Fot. Marek Podmokły / AGPowitanie Justyny Kowalczyk
Gorące powitanie urządzili mieszkańcy Kasiny Wielkiej Justynie Kowalczyk. Uroczystość odbyła się tuż po godzinie szóstej rano w niedzielę, ale dwukrotna mistrzyni świata w narciarstwie klasycznym przybyła do swej miejscowości w Beskidzie Wyspowym trzy godziny wcześniej
Zawodniczka poinformowała z humorem tłum zebrany pod jej domem, że tym razem wyprzedziła swoich fanów, gdyż z Liberca dotarła w środku nocy.
- Bardzo serdecznie dziękuję za przywitanie. Obudziliście mnie zdrowo, ale... byłam przed wami. Uprzedziłam was, bo dojechałam do Kasiny o trzeciej - powiedziała do zgromadzonych przed jej domem ok. 300 mieszkańców rodzinnej wsi.
Kowalczyk dotarła do Kasiny Wielkiej dokładnie o 2.45 w nocy z soboty na niedzielę. O tej porze pod jej domem czekało tylko dwóch dziennikarzy i dwóch fotoreporterów. Kibice, sąsiedzi zaczęli się schodzić o 4.30, a chóralne śpiewy na cześć mistrzyni zaczęły się o 5.40. Ponad 20 minut później zaspana zawodniczka wyszła z domu, aby się z nimi spotkać.
Dostała kwiaty od przedstawicieli władz samorządowych, jak i tzw. zwykłych mieszkańców. Grała miejscowa orkiestra, zaśpiewano "Sto lat", wznoszono gromkie okrzyki "Dziękujemy". Przyniesiono też transparent "Kasina Wielka wita Justynę Kowalczyk - mistrzynię świata".
- Jest mi bardzo miło, że mieszkańcy zorganizowali mi takie powitanie, ale ja w tym momencie stoję ledwo na nogach. Emocje po mistrzostwach już opadły, chociaż muszę przyznać, że jestem szczęśliwa - powiedziała dziennikarzom Kowalczyk.
Zdobywczyni dwóch złotych medali i jednego brązowego MŚ w narciarstwie klasycznym w Libercu nie będzie długo odpoczywać w rodzinnej Kasinie Wielkiej. - W niedzielę chcę się wyspać. We wtorek jadę do Warszawy, a dzień później wylatuję na zawody Pucharu Świata do Lahti - poinformowała.