Pjongczang 2018. Dziennikarz który zdemaskował rosyjski doping:- Szef MKOl jest grabarzem sportu. Od wielu lat. Pogubił się w sprawie Rosji, z nami rozmawia już tylko przez prawników

- Szef MKOl Thomas Bach pilnuje tylko kariery. Otacza się spin doktorami, marzy o pokojowym Noblu. Całe to olimpijskie zbliżenie obu Korei jest przecież po to, żeby oni w MKOl dostali Nobla. A to żadna ich zasługa. Tylko Kim Dzong Una, który wykorzystuje igrzyska dla własnej propagandy - mówi Sport.pl Hajo Seppelt, autor sportowego programu śledczego telewizji ARD
1 Hajo Seppelt Hajo Seppelt Fot. sportschau.de

Seppelt to najsłynniejszy dziennikarz zajmujący się dopingiem. Ujawniał po śledztwach i prowokacjach dziennikarskich doping w Niemczech, Hiszpanii, Chinach, Kenii. A światową sławę zapewniły mu śledztwa w sprawie Rosji. W reportażu Seppelta z 2014 roku "Jak Rosja produkuje zwycięzców" dopingowe grzechy tamtejszej lekkoatletyki były tak dobrze udokumentowane, że zmusiły do działania Światową Agencję Antydopingową (WADA) i światową federację lekkoatletyczną. A śledztwo WADA i obawa, że Rosjanie będą chcieli zlikwidować niewygodnego świadka dopingowych oszustw,  były z kolei powodem ucieczki do USA Grigorija Rodczenkowa, byłego szefa laboratorium antydopingowego w Moskwie. Rodczenkow po ucieczce opowiedział agentom FBI i "New York Timesowi" o oszustwach dopingowych podczas igrzysk w Soczi. Rosja została za to ukarana zakazem wystawienia w Pjongczangu reprezentacji pod własną flagą. Są tu tylko - formalnie neutralni - Olimpijczycy z Rosji, startujący pod flagą olimpijską. Ale Seppelt uważa, że to tylko wizerunkowa sztuczka i kolejny dowód na słabość Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. 

2

Paweł Wilkowicz: Nie bał się pan, że pana nie wpuszczą na igrzyska?

Hajo Seppelt: Dlaczego MKOl miałby mnie nie wpuścić?

Mogliby powiedzieć: to nasza impreza, a pan nam robi zamęt tymi swoimi śledztwami, pan nas cały czas krytykuje. Pan tu nie wejdzie.

Tylko by narobili rozgłosu naszemu programowi, a sobie wstydu. Rzeczywiście żyjemy tu trochę w równoległym świecie, a oni wydają się myśleć, że dla każdego dziennikarza, który tu przyjechał, igrzyska to powinna być okazja do promowania idei olimpijskiej. I że wszyscy jesteśmy członkami wielkiej rodziny olimpijskiej. Ale ja nie jestem. I moim zdaniem, żaden dziennikarz nie może być. Ale MKOl tak patrzy: media mają promować jego biznes. My chcemy innych standardów i dlatego malujemy drugą stronę medalu. Tę, którą MKOl chciałby ukryć. W ARD mamy przekaz sportowy w 95 procentach poświęcony sportowym wydarzeniom, wynikom, meczom. Transmisje, opisywanie sukcesów. I to jest bardzo potrzebne, bo sport to dobro powszechne. Ale musi być też te brakujące pięć procent, które pomogą w pełni zrozumieć sport.

Niektórzy mówią, że bez tych pięciu procent nie ma żadnej różnicy między dziennikarzem sportowym a cheerleaderką.

Mamy w Niemczech takie powiedzenie: wielu dziennikarzy sportowych to kibice, tylko tacy z drugiej strony płotu.

3 Russia Putin Olympics Russia Putin Olympics Grigory Dukor / AP / AP

Mówi pan: sport wyczynowy jest dobrem powszechnym. A nie złym przykładem?

Moim zdaniem sport nie jest dziś lepszy ani gorszy niż był przez ostatnie dekady. Po prostu pewne zmowy milczenia już nie istnieją. I z tego wszystkiego, co odkrywamy i publikujemy, wyłania się dość zawstydzający obraz ruchu olimpijskiego. Jest ewidentne jak nigdy, że międzynarodowe federacje sportowe są nieudolne i mają przedziwną listę priorytetów. Saga o rosyjskim dopingu, najpierw w lekkiej atletyce, potem przy okazji igrzysk w Soczi, trwa od czterech lat. I Międzynarodowy Komitet Olimpijski dopiero w grudniu 2017 nałożył sankcje na Rosję! A to czy część sportowców z Rosji może wystartować w Pjongczangu, rozstrzygało się w dniu ceremonii otwarcia. Cztery lata. I do tego wymierzyli łagodną, ułomną karę. Rosji w igrzyskach nie ma, ale jest. Z całkiem dużą reprezentacją. Niby się nazywają Olimpijczykami z Rosji, ale sukcesy świętują jako Rosja. Cała kara dla nich to 10,5 tygodnia zawieszenia komitetu olimpijskiego. Od grudnia do - prawdopodobnie - ostatniego dnia igrzysk. Bo wtedy już MKOl ma ich odwiesić. Kara od MKOl oznacza, że odsunięto tylko ludzi, którzy najwięcej zyskali na systemie oszustw z Soczi. Ale żadnej konsekwencji w karaniu Rosji jako kraju tuu nie ma. Bo jaki jest tak naprawdę przekaz dla świata? Że jeśli jesteś wystarczająco potężnym krajem, to możesz sobie oszukiwać. Dobiorą ci taką karę, żebyś jednak mógł wziąć udział w igrzyskach. Możesz mieć wspierany z góry system dopingu, zaangażować w to służby specjalne, ministerstwo sportu. I nadal mieć olimpijczyków na igrzyskach. Przecież to co się działo w Rosji było jak rodem ze starych czasów NRD. A MKOl mówi: nie szkodzi, niech i tak mają możliwość przysłania jakichś sportowców. Witamy na igrzyskach!

4

Jeśli już jesteśmy przy byłej NRD: byłych enerdowskich trenerów zatrudniały jeszcze długo po upadku muru berlińskiego federacje z całego świata, również anglosaskiego. Każdemu się marzy trochę NRD w sporcie. I tym ze Wschodu i tym z Zachodu.

Bo na dopingu korzysta cała rzesza ludzi. Jeśli nakoksujesz lekkoatletę, zyska lekkoatleta, bo będzie miał lepsze kontrakty, wyższe dotacje z budżetu na przygotowania, nagrody ministerialne. Dzięki niemu więcej pieniędzy z budżetu dostanie cały związek sportowy. I będzie mógł żądać wyższych stawek od sponsorów. Sponsorzy lekkoatlety również będą zadowoleni, bo będą częściej w telewizji. Rząd będzie zadowolony, bo może się chwalić sportowcami u siebie i zagranicą: nasze państwo potrafi. Trenerom wpadną do kieszeni nagrody i premie. Menedżerowie zarobią na prowizjach. Lekarze zarobią i pojeżdżą po świecie. Gdzie tu jest jakiś hamulec bezpieczeństwa?

Wstyd.

Jaki wstyd? Dla wielu tych ludzi jedynym problemem związanym z dopingiem są ludzie, którzy mają odwagę mówić o dopingu. I trzeba tych odważnych uciszyć.

Dopiero od tych igrzysk zaczęła pracę agencja antydopingowa niezależna od federacji sportowych. Przez dziesięciolecia federacje były w części antydopingowymi sędziami dla samych siebie. To jak mogło być inaczej?

Nie przesadzałbym też z optymizmem co do tej agencji. Independent Doping Authority jest finansowana przez ruch olimpijski.

5 Kim Yo Jong (pierwsza z prawej u góry) na igrzyskach w Pjongczangu, 10 lutego 2018 r. Kim Yo Jong (pierwsza z prawej u góry) na igrzyskach w Pjongczangu, 10 lutego 2018 r. Fot. Felipe Dana / AP Photo

Ale przynajmniej teraz skorumpowanym działaczom z różnych federacji będzie trudniej ostrzegać o kontrolach albo tuszować wpadki.

No tak, jakiś postęp jest. Ja zresztą wcale nie uważam, że system ścigania dopingu jest całkowicie zły. Nie, samo ściganie wygląda nawet nieźle, problem zaczyna się, gdy wchodzimy w politykę sportową. Na szczeblu kierowniczym są ludzie uwikłani w tyle zależności, że egzekwowanie sprawiedliwości do często fikcja. Potrzebujemy bardziej niezależnej Światowej Agencji Antydopingowej, potrzebujemy mocnego nadzorcy, który nie będzie się bał wykluczania całych państw z igrzysk. Będzie miał odwagę powiedzieć: oszukałeś, won! Chcesz, to się odwołuj od tego do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu. Może wygrasz i będę cię musiał przyjąć. Ale wiedz, że w tej części która zależy ode mnie, mówię ci: won! I to byłaby siła przykładu. Ale dziś WADA nadal nie ma takiej jurysdykcji. MKOl tego nie chce. Prezes Thomas Bach to grabarz walki z dopingiem. To grabarz sportu jako dobra powszechnego. Jest grabarzem sportu od lat. Chodzi tylko o karierę. Teraz mu się marzy Pokojowa Nagroda Nobla. Całe to pojednanie obu Korei jest przecież po to, żeby oni dostali Nobla. Samo pojednanie - znakomita sprawa. Ale jaka tu zasługa MKOl? Przecież to tylko PR-owe sztuczki. Te wszystkie gesty są nie dlatego, że MKOl jest potężny i coś może. Tylko dlatego, że Kim Dzong Un uznał, że wykorzysta tę sytuację dla własnych celów propagandowych. Thomas Bach nic wielkiego tu nie zrobił. Bardzo się sam sobie podoba jako Książe Pokoju, Pojednania i Wolności. Ale to tylko PR. Zawsze był w tym świetny. Otacza się spin doktorami, kreują wizerunek. Ale bałagan z rosyjskim dopingiem wymknął mu się spod kontroli. I chyba nawet Bach zrozumiał, że MKOl pobłądził w tej sprawie. Tak myślę. Na szczęście nigdy nie jest za późno na poprawę.

Thomas Bach najgorszą prasę na świecie ma właśnie u siebie w Niemczech. Czasem jesteście dla niego naprawdę okrutni.

Jest bardzo niepopularny. Idea igrzysk stała się bardzo niepopularna w Niemczech. Nikt ich nie chce organizować. Są ludzie, którzy od czasu do czasu zgłaszają takie pomysły, ale to zwykli lobbyści, albo działacze za którymi stoją lobbyści. Społeczeństwo igrzysk nie chce. Nie ma nawet po co organizować referendum. Szkoda pieniędzy. Będzie "nie". Nie tylko w Niemczech.

Polska nie chciała, Szwajcaria nie chciała, Szwecja nie chciała. Wyliczać można długo.

No i już wiadomo, jaka jest dziś opinia o byciu gospodarzem igrzysk.

6

Bach z panem rozmawia?

Nie.

A próbował pan?

Wiele razy ubiegaliśmy się o wywiad, ale nie miał czasu. Bach rozmawiał z niektórymi moimi kolegami z ARD, ale nie z naszym działem zajmującym się dopingiem. Bo my jesteśmy działem śledczym, zadajemy trochę inne pytania. Nie był zainteresowany odpowiedziami na te pytania. W 2013, gdy zostawał szefem MKOl, zrobiliśmy duży reportaż o Bachu. I od tego czasu z nami nie rozmawia. Kiedy ostatnio robiliśmy reportaż o zaniedbaniach w ściganiu dopingu na igrzyskach wysłaliśmy pytania do MKOl, ale odpowiedzi dostaliśmy od prawnika. Chodzi o ten niedawny dwuczęściowy reportaż: jedna część była o Grigoriju Rodczenkowie, który po ucieczce do USA ujawnił szczegóły rosyjskiego dopingu. A druga o roli MKOl. Zapytaliśmy o niektóre wydarzenia, ale odpisał nam nie MKOl, tylko bardzo znany niemiecki prawnik, specjalizujący się w procesach z mediami.

To prawda, że Rodczenkow był pana informatorem jeszcze zanim uciekł do USA?

Tak. Znałem go od dłuższego czasu.

Zgodzi się pan, że to kawał gangstera? Poza tym, że dobry informator. 

Był przestępcą, bez dwóch zdań. Ale wszystkie informacje które mi przekazywał, okazywały się wiarygodne.

Co nim kierowało? Z jednej strony sam szprycował rosyjskich sportowców, nawet handlował dopingiem razem z siostrą. A z drugiej strony przekazywał różne informacje. Wiedział, że kiedyś będzie musiał uciec i lepiej mieć na Zachodzie sprzymierzeńców? Czy sumienie go zaczęło uwierać?

Zrobiliśmy w 2014 reportaż o rosyjskim dopingu. Pojawiło się tam jego nazwisko. Po tym reportażu WADA zaczęła dochodzenie w sprawie systemu dopingowego w rosyjskiej lekkoatletyce. W grudniu 2015 opublikowany został raport z tego śledztwa. I od tamtej pory było jasne, że Rodczenkow maczał palce w dopingu.

7 Grigory Rodchenkov Grigory Rodchenkov Russia 1

Wtedy zaczęło mu się robić gorąco?

On już od dawna próbował się ubezpieczać na dwa fronty. On ma wiele twarzy. To jest geniusz, gangster, sygnalista, miły człowiek i szaleniec w jednej osobie. Informacje, które nam przekazywał, były znakomite. On nawet publicznie mówił o dopingu bez ogródek. W 2010 powiedział do kamery: problem z dopingiem polega na tym, że świat inwestuje w sport gigantyczne pieniądze i stopa zwrotu musi się zgadzać. Mój kolega to nagrał. A po latach przyznał się, że oszukał cały świat i teraz jest pod ochroną władz USA. Współpracuje z nimi. Nie może kłamać, bo wtedy grozi mu ekstradycja. A ekstradycja oznacza dla niego ogromne niebezpieczeństwo ze strony Rosjan.

Mówi, że Rosjanie zlecą zamordowanie go. Jego dwaj koledzy zajmujący się badaniami dopingowymi w Rosji zmarli niedługo przed jego ucieczką na Zachód. List gończy za Rodczenkowem Rosja już wydała.

A MKOl nigdy nie postawił Rosji warunku: zostaniecie przyjęci z powrotem do ruchu olimpijskiego na pełnych prawach tylko wtedy, jeśli zagwarantujecie Rodczenkowowi nietykalność. Kolejny wstyd dla Bacha.

8

Rodczenkow teraz się ukrywa, ale panu się udało z nim skontaktować przy pracy nad jednym z ostatnich reportaży. Dużo ma jeszcze tajemnic do ujawnienia?

Nie sądzę, myślę że najważniejsze już powiedział. W ostatnim materiale podał trochę szczegółów na temat dopingu w igrzyskach 2008 w Pekinie i w 2012 w Londynie. Ale to już nie zrobiło takiego wrażenia, bo po wcześniejszych rewelacjach wiedzieliśmy, czego się spodziewać.

Pan też dostaje pogróżki?

Śmiercią mi nie grożą, ale nie powiem, że mam dobre samopoczucie po niektórych wiadomościach, które dostaję. Bywają bardzo, bardzo dziwne. Pracuję 33 lata w dziennikarstwie, bardzo długo w śledczym. Takich reakcji nigdy wcześniej nie miałem.

Zajmowaliście się już dopingiem w Rosji, w Kenii, w Brazylii.

U nas w Niemczech też.

To na kogo teraz pora?

Na Polskę. Nie, żartuję. Chociaż. Jeśli bym dostał dobry punkt zaczepienia, to czemu nie.

Komentarze (12)
Pjongczang 2018. Dziennikarz który zdemaskował rosyjski doping:- Szef MKOl jest grabarzem sportu. Od wielu lat. Pogubił się w sprawie Rosji, z nami rozmawia już tylko przez prawników
Zaloguj się
  • trudnyrynek

    Oceniono 5 razy 5

    w kazdym kraju sportowcy biora doping , U NAS TEZ , kto ma dobra pamiec , przypomni sobie zgony mlodych polskich sportowcow / nie byla to grypa / , moim zdaniem nie trzeba utrzymywac calego tego / NIESKUTECZNEGO,albo skutecznego wybiorczo / cyrku antydopingowego , jesli ktos wybral kariere zawodowego sportowca podejmuje decyzje , przy okazji wie ,ze to nie jest ZDROWY
    ZAWOD , a I wszyscy beda zadowoleni , sponsorzy bo beda bite rekordy , kibice z tego samego powodu , ranking medalowy ktorym z Korei tak sie podniecaja pismaki bedzie zastapiony rankingiem laboratoriow chemicznych.......bedzie grala muzyka.....

  • wozdo

    Oceniono 2 razy 2

    ok czyli klękajcie przed Rosjanami i całujcie ich mokasyny... no i więcej Gazpromu w Lidze Mistrzów, jeszcze więcej

  • vontomke

    Oceniono 6 razy 0

    Rosja powinna być całkowicie wykluczona z igrzysk, rekordy i medale powinny zostać jej odebrane. To co ujawnił Radczenko w filmie Ikar jest po prostu porażające.

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 3 razy -1

    A kiedy reportaż o niemieckich "ćpaczach"?
    Czyżby najciemniej po latarnią.

  • ajg62

    Oceniono 3 razy -3

    "Targowica" donosi na swój kraj .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX