Sport.pl

Vancouver 2010. Biłowa: Żal będzie rozstawać się z dziewczynami

Każdą krytykę przyjmę, ale nie znoszę jak ktoś knuje i obgaduje nas za plecami - mówi trenerka polskich biatlonistek, która po sezonie odejdzie z kadry. We wtorkowym wyścigu sztafet Polki zajęły dwunaste miejsce, mimo dobrych wyników w wyścigu indywidualnym na 15 kilometrów.
Robert Błoński, Jakub Ciastoń: Jak pani oceni występ sztafety?

Nadia Biłowa: Słabo. Biegły i strzelały bardzo nierówno. Przede wszystkim Krysia Pałka i Magda Gwizdoń na dwóch pierwszych zmianach. Jestem bardzo zaskoczona występem tej pierwszej. W poniedziałek na treningu czuła się świetnie, pięknie strzelała. Dziś zjadły ją nerwy. To, co zrobiła Magda, to katastrofa.

Nie mogła pobiec Paulina Bobak?

- Może powinnam dać jej szansę? Magda czuła się dobrze, dzień przed startem też fajnie strzelała. A na zawodach wyglądała, jakby pierwszy raz w życiu trzymała karabin. Nie umiała trafić w tarczę. Nie dość, że na każdym strzelaniu dobierała po trzy naboje, to jeszcze musiała biegać rundę karną. Jedno dobranie zapasowego naboju i strzał to około dziesięć sekund plus runda karna 30. Czyli razem straciła około półtorej minuty. Sama byłam zawodniczką, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ktoś tak strzelał. Potem rozżalona mówiła, że chciała jak najlepiej.

Nie wytrzymały presji?

- Tak. W tej sztafecie powinny mieć minimum szóste miejsce. Stać je było na to. Po strzelaniu Magdy nie była szans nawet na miejsce w dziesiątce.

Dlaczego, po sezonie, razem z trenerem Romanem Bondarukiem rezygnujecie z pracy w Polsce?

- To jeszcze nie jest przesądzone. Rozmawiamy o tym, pracowałam w Polsce osiem lat i żal będzie zostawić dziewczyny. Grupa jest fajna. Nie powiem, ile mam lat. Ale trochę chciałabym chyba odpocząć. Ale może mi to rozżalenie minie.

Macie bardzo silną opozycję w Zarządzie Związku?

- (Biłowa milczy i twierdząco kiwa głową).

Szef szkolenia w Związku, Leszek Stelmach?

- (Biłowa śmieje się i twierdząco kiwa głową). Za dwa tygodnie wszystko państwu powiemy. Opozycja jest. Jestem osobą, która chce spokojnie pracować. Nie mieszam się do żadnej polityki, nie wchodzę w żadne układy. Zajmuję się dziewczynami, nie mam czasu na głupoty. Inni mają więcej czasu i ciągle gadają. Ciągle się czepiają, ciągle coś przeszkadza. I tak od lat. Jak byśmy nie startowali, zawsze jest coś źle. Nie jestem idealna. Wiem, co chcę osiągnąć, jak pracować i jaki mam cel. Pogody i nastroju kobiety się nigdy nie przewidzi, ale staram się na to nie zganiać winy. Oceniam siebie krytycznie, jestem wymagająca. Kiedy ktoś mnie krytykuje, ja to przyjmuję i próbuję wyciągać wnioski. Nie obrażam się. Ale mam dość gadania za plecami. I to dorosłych ludzi. Nie chcę tego więcej. Jestem trochę zmęczona, ale energię do pracy jeszcze mam. Na emeryturę za wcześnie. Młoda jestem.

Jakie wnioski z porażki w Vancouver?

- Więcej czasu musielibyśmy poświęcić na psychologię. Dziewczynom brakuje odporności i pewności. Powtarzam im nieustannie, że jako Polska musimy być w szóstce. W niczym nie jesteście gorsze od reszty. Stać was na wiele. Przed biegiem sztafetowym wiedziałam, że szansa na dobry wynik jest. Wystarczyło strzelić bez rundy karnej, nawet z jednym czy dwoma nabojami zapasowymi u dziewczyn. Szóstka było minimum.

Kadrze potrzebny jest psycholog?

- Ja nie mogę decydować za dziewczyny. Nie mogę im narzucić. To musi wyjść od nich. Kiedy w grupie był psycholog, ale to zawodnik musi przyjść i powiedzieć "potrzebuję wsparcia". Jeśli znajdą osobę, która rozluźni, uspokoi - nie ma sprawy. Rozmawialiśmy o tym, bez odzewu. Dziewczyny często przychodzą do mnie wieczorami, wtedy rozmawiamy o życiu prywatnym, rzeczach osobistych, problemach, sporcie, co dalej chcą osiągnąć. Na starcie dziewczyny są czasem bezradne jak małe dzieci. Potrzebują wsparcia, dobrego słowa, przytulenia... Żal mi je będzie zostawić. Do końca sezonu na pewno zostajemy, a potem zobaczymy.

Igrzyska w Vancouver na portalu Sport.pl

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl »

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

Dwunaste miejsce polskiej sztafety - z policzków ciekły łzy »


Więcej o: