Sport.pl

Pjongczang 2018. Weronika Nowakowska dla Sport.pl - Odchodzę z polskiego sportu. Nie chcę już tu być

- To był poziom niegodny reprezentanta Polski, przepraszam za słowa użyte w moim filmiku. Ale dostawałam takie wiadomości, że nie wytrzymałam. 'Ty j***a suko, wstyd przynosisz Polsce'. 'Ty p******a. szmato, po co tam pojechałaś?'. To dla mnie straszne igrzyska - mówi Sport.pl Weronika Nowakowska, srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata z 2015 roku, która po sezonie planuje zakończyć karierę.
Weronika Nowakowska na trasie biegu indywidualnego na 15km. Biathlon, XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 15 lutego 2018 Weronika Nowakowska na trasie biegu indywidualnego na 15km. Biathlon, XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 15 lutego 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Paweł Wilkowicz: Żałuje pani?
Weronika Nowakowska: Oczywiście, że żałuję. Nie wzięłam pod uwagę, że ten filmik wyjęty z kontekstu będzie tak bił po oczach. Intencja była inna, to była cała seria, kilka filmików na Insta Stories. Zasada jest taka, że to znika po 24 godzinach, więc się wypowiadamy trochę swobodniej. Na Facebooka bym tego nie wystawiła, bo za luźne.  W tych filmikach komentowałam moje słabe starty olimpijskie, mówiłam, że jest mi przykro, że tak słabo wyszło na igrzyskach. I że najchętniej zostałabym w wiosce olimpijskiej i płakała, ale jest jeszcze sztafeta i trzeba się zebrać. I tak dalej. No i był ten dziesięciosekundowy filmik, który poszedł w Polskę.

"W d***e byliście, g***o widzieliście", do hejterów.
- Wyciągnięty do szerokiej publiczności jako jedyny. No i wiem, jak to teraz wygląda. Jest mi przykro, głupio, wstyd. Poziom niegodny reprezentanta Polski, jeśli chodzi o dobór słów. Ale już co do przekazu, to niestety wiele bym nie zmieniła. Dzisiaj słyszę, że to "w d***e byliście, g***o widzieliście" wynika z tego, że nie potrafię się pogodzić z krytyką. Nie. Ja sama mówię o moich występach tutaj, że są beznadziejne. I nie mam problemu jeśli ktoś mówi: Nowakowska jest tu beznadziejna. Ale jakie ja dostaję wiadomości. "Ty j****a suko, wstyd przynosisz Polsce". "Ty p******a. szmato, po co tam pojechałaś?".

Może na czas igrzysk trzeba jednak wszystko odłączyć?
- No mój błąd, że zaczęłam to czytać. Przychodziły na Facebooku, mam włączonego messengera żeby się kontaktować z rodziną. Na początku igrzysk się wyłączyłam. A potem mnie skusiło. Dopiero po biegu długim (trzeciej konkurencji igrzysk - red.). Włączyłam raz, drugi, trzeci. No i zabolało. Jesteśmy tylko ludźmi. Ten filmik nie był do ludzi, którzy mnie krytykują, tylko tych którzy mnie wyzywają. Puściły mi nerwy i poszło. Nie mogę już tego słuchać, nawet tekstu o olimpijskich turystach. Ja żeby tu być, musiałam dokładać trzykrotność mojego miesięcznego zarobku w biathlonie. Po to, żeby mieć dzieci przy sobie. Ponieważ w Polsce nie mamy gdzie trenować, wyjeżdżaliśmy zagranicę, a chciałam mieć dzieci przy sobie. Zabieram je oraz osobę do opieki. To trzykrotność stypendium.

Ja do sportu ostatnio dokładam. A później słyszę o wycieczce. Na wycieczkę to pojechałabym z dziećmi, i w jakieś lepsze miejsce niż lutowa Korea, gdzie jest minus dwadzieścia. Niezła wycieczka. Siedzimy tu teraz w takiej atmosferze. Co nie powiem, będzie źle. Jak powiem, że w biathlonie jest wyścig zbrojeń, w którym Polska nie ma szans, to usłyszę, że złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy. No, ale halo, jak możemy mieć takie same oczekiwania wobec Polski, Norwegii, Niemiec, jeśli u nas są kompletnie inne warunki niż w tych dwóch krajach. I znów, strach coś powiedzieć, bo jak ja powiem, że ten wyścig zbrojeń przegrywamy, to problemy będzie miała moja pani prezes, serwismeni, panią prezes wezwie minister, a jego może przepyta prezydent. I tak dalej. A tak naprawdę moja pani prezes z biathlonu nie jest niczemu winna. Więc i tak gryziemy się w język. Kim my jesteśmy, zawodnicy, w polskim sporcie? Zderzakami. Zbieramy z każdej strony.

Ale pani się tu w Pjongczang sama wystawiła na strzał.

Tak. I bardzo chciałabym to odkręcić. Mój błąd, że włączyłam tego messengera. Mój błąd, że w nerwach użyłam słów, które mi na co dzień tak łatwo nie przychodzą. Teraz wyszło, że jestem chamidłem. Przepraszam. Naprawdę nie wzięłam pod uwagę zmiany kontekstu. Obserwuję na Instagramie też profile dla mam i ostatnio po okładce "Wysokich Obcasów" że "Aborcja jest OK", i po tym jak tej akcji dało twarz kilka osób, Maja Bohosiewicz, też matka jak ja, powiedziała "To było ch****e". Też można by zrobić sąd, jak ona się wyraża. No ale to było ch****e, jak miała powiedzieć? Gdyby powiedziała, że to było złe, to pewnie na nikim by to wrażenia nie zrobiło.

Gdyby to były udane igrzyska dla całej ekipy, to rozgłos byłby mniejszy. A tak, poszła lawina.
- No nic, gorsze rzeczy się już w życiu zdarzały. Ja odchodzę ze sportu. Zdecydowałam już dawno temu. Odchodzę bez żalu. Nie chcę tu już być. Co mogłam, to zrobiłam. Jestem zmęczona, chcę normalnie żyć. Było warto być sportowcem. Byłam szczęściarą, bo robiłam to, co lubiłam. Ale teraz pora odpocząć. Chciałoby się zostać, gdyby się zmienił system naszego sportu. Możemy dyskutować, kto powiedział: dupa, gówno. Ja jestem teraz gorącym tematem. Ale to ostygnie i co zostanie? I tak będziemy musieli porozmawiać o stanie naszego sportu. Bo jeśli nie będziemy zmian, to będziemy cały czas skazani na takie sytuacje...
Saneczkarze i bobsleiści bez toru, biegacze bez tras. A oczekiwania jak wobec Norwegii i Niemców. Część z nas już nawet nie chce zabierać głosu. Poskarżymy się jaka jest w Polsce baza, to jeszcze nas politycy podepną pod swoją wojnę rząd-opozycja.

No i macie teraz dość słabe karty, po takich wynikach.
- Nawet się boję powiedzieć, że naprawdę dałam tutaj z siebie wszystko, bo mnie zjedzą. Staramy się, naprawdę. Tak, jest w tej polskiej olimpijskiej ekipie kilku turystów. Nie przeczę. Ktoś mnie tu zapyta: a ty jakie zawody dziś idziesz oglądać? Nie wierzyłam własnym uszom: no na jakie zawody? Na swoje! Ale takich jest garstka. Może mnie ktoś teraz za to zjechać, ale się staramy. Zimowe medale dla Polski zdobywają jednostki, które są wybitnie utalentowane i jeszcze wybitnie pracowite. Ludzie z charakterem. Poza skokami, które maja poukładane wszystko  - i to od razu widać po wynikach - to biathlon jest i tak najlepiej zorganizowany. Tyle że nam brakuje infrastruktury, szkoleniowców, włączenia się w ten wyścig zbrojeń w karabinach, nartach. Że o innych sprawach nie wspomnę. Polska nauka się w ogóle nie angażuje w sport. Dla Norwegów, Niemców pracują laboratoria. Tam przygotowanie narty zależy od wysokiej technologii, a nie od tego, o której godzinie wstanie serwismen.

W Pjongczangu przegrywacie też sprzętowo? Tak mówił trener Tobias Torgersen.
- Weźmy narty Szwedek. Przyjechały świetnie przygotowane, to jedna rzecz. Ale byłam blisko niektórych z nich w biegu pościgowym i wiem jak im jadą narty. I nie mogę mieć pretensji do mojego serwismena, bo wiem że zrobił wszystko co mógł, użył najlepszych rzeczy jakie ma. To że mi narta jedzie wolniej niż Szwedkom, Niemkom, Norweżkom to nie jego wina. Jak ja się poskarżę, to na nim się skupi krytyka. A potem na pani prezes itd.  Dlatego długo milczałyśmy. Żeby komuś kłopotów nie narobić. Ja nie mam tu szczytowej formy. Popełniłam jakiś błąd. Biorę to na klatę. Ale nie biegam tak źle, żeby mieć pięćdziesiąty czas biegu. A tak to wyglądało w sprincie i dochodzeniu. Nie tylko u mnie, ale i koleżanek. A potem w biegu  długim, mimo że się nie czułyśmy dużo lepiej, te wyniki były zupełnie inne. Jeżeli ktoś trochę ogląda biathlon, to wie co się stało. A jak nie ogląda, to może myśli, że nam się tyłka ruszyć nie chciało, bo było zimno.

No, o zimnie padło dużo słów.  
- Niezrozumianych. Nie jestem panieneczką, której jest zimno. Po prostu wiem, że my na takim zmrożonym suchym śniegu nie zrobimy wyników. Nie mamy dobrego smarowania na taki śnieg. Ja o tym wiem, wszyscy o tym wiemy i  jak się dwa tygodnie przed igrzyskami dowiedzieliśmy, że idzie taka pogoda... Ale przecież nie mogę powiedzieć przed zawodami: źle mi pojedzie. W głowie się kłębiły myśli, było zwątpienie. Od lat w takich warunkach jest nam ciężko. Ale nie mogłyśmy nic powiedzieć. Ani nie chciałyśmy. Trzeba się wspierać nawzajem. Dostawałyśmy pytania za metą i wymigiwałyśmy się od odpowiedzi. Żeby nikt nie czuł się obwiniony, to raz. A po drugie, żeby nie było że marudzimy. W Polsce mało osób biega na nartach, trudno wytłumaczyć, jak ważne jest smarowanie.

Dopiero wasz trener powiedział to głośno: mieliśmy problem ze sprzętem.
- A potem mi się ulało z tym filmikiem. Dałam twarz czemuś, czemu nie chciałam dać twarzy. Jest mi przykro i źle. Jestem rozedrgana, a przed nami jeszcze sztafeta.

Z szansami?
- Jeśli się utrzyma cieplejsza pogoda. My się już zaczynamy czuć lepiej fizycznie niż na początku. Pogoda też zaczęła bardziej sprzyjać. Pierwsze dni były straszne. W sprincie szarpałam na sto procent i zajęłam miejsce 34. Najgorsze w sezonie. Najgorszy czas biegu. Miałam problemy z plecami w dwóch pierwszych biegach, przyjechałam z tym problemem z Polski, trochę się to nasiliło w podróży i wyłączyło mnie początkowo z mocniejszych treningów. Ale to nie tłumaczy tych wyników. Przyjeżdżasz na igrzyska z wielkimi ambicjami, a człapiesz na nartach. Jesteś jak uwięziona w swoim ciele. Narty jadą jak po piasku, nie ma ślizgu. I patrzysz jak się ślizgają narty rywalek. Straszne. Bardzo nam zależy na sztafecie. Od początku mówiłam, że gdybym mogła wybrać medal, to właśnie w sztafecie. Po tym wszystkim co przez lata przeżyłyśmy razem, byłoby to coś pięknego. Po drodze będzie jeszcze sztafeta mieszana, w której od nas pobiegną Kamila Żuk i Magda Gwizdoń. Igrzyska mi się kompletnie nie udały, ale nadal wierzę w sztafetę. Wyniki nie wskazują, że ten medal może się zdarzyć. Ale ja wierzę.

Koniec kariery jest nieodwołalny?
- Tak. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, ja już nie chcę. Gdybym miała zostać przy sporcie, to żeby pomagać młodym sportowcom i mieć realny wpływ na rzeczywistość. A na to się nie zanosi. Jest dyskusja, dlaczego szkolenie nas tyle kosztuje. Bo trzeba nas cały czas wysyłać za granicę. Nie możemy planować żadnych poważnych zgrupowań w Polsce, bo tu ciągle są jakieś problemy ze śniegiem na trasach. Przydałoby się znaleźć dla polskiego sportu dodatkowych, prywatnych  mecenasów. Cierpliwych, którzy zrozumieją, że tacy młodzi jak Kamila Żuk to inwestycja w przyszłość, na następne igrzyska.

Pojedzie pani jeszcze na Puchary Świata po igrzyskach?
- Pojadę. Jestem 21. w klasyfikacji generalnej, walczymy w Pucharze Narodów o miejsca dające nam prawa startu. Była prośba od ekipy, żeby jeszcze pojeździć. A i dla mnie miło będzie przedłużyć trochę to pożegnanie i normalnie zakończyć sezon.

Paweł Wilkowicz
Sport.pl

Komentarze (337)
Pjongczang 2018. Weronika Nowakowska dla Sport.pl - Odchodzę z polskiego sportu. Nie chcę już tu być
Zaloguj się
  • fiqumiku

    Oceniono 67 razy 59

    Frustracja w czesci spoleczensta jest taka, ze hejt leje sie strumieniami. Brak poczucia wlasnej wartosci i brak osiagniec i wiary w siebie powoduja, ze czesc spoleczenstwa postawilo sobie za cel obrzucanie innych zeby poprawic sobie humor. Do tego wzmacnianie i propagowanie agresji przez politykow jedynie slusznej pisokomuszej opcji przynosi juz owoce. Rownia pochyla. Jeszcze Pis wprowadzi dostep do broni i wojna domowa pewna

  • abnegat.ltd

    Oceniono 56 razy 42

    Kobieto, w Polsce PiS ma prawie 50% poparcia a ty sie spodziewasz KULTURY wypowiedzi? Litosci... Prosze walczyc - zawsze milo zobaczyc polski stroj na trasie - a pyskowki zostawic rodakom przed telewizorami.

  • gasss12

    Oceniono 49 razy 31

    Mieszkamy w Norwegii ale wciaz mamy polskie obywatelstwo, porownujac poziom komentarzy na forach sportowych w mediach norweskich i polskich wiem jedno, jesli moj syn uprawialby wyczynowo sport i jakis Polski zwiazek sportowy pytalby go czy chce reprezentowac Polske to odradzilbym mu to z calego serca!Za malo tam u was Polakow a zawiele pszenno-buraczannych Wolakow!

  • baska_w5

    Oceniono 31 razy 27

    Pani Weroniko głowa do góry! Miała Pani rację i pełne prawo zareagować na chamstwo "mądrali", których ze spotem łączy tylko pilot do telewizora.

  • obserwatoriumpolityczne.pl

    Oceniono 20 razy 20

    Czytanie komentarzy polskich idiotow (czyli znacznej czesci spoleczenstwa polskiego) to blad.

  • Izabela Copik

    Oceniono 19 razy 19

    Pani Weroniko. ..głowa to góry. Proszę się nie załamywać. Taki już nasz kraj ze jeden drugiemu wilkiem.Ja czekam na relacje tv z biathlon zawsze z moimi dziećmi to przepiękna i wymagająca konkurencja. Życzę powodzenia w drużynie i trochę więcej nadziei.Będzie dobrze.Ściskam kciuki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX