Sport.pl

PŚ w narciarstwie alpejskim w Bansku. W górach Piryn z Alberto Tombą

Młoda gwiazda austriackiej kadry Marcel Hirscher zwyciężył w gigancie i slalomie na zboczu Todorka, gdzie Bułgarzy za ciężkie lewy próbują zbudować swoje Sankt Moritz.
Budżet jest gigantyczny. Bułgarska prasa podaje, że organizatorzy zawodów w Bansku na wystawienie w tym roku dwóch weekendów Pucharu Świata wydali 8,2 mln lew, czyli 4 mln euro. Ok. 40 procent dał stawiający mocno na turystykę rząd, resztę - lokalne władze i prywatni inwestorzy.

Bułgarom zależy, by spopularyzować swoje góry i narciarską infrastrukturę w Europie. Chcą przyciągnąć turystów z Zachodu, tak jak powoli udaje im się to robić nad Morzem Czarnym. Góry Piryn w Masywie Rodopskim w zachodniej Bułgarii z najwyższym szczytem Wichrenem (2914 m) wciąż są stosunkowo mało popularne.

- Organizacja zawodów PŚ to najlepsza metoda, żeby się wypromować. Trafiasz na usta wszystkich, którzy narciarstwem się interesują. Odwiedzają nas możni narciarskiego świata - mówi Petar Popangelow, czyli bułgarski odpowiednik naszego Andrzeja Bachledy. W latach 70. kilkanaście razy stawał na podium i raz wygrał zawody PŚ, a dziś jest jednym z wielu lokalnych biznesmenów śniących o wielkich nartach w Bułgarii.

W weekend można było go zobaczyć w Bansku w towarzystwie Alberto Tomby. Włoski slalomista wszech czasów, w obowiązkowych błyszczących przyciemnianych okularach, został wynajęty przez Bułgarów do promocji imprezy. Przyjechał, udzielał wywiadów, zachwalał trasę i urodę miejscowych dziewczyn. Bułgarzy ściągnęli też innych emerytów - Janicę Kostelić, Kjetila Andre Aamodta i Marka Girardelliego, pięciokrotnego zdobywcę Kryształowej Kuli. Oni też rozmawiali i uśmiechali się, pozując do zdjęć.

- Zrobiliście światowej klasy kurort w bardzo krótkim czasie - chwalił Bułgarów Aamodt. W telewizyjnej kampanii reklamowej wzięli udział m.in. Lindsey Vonn, Ted Ligety i Anja Paerson. "Zapraszamy do Banska" - mówili w spotach emitowanych m.in. w Eurosporcie

Marketing w połączeniu z inwestycjami w infrastrukturę - wyciągi, drogi dojazdowe i hotele - wydaje się skuteczny. Gian Franco Kasper, szef Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), lada chwila obieca, że Bułgarzy dostaną zawody PŚ na stałe. Na razie organizowali je po raz trzeci, ale zarówno debiut z imprezą kobiecą w 2009 r., jak też zeszłoroczne męskie konkurencje, zebrały świetne recenzje. W tym roku mieli początkowo organizować tylko zawody żeńskie, ale po anulowaniu męskiego PŚ w Japonii FIS nie zawahał się przenieść giganta i slalomu właśnie do Banska.

Jedno tylko Bułgarom wychodzi ciągle średnio - jazda na nartach. Ich najlepszym zawodnikiem w ostatnich latach był Kilian Albrecht, czyli Austriak podkupiony przez miejscową federację.

W weekend na stokach Todorka też rządzili Austriacy. Dwukrotnie zwyciężył 22-letni Marcel Hirscher, typowany na nową wielką alpejską gwiazdę. Niewysoki (173 cm), a przez to niezwykle zwinny i szybki, chłopak z Annabergu porównywany jest już do Benjamina Raicha, czyli ostatniego austriackiego dominatora w konkurencjach technicznych.

Zaletą Hirschera - na oficjalnej stronie internetowej można zobaczyć go wywijającego karkołomne ewolucje na motocrossie i BMX - są nerwy ze stali. W sobotę po pierwszym przejeździe giganta prowadził Ted Ligety, ale Amerykanin popełnił błąd w drugim przejeździe. Hirscher zjechał jak robot, bez cienia zdenerwowania i wygrał.

Podobnie było w niedzielę, z tą różnicą, że Hirscher prowadził już po pierwszym przejeździe. W rozstrzygającym - odparł atak innego rodaka weterana - Mario Matta, który został później zdyskwalifikowany za najechanie na bramkę. Ostatecznie drugi był Szwed Andre Myhrer, a trzeci - Włoch Stefano Gross.

Hirscher w tym sezonie wygrał już osiem zawodów PŚ, od początku stycznia sześć, m.in. zdobywając podobny dublet w Adelboden.

W klasyfikacji generalnej Austriak depcze już po piętach broniącemu tytułu Ivicy Kosteliciowi (traci 18 pkt.). Chorwat w końcowej rozgrywce już prawdopodobnie w ogóle się liczyć nie będzie. W Bansku nie startował, bo w zeszłym tygodniu w Soczi doznał poważnej kontuzji kolana i musiał przejść operację. Jego występy w tym sezonie stoją pod znakiem zapytania.

Wydaje się, że najgroźniejszym rywalem Hirschera w walce o Kryształową Kulę będzie Szwajcar Beat Feuz, który specjalizuje się w konkurencjach technicznych i w tym tygodniu nie startował.

Kolejne zawody już we wtorek w Moskwie - slalom równoległy na wielkiej rampie przy stadionie Łużniki.

Więcej o:
Najczęściej czytane