w Jakuszycach i tam już pewnie przyjadę z jakimiś wiążącymi decyzjami.

- Widzi pani wśród młodych polskich biegaczek kogoś, kto będzie mógł się liczyć w przyszłości w poważnej rywalizacji?

- Widziałam dwa czy trzy razy Elizę Rucką i dobrze wygląda na nartach. Jej sposób biegania i walki, sylwetka - szczuplutka, niewysoka, do dzisiejszych biegów w sam raz - dają podstawy żeby na coś liczyć. Tylko teraz musi przeskoczyć dwa poziomy, jak najszybciej. Jest Monika Skinder, sprinterka, ona musi nad ciałem popracować, ale ma bardzo duże predyspozycje jeśli chodzi o siłę i koordynację. Ale to wszystko małe dziewczynki, które muszą ruszyć. Jest przepaść: ja i Sylwia, a dalej te młode. Może jak my z Sylwią skończymy to będzie dobrze dla tej całej reszty, bo będą się musiały zmobilizować.

6

10.02.2018  Pjongchang. Justyna Kowalczyk podczas biegu technika laczona 2 x 7 , 5 kilometra na zimowych igrzyskach olimpijskich . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
Pjongczang2018 olimpiady biegi narciarskie /FR/
FOT. KUBA ATYS

- Nie wchodzi w grę powtórka z sezonu 2014-15: wspólnej grupy treningowej z Sylwią Jaśkowiec?

- Nie chcę mówić w imieniu mojego trenera, czy by się tego podjął, czy nie. Różne warianty rozważaliśmy, ale Sylwia też się mocno zastanawia, czy jest sens biegać dalej. Wszystko jest rozlazłe, na razie.

- Pani siebie widzi w roli trenera?

- Nie. Za dużo wymagam od siebie i ludzi. Jestem heterą po prostu, co tu dużo mówić. A hetery są dobre tylko, jak trafią na inne hetery.  Trzeba sięgać po trenerów z zewnątrz. Wiem, że w polskiej kadrze dziś bardzo żałują, że odszedł trener Miroslav Petrasek. A raczej, że go wykolegowano. Żałują wszyscy którzy z nim pracowali.

7

- Marit Bjoergen wygrała w imponującym stylu.

- Jest silna, biegaczka wszech czasów. Ma bardzo silne mięśnie, jest bardzo wytrzymała. Siłę ma wręcz męską, wydolność niezwykłą. Czuła się tu na pewno bardzo pewnie jeśli chodzi również o sprzęt. A widziała po biegu męskim, że warto uciekać.

- Wyobraża sobie pani w ogóle ten moment, zakończenia: że już nie będzie treningów.

- A dlaczego miałabym nie trenować? Trenować będę jeszcze długo, tylko już nie muszę startować w tych biegach, w których nie otrzymam tego, czego szukam. Przyzwyczaiłam wszystkich do dobrych wyników. A siebie najbardziej. Pracuję, a świat odjeżdża. Lepsza się nagle nie stanę. Próbowaliśmy już wszystkiego, nawet interwałów dwa tysiące nad poziomem morza. Przyjechałam tu wyświeżona jak nigdy. Co jeszcze mogę? Pewnie mogę jeszcze zachorować. Ale chorób mi już wystarczy. Przychodzi ten moment, gdy trzeba sobie powiedzieć: lepsza nie będziesz. Już prędzej gorsza.

Komentarze (148)
Ziomwe Igrzyska Olimpijskie 2018. Kowalczyk po igrzyskach: To jest przykrość. Ale lepiej już nie będzie
Zaloguj się
  • iarna

    Oceniono 27 razy 23

    Justyna - jesteś wielka, wspaniała. Szacunek na zawsze i wielkie podziękowania za te wszystkie fajne chwile, które dzięki Tobie przeżyłem jako kibic.
    I zostań przy tych nartach tak jak Adaś przy skokach, bo fachowcy są potrzebni. Bo jesteśmy w to wszystko wciąż jacyś tacy nędznawi.
    Bywaj zdrowa:)

  • spectator_zm

    Oceniono 20 razy 20

    Bardzo emocjonalne, ale i szczere słowa Justyny Kowalczyk. "Lepsza już nie będę." To mówi wszystko!
    Zdaje sobie z ogromu pracy w przygotowania, z tytanicznej harówki i nic z tego...
    Ale gdy się tak zastanowimy przez cały okres jej kariery, to wszystko, co osiągnęła Justyna, zwdziecza wyłącznie tej tytanicznej pracy. Nie miała wielkiego, wybitnego talentu do tej dyscypliny. Śmiało można powiedzieć, ze pod tym względem była przeciętną zawodniczką. Jednak natura dała jej jedną niezbędna do tego sportu cechę - wytrzymałość! Wydolność, której innym, bardziej utalentowanym zabrakło, by osiągnąć to co ona. Śmiem twierdzić, ze Sylwia Jaśkowiec talent miała zdecydowanie większy, ale różne koleje losu nie pozwalały jej go rozwinąć. Brakowało też trochę odpowiedniej motywacji i charakteru, bu osiągnąć choć cząstkę tego, co Justyna. Kowalczyk osiągnęła co mogła, na więcej zabrakło już sił i zdrowia. Dziś aby ciągle zdobywać medale w tej konkurencji trzeba być dobrym w obydwu stylach, obydwa trenować i obydwu poświęcać uwagę na równi. Justyna od kilku sezonów przestała trenować styl dowolny z uwagi na bóle piszczeli, więc tym samym nie mogła się tak przygotować do tych igrzysk, by znów zdobyć medal. Kombinowali z trenerem na różne sposoby, ale powinni wiedzieć, że nic z tego nie będzie. Soczi to był ostatni moment i ostatni medal. To było ostatnie tchnienie jej organizmu na tym poziomie...

  • Goha K

    Oceniono 20 razy 16

    Dla nas jesteś najlepsza Pani Justyno

  • kali23

    Oceniono 31 razy 13

    Brawo Kowalczyk! Uczciwość zawsze popłaca.
    Kiedyś historia oceni " sukcesy" norweskich astmatyków !
    To jeden wielki SKANDAL ! Ciekawe, że prawie tylko norweskie gwiazdy mają takie wątłe zdrowie?
    UDOWODNIONO , że lekarstwa na astmę poprawiają utlenienie organizmu a co ciekawe zwiększają masę mięśniową/ wystarczy popatrzeć na słabowitą Björgen/.
    Wg. austriackiej lekarki / eksperta WADA/ ŻADEN lekarz nie przepisał by takie dawki lekarstw. Np. Sundby szprycuje 10 krotnie
    większe ilości od dozwolonych ? Musi biedak być bardzo chory?
    To co robią Norwegowie to bezczelne OSZUSTWO!!!

  • boromir195419

    Oceniono 18 razy 10

    Wypada podziękować naszej MISTRZYNI - chciała powalczyć jeszcze na igrzyskach i jak sama mówi ....... trochę zabrakło . Teraz Zwiazek powinien zorganizować kompetentną ekipę do ratowania narciarstwa biegowego w Polsce i spróbować namówić Kowalczyk by wzięła w tym udział , Nikt od niej nie wie lepie jak ratować biegi. wiadomo zę jeśli nie jest się chorym na astmę to nie ma co zaczynać treningów bo to syzyfowa praca , Ale oczywiście sama choroba nie wystarczy bo już połowa biegaczek choruje / jak powirdziała Kalla .... chodzi o wyrównanie szans / więc trzeba gigantyczntj pracy . NASZEJ MISTRZYNI UDANEGO ŻYCIA ŻYCZĘ .

  • inder

    Oceniono 22 razy 10

    Pani Justyno, oczywiście jest jeden sposób, żeby wrócić na podium - "zachorować na astmę". Wziąłem ten zwrot w cudzysłów wiadomo dlaczego. A tak na serio: cokolwiek zadzieje się w przyszłości, nic nie zmieni faktu, że jest Pani WIELKA. Dziękuję i zawsze będę dziękował za ten ogrom radości, której przez lata dostarczała Pani nam, kibicom.

  • boliver

    Oceniono 7 razy 7

    Szacunek Justyno za twoja kariere, sukcesy i emocje,,
    Bravo,,

  • Bartłomiej Kozłowski

    Oceniono 9 razy 7

    Lepsza może i nie będziesz ... Ale rogaty duch w Tobie tkwi niemiłosierny !!! Dla nas zawsze będziesz najlepsza. Nasz szacunek Pani Justyno zdobyty uporem, walką, profesjonalizmem i osobowością nigdy nie zginie. Pozdrawiam gorąco.

  • led47

    Oceniono 5 razy 5

    Dziekuje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX