Sport.pl

[MAJCHRZAK w PUNKT K #8] Stoch będzie jak Małysz? Historia znów zatacza koło. Wellinger prawie pewny medalu

Wielkie nadzieje polskich kibiców zawiedzione. Polak dopiero czwarty, a polski sędzia obiektem narodowej krytyki za brak wsparcia dla naszego zawodnika. To nie wydarzenia z zeszłego tygodnia, ale sprzed ponad dziesięciu lat. Polacy to specjaliści od wielkich powrotów, ale historia pokazuje też, że Andreas Wellinger jest już niemal pewny kolejnego medalu na igrzyskach.
Kamil Stoch Kamil Stoch FOT. KUBA ATYS

Skoki narciarskie zagościły na igrzyskach olimpijskich już w 1924 i są jedną z sześciu dyscyplin, które od początku towarzyszą olimpijskim zmaganiom. Warto jednak zaznaczyć, że do igrzysk w 1960 roku rozgrywanych w Sqaw Valley odbywał się tylko jeden konkurs skoków narciarskich. Dopiero od 1964 roku zdecydowano się na rozgrywanie dwóch konkursów. Od tamtego czasu, odbyło się czternaście zimowych igrzysk olimpijskich, a zwycięzca pierwszych zawodów w skokach czterokrotnie sięgał także po złoto w drugim konkursie. Historyczne statystyki pokazują również, że medalista z mniejszego obiektu w znacznej większości przypadków zdobywał medal na większej skoczni.

Tylko jeden z hattrickiem

Tylko jednemu zawodnikowi w historii udało się ustrzelić prawdziwego hattricka, czyli zdobyć trzy złote medale na jednych igrzyskach. Tym szczęśliwcem jest oczywiście Matti Nykanen, który w 1988 roku okazał się najlepszy nie tylko na średniej i dużej skoczni, ale także sięgnął po złoto w konkursie drużynowym.  Co interesujące, Nykanen jest jedynym zawodnikiem, który zgromadził de facto cztery olimpijskie złota z rzędu, bo w 1984 roku okazał się najlepszym skoczkiem drugiego konkursu na igrzyskach olimpijskich w Sarajewie, a cztery lata potem wygrał przecież wszystko na igrzyskach w Calgary.

Podwójne złoto

W historii igrzysk olimpijskich, na których rozgrywano dwa konkursy indywidualne, cztery razy zdarzyło się, by jeden zawodnik sięgał po dwa złota na jednej imprezie. Pierwszy skoczkiem, był co oczywiste Matti Nykanen, ale na kolejne takie osiągnięcie trzeba było czekać do 2002 roku, gdy Simon Ammann zadziwił cały świat i wygrał dwa złota na igrzyskach w Salt Lake City. Szwajcar powtórzył to osiągnięcie osiem lat później w Vancouver, a Kamil Stoch w Soczi. Oznacza to, że XXI wieku podwójnego mistrza wyłoniono w trzech z czterech rywalizacji olimpijskich.

"Historycznie" Wellinger prawie pewny medalu

Z drugiej strony, w czasie ostatnich czternastu igrzysk, na których rozgrywano dwa konkursy indywidualne, tylko cztery razy zdarzyło się, że zwycięzca z mniejszej skoczni nie sięgał po medal na większym obiekcie. Ostatnim takim przypadkiem były igrzyska z 1992 roku w Arbertville, a pechowcem można było nazwać Ernsta Vettoriego, który wygrał złoto na mniejszym obiekcie, ale na dużej skoczni był dopiero piętnasty. Wszyscy kolejni mistrzowie zawsze sięgali po medal w drugim konkursie.

W całej historii skoków na igrzyskach mistrzowie z pierwszego konkurs cztery razy zdobywali złoto, pięć razy srebro, a raz brązowy medal, co ciekawe wywalczony przez najbardziej sensacyjnego mistrza na normalnej skoczni, czyli Larsa Bystoela w 2006 roku. Jak pokazuje statystyka, medal dla Andreasa Wellingera na skoczni dużej jest więc bardzo możliwy

Adam Małysz Adam Małysz MAREK PODMOKŁY

Stoch jak Małysz?

Zawód po czwartym i piątym miejscu polskich skoczków był ogromny. Wszyscy liczyli, że biało-czerwonym uda się zdobyć przynajmniej jeden medal, bo nasi skoczkowie prezentowali bardzo dobrą formę. W związku z tym smutek był chyba jeszcze większy niż w 2007 roku, gdy Adam Małysz jechał do Sapporo jako główny kandydat do wygrania podwójnego złota mistrzostw świata, ale w pierwszym konkursie był dopiero czwarty.

Wówczas także lawina krytyki spadła na polskiego sędziego Marka Siderka, który w pierwszej serii dał Małyszowi zaledwie 17,5 pkt, a gdyby dał pół punktu więcej (jak dwóch innych sędziów), to Małysz kończyłby rywalizację w ostatniej trójce, która skakała w znacznie lepszych warunkach. Tak się jednak nie stało, a Małysz zakończył konkurs tuż za podium. W mediach pojawiały się informacje, że pretensje do polskiego sędziego miał mieć nawet ówczesny minister sportu - Tomasz Lipiec! W drugim konkursie Małysz pokazał jednak klasę i po prostu rozniósł rywali, wygrywając na normalnej skoczni z przewagą ponad 20 punktów.

Wielkie powroty już się zdarzały

Jak zresztą wyliczył statystyk Mateusz Leleń z TVP, w XXI wieku pięć razy zdarzyło się, by zawodnik, który w pierwszym konkursie wielkiej imprezy był poza podium, sięgał w drugich zawodach po zwycięstwo. Cztery razy miało to miejsce na mistrzostwach świata. Tutaj znakomitymi powrotami popisywali się dwaj Polacy.

Niezwykły  skok jakościowy względem pierwszych zawodów zaliczył Kamil Stoch, który Val di Fiemme był dopiero ósmy. Polski zawodnik podkreślał, że bardzo liczył na medal, ale po prostu nie wytrzymał presji. U Polaka pojawiły się wówczas łzy smutku, które były jednak bardzo potrzebne. Na dużej skoczni Stoch był już nie do zatrzymania i sięgnął po pierwszy ważny medal w swojej kolekcji.


Sport.pl

Komentarze (32)
[MAJCHRZAK w PUNKT K #8] Stoch będzie jak Małysz? Historia znów zatacza koło. Wellinger prawie pewny medalu
Zaloguj się
  • pikolo155

    Oceniono 4 razy 4

    Taka historia. Finał turnieju hokeja podczas igrzysk w Salt Lake City w 2002. Grają USA przeciwko Kanadzie. Wygrała Kanada. I teraz najlepsze: dwóch z trzech sędziów to Kanadyjczycy, trzeci Fin. I nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie protestował ani przed ani po meczu, że taka obsada sędziowska w takim meczu może sędziować nieobiektywnie. Bo to są zawodowcy. A w Polsce - "sędzia powinien był wspierać Stocha". Żałosne.

  • tomek.niedojadlo

    Oceniono 4 razy 4

    Ludzie jakie wsparcie dla Stocha. Sędzia ma być ślepy na narodowość nawet jeżeli jest to olimpiada. Ślepy i bezwzględnie obiektywny w swoich ocenach. Stoch jak wiemy miał druga najlepszą ocenę punktową ze wszystkich skoczków po Wellingerze. Gdyby liczyć tylko punkty miałby srebro. Jemu brakło odległości, inni skoczyli dalej w drugiej serii. Oczywiście można sie doczepić do algorytku wyliczającego prędkość wiatru a co za tym idzie punktową kompensację z tego wynikającą ale obiektywnie patrząc Stoch leciał w warunkach porównywalnych do reszty czołówki i zwyczajnie nie poleciał dość daleko. Zostawcie sędziów w spokoju bo Stoch na pewno nie skrzywdzili. Życzmy Kamilowi żeby w kolejnych konkursach oddawał po prostu najdłuższe skoki + jego nienaganna technika a będziemy się cieszyć z medali.

  • spinaker99

    Oceniono 5 razy 3

    Zadaniem sędziego jest neutralna ocena a nie popieranie swoich,szczególnie ułomów!

  • sztucznypolak

    Oceniono 5 razy 3

    "Statystycznie Wellinger prawie pewny medalu"
    Statystyka Panie Redaktorze dziala w wypadku wielkich liczb.
    Tu statystyka nie ma zastosowania.

  • buk-humor-dziczyzna

    Oceniono 2 razy 2

    Ja w tym widzę złowrogą rękę Kremla, lewicy, aktywistów , Pekińskiego Związku Dorożkarzy, Koła Gospodyń Wiejskich z Pcimia Górnego oraz Zrzeszenia Egzorcystów Wyklętych, jednak decydującą rolę odgrywają pismaki-goownojady, którzy zeżrą własne fekalia, aby zarobić na kieliszek chleba - George Orwell

  • jorn

    Oceniono 1 raz 1

    " Wówczas także lawina krytyki spadła na polskiego sędziego Marka Siderka, który w pierwszej serii dał Małyszowi zaledwie 17,5 pkt, a gdyby dał pół punktu więcej (jak dwóch innych sędziów), to Małysz kończyłby rywalizację w ostatniej trójce, która skakała w znacznie lepszych warunkach. Tak się jednak nie stało, a Małysz zakończył konkurs tuż za podium. W mediach pojawiały się informacje, że pretensje do polskiego sędziego miał mieć nawet ówczesny minister sportu - Tomasz Lipiec! W drugim konkursie pokazał jednak klasę i po prostu rozniósł rywali, wygrywając na normalnej skoczni z przewagą ponad 20 punktów."

    Ten fragment jest napisany tak nieporadnie, że nie wynika z niego, czy w drugim konkursie zwyciężył Siderek, czy Lipiec.

  • kuku666

    Oceniono 1 raz 1

    Stoch zdobędzie złoto, Forfang srebro a Kubacki brąz. Takie są moje przepowiednie.

    A jeśli medalu nie będzie to znowu zacznie się doszukiwanie winy wśród sędziów, pogody, organizatorów, państwa koreańskiego, Andrzeja Dudy, kosmitów i całego świata. Tacy już są Polacy.

  • teaearlgrey

    Oceniono 1 raz 1

    "Wróg publiczny 2" (2018) - w roli głównej Ryszard Guńka, reżyseria Piotr Majchrzak
    Kino! Dosłownie kino!

  • buk-humor-dziczyzna

    Oceniono 1 raz 1

    śnieg, wiatr, mróz , no i ten sędzia - gdyby nie to byłyby 3 złote medale

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX