Sport.pl

Vancouver 2010. Dziewczyny powalczą, ale medal będzie cudem

Weronika założy dziś szczęśliwą bieliznę, Krysia obiecuje, że strzeli jak snajperka, a Agnieszka ma przejść siebie na ostatniej zmianie. Wiara w medal kobiecej sztafety biatlonowej 4x6 km to zjawisko z pogranicza paranormalnych. Ale cuda się przecież czasem zdarzają. Start dziś o 20.30. Relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl od godziny 17.
Głosuj na bohatera dnia igrzysk na Z czuba.pl »

Dziewczyny się bardzo sympatycznie uśmiechają, a jeśli dołożyć do tego ich sensacyjne wysokie miejsca z biegu na 15 km, to nic dziwnego, że temat sztafety biatlonistek szybko stał się wśród Polaków w Whistler popularny mniej więcej tak, jak Bode Miller wśród Amerykanów. Sztafetomania się zrobiła.

Nie trzeba było też wiele czasu, gdy ktoś zadał sakramentalne pytanie: "To co, będzie medal?"

- Dręczą nas takie pytania. Wszyscy pytają, czy będzie medal, jakiego koloru i jakie wysokie zajmiemy miejsce. To nam przeszkadza. Trudniej się skoncentrować. Wiadomo, że powalczymy o jak najwyższą lokatę. Jeśli każda z nas pobiegnie najlepiej jak potrafi i będziemy trafiać, to... to zobaczymy - powiedziała "Gazecie" Krystyna Pałka, która pobiegnie na pierwszej zmianie.

Potem na trasę wyruszy Magdalena Gwizdoń, o której lepiej nie mówić, że jest słabszym ogniwem, bo weteranka źle znosi to psychicznie. - Ja to nie wiem, jak się tak denerwować można. Niech już sobie popłacze albo tupnie nogą. Jak dla mnie jest dobrze przygotowana - mówi o pudłującej ostatnio na potęgę koleżance Weronika Nowakowska, czyli zawodniczka z trzeciej zmiany, teoretyczna liderka, najszybsza. - Ale to nie jest tak, że Magda nie potrafi "depnąć". Czasem ja po niej naprawiam, a czasem tracę, co ona wypracowała. Różnie bywa - stwierdziła Nowakowska, której karabin "Zbyszek" robi zawrotną furorę i szybko stał się najsłynniejszą bronią palną w Polsce. Zaraz po czołgu "Rudy", oczywiście. W niedzielnym biegu na 12,5 km Weronika zaliczyła cztery pudła, ale tłumaczyła potem, że "Zbyszek" się zakochał. Do wtorku ma się odkochać. Taka kobieca fantazja.

Na ostatniej zmianie pobiegnie Agnieszka Cyl, którą koleżanki pieszczotliwie nazwały "czarnym koniem". - Odkąd pamiętam biegam na ostatniej zmianie, bo jakoś tak umiem samą siebie przejść zawsze jak na końcu biegnę - wytłumaczyła nam z poważną miną Agnieszka. Weronika dodała, że Agnieszka ma nerwy ze stali i żadne tam Rosjanki, czy Niemki jej nie straszne, mistrzynie świata i inne gwiazdy. Ona zawsze gna do mety jak błyskawica lubi bezpardonową walkę. A trenerka Nadia Biłowa filozoficznie dodaje jeszcze, że gdyby Agnieszka zawsze tak biegała, jak na tej ostatniej zmianie, to by była w czołówce PŚ.

Co jeszcze przemawia za dziewczynami? Pałka mówi, że jest w życiowej formie strzeleckiej - na ostatnie 40 strzałów pomyliła się dwa razy. Nowakowska na 15 km przegrała o 0,3 sekundy z Kati Wilhelm, multimedalistką MŚ, która w gablocie ma tyle medali ile Pałka oddaje celnych strzałów. Cyl podkreśla, że się nie denerwuje, tylko doczekać tej sztafety nie może. Już by biegła na tej ostatniej zmianie. Gwizdoń nic nie mówi, ale ona jedna wie, co to znaczy stanąć na podium - wygrywała już w zawodach PŚ.

Aha, Nowakowska jest przesądna i zakłada na trasę skarpetki w kółka ("no wie pan, jak tarcze"), no i jeszcze jakąś inną bieliznę, ale nie chciała powiedzieć jaką. Ale pewnie też w kółka. Mówi, że na sprint nie założyła i nie wyszło strzelanie. Teraz nie zapomni.

Z obowiązku, musimy jeszcze zaznaczyć, że jeśli Polki zdobędą medal, to będzie to wielka sensacja. W tym sezonie zajmowały w sztafecie miejsca: siódme, szóste i dziewiąte. Na zeszłorocznych MŚ w Peyongchang były szóste. Tylko raz udało im się dotąd stanąć na podium PŚ - w grudniu 2008 r. w Hochfilzen. Początkowo były czwarte, ale potem okazało się, że Rosjanki zostały złapane na dopingu i zdyskwalifikowane.

- Dziewczyny są w życiowej formie. Jeśli będą dobrze strzelać, mają nawet szansę na medal - powiedział kilka dni temu trener Roman Bondaruk. I ma rację, bo biegowo Polki odstają od czołówki, dość znacznie. Trenerka Biłowa nic mówić nie chciała.

Kto będzie walczył o medale? - Normalnie, to bym powiedziała, że Francuzki, Niemki, "Ruskie" i Szwedki, a teraz nie mam pojęcia, bo te igrzyska są pełne niespodzianek - stwierdziła Agnieszka. - Niemki, Rosjanki, Szwedki, Białorusinki, Chinki, Ukrainki, no i my, mam nadzieję - dodała Weronika.

Podliczyliśmy wyniki z biegu na 15 km. Gdyby to była sztafeta, złoto zdobyłby Niemki, srebro Ukrainki, a brąz Polki. Cuda się zdarzają?

Igrzyska w Vancouver na portalu Sport.pl

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl »

Polskie biatlonistki daleko - w biegu masowym »


Więcej o: