Pjongczang 2018. Burza piaskowa, wywrócone ogrodzenia, sprzęt fruwający po ulicach: dobry dzień, by wrócić na skocznię

14.02.2018 07:51
W środę o 12 polskiego czasu początek treningów na dużej skoczni. O ile pogoda pozwoli. A pewnie pozwoli, bo jak wiadomo, skoki uważa się tutaj za wiatroodporne. - Nie przestaję się temu dziwić, ale cóż. - mówi Sport.pl Stefan Horngacher. Slalom kobiet został w środę odwołany, na czwartek przeniesiono biathlon. Skakali za to kombinatorzy norwescy.
1

W Gangneungu słomiane maty fruwają w burzy piaskowej,  w wiosce olimpijskiej leżą wywrócone i pogniecione sprzęty ogrodowe, trwa walka by utrzymać na ziemi mały kiosk, w którym było stoisko z książkami, i podnieść ogrodzenia. Na stokach do narciarstwa alpejskiego znów nie dało się jeździć i przełożono już trzecią konkurencję, tym razem slalom specjalny. Ale na skoczni nie poddają się tak szybko. Skoki do kombinacji norweskiej na mniejszym obiekcie zostały nieco opóźnione, ale seria próbna się zaczęła.

2

Rozbieżne prognozy: wiatr wieczorem ucichnie?

- Prognozy co do naszego środowego treningu nie są optymistyczne, ale przygotujemy się normalnie. Nie przestaję się dziwić, że alpejczycy czekają, a skoczkowie muszą mieć zawody. Ale cóż. - mówi Stefan Horngacher. O 12 polskiego czasu zaczyna się pierwsza seria treningowa na dużej skoczni. Z niektórych prognoz wynika, że to będzie właśnie ten moment, kiedy wiatr nad Pjongczangiem zacznie się uspokajać. W czwartek i piątek miałyby już być całkiem znośne warunki. Ale są też znacznie gorsze przewidywania.

Skoczkowie nie byli na swoim stadionie w Alpensii od sobotnio-niedzielnego konkursu, Stefan Horngacher najpierw dał swojej drużynie wolny dzień, w poniedziałek zrobił testy i trening mocy. - Dobrze! - mówił po polsku o wynikach testów. A we wtorek razem z zawodnikami wyszedł na dłuższy spacer poza wioskę i po nim zaczął już szykować drużynę do powrotu na skocznię. - Lekki trening na pobudzenie, ćwiczenia na stabilizację, imitacje - zapowiadał.

3

Żyła znów się uśmiecha

Zaczyna się nowe rozdanie i nowe wewnętrzne kwalifikacje do konkursowej czwórki. Piotr Żyła już się nawet potrafi znowu uśmiechnąć. Mocno przeżył słabsze skoki na normalnej skoczni. Chciał iść na sobotni konkurs w roli kibica, ale Horngacher poradził mu, żeby jednak obejrzał zawody w wiosce. Od środowego treningu walczy o miejsce w kwalifikacjach na dużej skoczni.

- Piotrek był zbyt zestresowany. Włożył na siebie za dużo presji, rozsypała mu się pozycja dojazdowa. Same skoki już nie były złe, tylko szybkości na progu im brakowało. Piotrek nie miał też dobrych warunków. W żadnym skoku tutaj. A jak skoczek ma trzy, cztery skoki w których w ogóle nie czuje, że lata, to już zaczyna kombinować. "Czemu mi tak nie idzie?" Nawet na tym treningu na który poszedł sam, już po wybraniu kadry na konkurs,  też oddał trzy skoki w złych warunkach. Jedną próbę miał bardzo dobrą, ale wiatr mu znowu zabrał uczucie latania. I już zaczęła w Piotrku gasnąć wiara.  Ale w Pucharze Świata w Zakopanem przecież był w podobnej sytuacji, a zaraz potem w Willngen stanął na podium. U niego to idzie szybko. Jeszcze trochę i będzie skakał daleko - mówi Sport.pl Horngacher.

21.01.2018 Niemcy . Oberstdorf . Heini-Klopfer-Skiflugschanze . Stefan Horngacher trener polskiej reprezentacji skoczkow narciarskich ktora wywalczyla brazowy medal podczas Mistrzostw Swiata w Lotach
Fot. Marek Podmokly / Agencja Gazeta 
SLOWA KLUCZOWE:
skoki narciarskie sport loty narciarskie
MAREK PODMOKŁY

4

Stoch poprawia pozycję dojazdową

Austriak przyznaje, że mieli nad czym pracować z Kamilem Stochem, który na mniejszej skoczni był tuż za podium, choć po pierwszej serii miał drugie miejsce. - Dla Kamila zawsze kluczowa jest pozycja dojazdowa. Nie był w stanie znaleźć dobrej pozycji na mniejszej skoczni. Ale w poniedziałek zajęliśmy się tym i Kamil już chyba ma pomysł, jak to powinno wyglądać. Jestem dobrej myśli przed dużą skocznią. On może znowu wygrywać - mówi Horngacher, zachwycony wioską olimpijską pełną starych znajomych. - Koledzy z młodości: skoczkowie, saneczkarze. Przyjechali jako trenerzy i wreszcie możemy się spotkać w jednym miejscu - mówił. Uciął szybko dyskusję o notach sędziów, w tym Ryszarda Guńki, dla Roberta Johanssona i Kamila Stocha (Stocha dzieliło od podium 0,4 pkt). - Wszyscy którzy pracowali przy sobotnim konkursie wywiązali się z zadania dobrze. Ja nie mam uwag, nie zajmuję się sędziowaniem - mówi trener.

5

"Skąd ludzie wiedzą, czy skok Stefana był dobry czy nie? Ja tego czasem nie wiem"

Chętnie za to mówił o fali, na którą wskoczył w ostatnich miesiącach Stefan Hula. Lider po pierwszej serii olimpijskiego konkursu, piąty na koniec. - Jego pierwszy skok był niewiarygodnie dobry. Skok, jakiego oczekuję. Taki, nad którym pracowaliśmy od lata. W drugim skoku Stefan trochę za wcześnie się odbił. Ale ja zawsze powtarzam: tylko dobry skoczek jest w stanie odbić się za wcześnie. Słaby skoczek może się tylko spóźnić. I to był skok po medal. Może i po zwycięstwo. Ale nie z tym wiatrem. Słyszę głosy, że był w tym skoku jakiś błąd. Ale skąd dziennikarze i ludzie z zewnątrz wiedzą, jaki jest dobry skok Stefana Huli, a jaki zły? Ja sam czasem nie wiem. On robi takie rzeczy, jakich się po nim nie spodziewałem. Takie postępy. Tego lata i w zimie robił jakościowe skoki, których się nie dało wytłumaczyć. Wydawał się jeszcze niegotowy do tego, a przeskakiwał szczeble - mówi Horngacher. I wylicza. - Jednej rzeczy się jeszcze tylko Stefan nie nauczył. Wygrywać. To jest przed nim. I do tego potrzebuje - tu Horngacher przechodzi na polski - "cierpliwość". "Cierpliwość jest bardzo ważna!".

Komentarze (2)
Pjongczang 2018. Burza piaskowa, wywrócone ogrodzenia, sprzęt fruwający po ulicach: dobry dzień, by wrócić na skocznię
Zaloguj się
  • inder

    0

    Wreszcie z Pjongczangu wyjechał Duda -
    więc może medal zdobyć się uda? :)

  • yablonski

    0

    Pan Horngacher to najlepsze co mogło się trafić polskim skokom w historii - nawet jak chłopaki nic nie osiągną na tej olimpiadzie powinien dalej ich trenowac.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX