Sport.pl

Alpejski PŚ. Hirscher wygrywa Kryształową Kulę. Sprzyjało mu wszystko

Austriacka publiczność nie kryła radości, gdy w swoim pierwszym przejeździe równowagę stracił Ted Ligety, który mógł zabrać Marcelowi Hirscherowi Małą Kryształową Kulę w gigancie, a także, gdy gorzej jechali inni rywale do zwycięstwa w sobotnich zawodach w Schladming. Austria oszalała, bo jej bohater właśnie wygrał Puchar Świata w narciarstwie alpejskim
"Dziś wszyscy jesteśmy Hirscherami" - krzyczy nagłówek dziennika "Osterreich", z którego pierwszej strony uśmiecha się szeroko bohater Schladming i całej Austrii. Hirscher jest zresztą w Schladming wszechobecny - na słupach ogłoszeniowych, na bilboardach reklamowych, na koszulkach licznie zgromadzonych nastoletnich fanek świeżo upieczonego zdobywcy Pucharu Świata.

- Narciarstwo alpejskie zawsze będzie w Austrii bardziej popularne niż np. skoki, czy jakikolwiek inny sport zimowy - ocenia ekspert Eurosportu Marcin Szafrański - Tutaj już panuje prawdziwa Hirscheromania, a jeśli Marcel wygra, Austria oszaleje - oceniał jeszcze przed drugim przejazdem Hirschera.

W dniu zawodów niewielkie Schladming jest całkowicie wyludnione - wszyscy mieszkańcy i kilkadziesiąt tysięcy kibiców gromadzi się pod trasą narciarską Planai gdzie odbywa się rywalizacja najlepszych alpejczyków świata. Sprawdzam prawdziwość tezy Szafrańskiego pytając dwóch rosłych kibicówz austriackimi flagami wymalowanymi na twarzach: "Alpejskie czy skoki? Hirscher czy Morgenstern?" - Być może jakieś młode dziewczęta powiedzą ci, że skoki, ale prawdziwi mężczyźni zawsze będą się emocjonować jedynym słusznym zimowym sportem: narciarstwem alpejskiem.

Pytam więc młodych dziewcząt: "Hirscher czy Schlierenzauer?"

- Hiiiirscher - piszczą, i zapewniają, że choć popularność skoków i narciarstwa alepjskiego jest w całej Austrii porównywalna, to tu, w Styrii, Hirscher jest absolutnym bohaterem.

Teraz jego popularność jeszcze wzrośnie. Po pierwszym przejeździe Hirscher tracił 0,22 do lidera - innego Austriaka Hannesa Reichelta. Pomogli mu rywale - Ligety stracił równowagę (i szansę na trzecią z rzędu, a piątą w dorobku Małą Krzyształową Kulę), a Feuz pojechał pierwszy przejazd zeupełnie bez błysku. W drugim przejeździe rywale znów jakby nie chcieli zespuść święta Austriakom - Ligety i Feuz pojechali przeciętnie, Pinterault był od Hirschera gorszy o 0,75 setnych sekundy. Faworyt publiczności jechał więc jako przedostatni, przy ogłuszającym ryku kibiców. Wytrzymał presję i pojechał świetnie. Wszyscy wstrzymali więc oddech jeszcze na chwilę, gdy na trasę wyjechał inny z Austriaków - lider po pierwszym przejeździe Hannes Reichelt mógł jeszcze opóźnić triumf swojego rodaka w klasyfikacji generalnej. Nie opóźnił, choć bardzo się starał - gorszy od Hirschera był zaledwie o 0,19 sekundy.

Trzeci był nieoczekiwanie, po świetnym drugim przejeździe, Marcel Mathis - Austriacy zajęli więc całe podium.

Hirscher potrzebował 75 punktów by zrównać się z Feuzem, zgarnął 100. Szwajcar nie wystąpi w niedzielnym slalomie, triumfator giganta może się więc już cieszyć z Kryształowej Kuli.

Hirscher ma jeszcze szansę na Małą Kryształową Kulę w slalomie - do prowadzącego Ivicy Kostelicia traci 50 punktów. Ostatnie zawody Pucharu Świata w sezonie 2011/12 w niedzielę.

Więcej o:
Najczęściej czytane
Komentarze (2)
Alpejski PŚ. Hirscher wygrywa Kryształową Kulę. Sprzyjało mu wszystko
Zaloguj się
  • c-leg

    Oceniono 3 razy 3

    Bzdury piszecie Panie i Panowie redaktorki/redaktorzy !
    Pisze z Austrii - Tu nikt nie oszalal ! Owszem, kibice sie ciesza, ale, zeby ktos oszalal...

    Panie i panowie z redakcji sportowej Gazety Wyborczej - jestescie egzaltowani ponad wszelka miare.

  • rosolina

    0

    Żeby to tak u nas, a narciarstwo zjazdowe uprawia ponoć u nas ok. 5 milionów ludzi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX