Pjongczang 2018. Ryszard Guńka dla Sport.pl #3: Boję się Freitaga, ale medal będzie nawet na loterii

09.02.2018 18:37
- Boję się Richarda Freitaga - mówi Ryszard Guńka, sędzia skoków, który pracuje na igrzyskach w Pjongczangu. Nasz arbiter będzie wystawiał noty w sobotnim konkursie na skoczni HS 109, a na Sport.pl regularnie przedstawia swoje spojrzenie na olimpijskie zmagania nie tylko skoczków. - Myślę, że medal będzie, nawet w przypadku loterii któremuś z naszych chłopaków musi się poszczęścić, bo wszyscy czterej skaczą świetnie - stwierdza Guńka, dodając, że przed skokami zamierza oklaskiwać Justynę Kowalczyk
1 Pjongczang 2018. Ceremonia otwarcia Pjongczang 2018. Ceremonia otwarcia MICHAEL SOHN/AP

Ceremonia ciekawa, w sobotę jeszcze lepszy spektakl?

- Kocyki czekały pod siedzeniami i bardzo się przydały, bo chociaż temperatura wynosiła minus 11 stopni Celsjusza, to odczuwalna była podobno aż minus 30. W Pjongczangu powietrze jest suche, a jak jeszcze wiatrem co jakiś czas pociągnie, to robi się okropnie zimno. W mojej kabinie sędziowskiej jest cieplej, mam nadzieję, że widowiska na skoczni będą jeszcze ciekawsze od tego przygotowanego na otwarcie, ale na stadionie olimpijskim zdecydowanie warto było się pojawić. Spektakl był wciągaący, różnorodny, bardzo azjatycki i to bardzo duży plus, że widz czuł, w jakiej części świata jest - tak polski sędzia opisuje wydarzenia z piątku, czyli dnia oficjalnego otwarcia XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

Już w sobotę Guńkę i miliony Polaków czeka pierwsze wielkie dla nas wydarzenie imprezy w Pjongczangu, czyli konkurs skoków narciarskich na obiekcie normalnym.

2

Najpierw brawa dla Kowalczyk? "Medal nieważny, należy się po prostu"

- W sobotę do południa mamy trochę czasu wolnego, ale po południu zaczynamy obserwować treningi dziewczyn, a w nocy czasu koreańskiego mamy konkurs chłopaków. Od niedzieli zaczynają się nam maratony, bo jeszcze kombinatorzy norwescy się włączą, czyli będziemy tylko siedzieli i oceniali. Dlatego w sobotę chciałbym na coś popatrzeć, komuś z naszych pokibicować - mówi Guńka.

- Szkoda, że biathlon jest zaplanowany tak krótko przed skokami [na godzinę 12.15]. Gdyby sprint był wcześniej, na pewno poprosiłbym FIS, żeby mi załatwił prawo wstępu. To jest nowość, że musimy się ubiegać o wejściówki. Kiedy byłem na igrzyskach w Vancouver, to na wszystko na co chciałem, wchodziłem na podstawie swojej akredytacji. Na trasach biegowych to nawet na lożę VIP-ów mogliśmy chodzić, na biathlon do trochę gorszego sektora, ale też do dobrego. Liczę, że w którejś konkurencji w biathlonie niespodziankę sprawi Weronika Nowakowska. Pamiętam ją z Vancouver, byłem na tym biegu, który skończyła na piątym miejscu, a gdyby nie jeden błąd w ostatnim strzelaniu, to miałaby co najmniej srebro, a może nawet złoto - opowiada nasz sędzia.

Guńka liczy na medal Nowakowskiej, a jeśli chodzi o Justynę Kowalczyk, która również wystartuje w sobotę, to liczy jej medale.

- W programie widzę, że Justyna ma bieg łączony [7,5 km "klasykiem + 7,5 km "łyżwą"]. Też chętnie bym zobaczył, jak walczy. Stadion mamy bliziutko, rzut kamieniem czy raczej śnieżką od skoczni. Zresztą biathlon też jest obok. Któregoś razu na pewno się wybiorę pokibicować dziewczynom. Biegi śledzę, moje dzieci biegają, sam też biegałem troszkę. Myślę, że Justynie już za bardzo uciekła czołówka, żeby mogła powalczyć o medal na tych igrzyskach. Ale przecież ona zdobyła w karierze pięć medali olimpijskich, w tym dwa złota. Swoje zrobiła, chętnie będę jej bił brawo tak po prostu - tłumaczy Guńka.

13.02.2014  Soczi . Justyna Kowalczyk podczas dekoracji medalowej po biegu na 10 km klasykiem na igrzyskach olimpijskich .
Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
soczi 2014 biegi narciarskie olimpiada /FR/
KUBA ATYS

3

"Boję się Freitaga"

O skokach sędzia zaczyna mówić od wyznania. - Boję się Richarda Freitaga - słyszę. Dlaczego akurat Freitaga najbardziej? - Pierwszą sesję treningową miał beznadziejną, skakał tak, że gdyby to był konkurs, nie wchodziłby do drugiej serii. W trzech następnych skokach był tylko nieznacznie lepszy. Ale dzień później zajął czwarte miejsce w kwalifikacjach, bardzo poszedł w górę, na pewno podbudował się tym, że zrobił to tak szybko - wyjaśnia Guńka.

- Oczywiście doskonale wiem, że nasi zawodnicy są w świetnej formie i nawet jeśli Freitag jeszcze się poprawi, będą w stanie go pokonać. Myślę, że medal będzie, a byłoby pięknie, gdyby były dwa - twierdzi sędzia. - Kamil Stoch jest najmocniejszy psychicznie. Ale widzę, że bardzo dobrze zaczyna się czuć i Dawid Kubacki. Wreszcie skacze jak w lecie, gdy wygrał wszyściusieńkie konkursy Grand Prix. Wiadomo, że Kamil był wtedy słabszy, bo szedł innym cyklem, że rywale zagraniczni też się na lato nie nastawiali, ale Dawid odlatywał pięknie. Sędziowałem ostatnie zawody letnie w Klingenthal i teraz w Pjongczangu widzę, że technicznie skacze tak jak tam, że ma taką samą moc i pewność siebie. Można na niego stawiać - analizuje Guńka. - A Huli też nie można skreślać, Maćka Kota ciągle kręcącego się wokół "10" również. Może mu powiać i już będzie pięknie - dodaje.

4

Pogoda? Bez znaczenia

Czy w sobotę podczas konkursu ma wiać na tyle mocno, by miało to przełożenie na wyniki? - Wieczorami się tu wycisza, wiatr jest wtedy bardziej stabilny. Serie treningowe rozgrywane w dzień toczyły się w beznadziejnych warunkach, ale wieczorami było bardziej sprawiedliwie - odpowiada Guńka. - Wiadomo, że nikt z mocnych zawodników nie lubi pogodowej loterii, bo każdy się denerwuje, że akurat jemu przypadną gorsze warunki. Ale nasi kibice nie mają powodu, żeby się martwić. Jak będzie równo, to świetnie, wszystko będzie bardziej przewidywalne, ale przy dużej loterii też będzie dobrze, bo mamy czterech świetnie skaczących chłopaków, więc któremuś musi się poszczęścić. To już nie są te czasy, gdy mieliśmy jednego Adama - dodaje.

5

Widać błędy Polaków, widać też błędy ich rywali

Guńka ma świadomość, że prawdopodobnie sobota będzie tym dniem, kiedy noty sędziowskie będą miały największe znaczenie. Na skoczniach normalnych zawodnicy uzyskują bardzo podobne odległości, dlatego różnice w punktach od sędziów często decydują o miejscach. Po kwalifikacjach sędzia opowiadał nam, że na obiekcie HS 109 w Pjongczangu szczególnie Kubacki ląduje w takim miejscu, w którym najlepiej widać błędy.

Teraz przekonuje, że sędziowie są też świadomi techniczne niedoskonałości rywali Polaków. - Słabą stroną Freitaga, którego tak się obawiam, jest lądowanie dalekich skoków. Niemiec się usztywnia. Nie wiem czy się nie boi po upadku w Innsbrucku. Ale to muszą być już długie metry. Sędziowie to widzą. Andreas Wellinger ląduje naprawdę pięknie, Freitag też tak potrafił, a teraz na pewno dostanie co najmniej pół punktu mniej.

Richard Freitag of Germany speeds down the hill for his trial jump during the team competition at the Ski Flying World Championships in Oberstdorf, Germany, Sunday, Jan. 21, 2018. (AP Photo/Matthias Schrader)
MATTHIAS SCHRADER/AP

6

"Zadanie mam ciężkie, stres na pewno będzie"

- Mam szczęśliwą rękę, Adamowi sędziowałem dwa srebra w Vancouver - mówi Guńka, chcąc pozytywnie nastawić się na konkurs. - Wiem, że mam bardzo ciężkie zadanie. Muszę się pilnować. Tak o medal skakał tylko Adam, a tu mam czterech rodaków w takiej walce. Najgorsze jest jedno: w kabinie człowiek myśli czy nie dał jednak swojemu zawodnikowi za dużo punktów, a później jak popatrzy w wyniki, to myśli "a mogłem dać jeszcze więcej, bo któryś z pozostałych sędziów dał i ta wyższa nota by przeszła" - opowiada. - Muszę powiedzieć, że patrzę na naszych zawodników bardziej krytycznie niż pozostali sędziowie. To dlatego, że dobrze znam chłopaków, wiem dokładnie, jakie robią błędy. Na przykład wiem, że Kubacki troszkę podkurcza nogi do lądowania. Ja to widzę, inni sędziowie nie. W sobotę muszę po prostu mniej krytycznie patrzeć na naszych zawodników. Chciałoby się zamknąć jedno oko, ale nie wolno. Obawiam się, że noty będą miały duże znaczenie, bo poziom jest bardzo wyrównany i najlepsi będą bliziutko siebie. Stres będzie, ale mam nadzieję, że zaraz po konkursie odpuści - kończy nasz sędzia.

Komentarze (9)
Zimowe igrzyska olimpijskie 2018. Ryszard Guńka dla Sport.pl #3: Boję się Freitaga
Zaloguj się
  • gazetoholik

    Oceniono 2 razy 2

    Podczas dzisiejszego konkursu pan Guńka bardzo się starał, aby medalu nie było. W drugiej serii Johanssona ocenił najwyżej (18,5 a inni sędziowie 17,5), a Stocha najniżej z zaliczonych not (również 18,5, mimo znacznie lepszego stylu). Dlatego Johansson miał noty 17,5 17,5 18,5 a Stoch 18,5 18,5 19,0. Sprawiedliwe oceny naszego sędziego dałyby medal Stochowi.

  • karawa81

    Oceniono 1 raz 1

    Dziekujemy panie Ryszardzie ze wydrukowal pan medal dla Norwega i zabral go Stochowi.

  • karawa81

    Oceniono 1 raz 1

    Muszę powiedzieć, że patrzę na naszych zawodników bardziej krytycznie niż pozostali sędziowie. To dlatego, że dobrze znam chłopaków, wiem dokładnie, jakie robią błędy.
    Dziekujemy panie Ryszardzie ze wydrukowal pan medal dla Norwega i zabral go Stochowi.

  • 5zet

    Oceniono 1 raz 1

    Oj Guńka, ty się lepiej nie pokazuj publicznie.....

  • paqero

    Oceniono 1 raz 1

    Medal byłby gdyby dał Kamilowi 0.5 punkt więcej, czyli dokładnie to co wykrakał, ocenia naszych gorzej od innych

  • munaciello

    Oceniono 1 raz 1

    Sędzia, który ma oceniać zawodników, nie powinien wypowiadać się o zagrożeniu - sportowym, rzecz jasna - ze strony któregoś z tych zawodników!
    Takie wypowiedzi mogą wzbudzać wątpliwości, co do obiektywizmu jego ocen.

  • compor

    Oceniono 2 razy 0

    Ten sędzia powinien być natychmiast wykluczony z zawodów. "Medal będzie napewno...". Zgłaszam sprawę do FIS!

  • giszta

    0

    Ceremonia najnudniejsza jaką kiedykolwiek widziałem, zero historii ,zero pomysłu i przekazania czegokolwiek. A co do szans to mają je tylko skoczkowie czyli 3 szanse. Jesteśmy 38 milionowym krajem, w którym co roku mamy regularną normalną zimę, są góry, jakieś tradycje narciarskie są, i mamy mniejsze szanse na sukcesu od 2 milionowej Słowenii. Holandia na Igrzyskach Zimowych zdobyła łącznie 110 medali. Jesteśmy na dnie, w Polsce nie było i nie ma pomysłu na cokolwiek. Jest tylko łapanie się czego popadnie. Jako kraj od 72 do 2002 nie zdobyliśmy medalu, do 2010 czekaliśmy na złoto. TO JEST NIEBYWAŁE

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX