Sport.pl

MŚ w Falun. Łuszczek: Trzeba się bać Bjoergen, a nie o Bjoergen

- Nie przestaję się śmiać od połowy tego biegu - mówi Józef Łuszczek po rywalizacji pań na 10 km stylem dowolnym w Falun. Mistrzynią świata, zgodnie z przewidywaniami, została Charlotte Kalla. O następnych pozycjach decydowała przede wszystkim pogoda. Przez gęsto sypiący śnieg dopiero 27. była Therese Johaug, a 31. Marit Bjoergen. 14. miejsce zajęła Sylwia Jaśkowiec.
Kim jest Caitlin Gregg, zastanawiała się w trakcie biegu Justyna Kowalczyk, która komentowała zawody dla TVP. Amerykanka, która tylko raz w karierze zdobyła punkty Pucharu Świata, a w tym sezonie w swym najlepszym starcie zajęła 47. miejsce, wywalczyła brązowy medal. 34-latka z Nowego Jorku wygrała na pogodowej loterii, bo miała niski - trzeci - numer startowy i trasę pokonała wtedy, kiedy śnieg padał jeszcze delikatnie.

Kluczem do zrozumienia tego, w jak wielkim stopniu o wynikach decydowała pogoda, jest prześledzenie międzyczasów na pierwszym punkcie pomiarowym. Po 1,5 km dystansu Gregg miała 20. wynik, druga - za najlepszą od startu do mety Kallą - była Johaug, a piąta - Bjoergen.

Narty na deszcz

- Nie ma co gadać, sypało okrutnie, Johaug i Bjoergen przez większość czasu biegły w burzy śnieżnej. W normalnych warunkach nie byłoby możliwe, żeby takie mistrzynie skończyły na granicy trzeciej i czwartej dziesiątki - mówi Łuszczek.

Mistrz świata z 1978 roku zauważa, że w ekstremalnie trudnych warunkach mimo wszystko zdecydowanie najlepsza okazała się uchodząca za faworytkę Kalla, która aż o 41 sekund pokonała drugą Jessicę Diggins. Jak Łuszczek tłumaczy niezwykłą moc Szwedki przy niemocy Norweżek? - Kalla ma teraz ewidentnie najwyższą formę z całej światowej czołówki, ale miała trochę niższy numer startowy i w pierwszej części nie trafiła jej się aż tak podła pogoda jak Bjoergen i Johaug. Poza tym miała dobrze posmarowane narty, a Norweżkom ich serwismeni przyszykowali chyba narty nie na śnieg, tylko na deszcz, ewentualnie na deszcz ze śniegiem - analizuje Łuszczek.

Brawo, że dobiegły

Były mistrz radzi, by przed biegami sztafetowymi (w czwartek) i na 30 km "klasykiem" (w sobotę) nastawić się na świetne występy Norweżek. - O Johaug, a przede wszystkim o Bjoergen nie ma co się bać. Bać to się trzeba Bjoergen, bo ona będzie niesamowicie zmotywowana, żeby się odkuć - mówi. - Brawa dla nich, że dobiegły do mety, że nie zeszły z trasy. Sam wiem najlepiej, jak to jest, kiedy nie z własnej winy nie można się liczyć w walce o najwyższe miejsca - dodaje i przypomina jeden ze swoich startów w Pucharze Świata. - Kiedyś w Holmenkollen, w biegu na 50 km, z mistrzem olimpijskim i świata Siergiejem Sawieljewem obaj tarliśmy nartą o nartę, a i tak nie mogliśmy odczepić tego, co przyklejało nas do śniegu. Smary zamieniły nam się w lód. Nart wtedy nie można było zmienić, pomocy znikąd, bo pętla miała 25 km, więc w końcu musieliśmy wejść do lasu, ułamać gałązki z drzewa i zdrapywać te swoje nieszczęsne smary, rzucając co chwila "job twoju mać" - opowiada Łuszczek.

30 km? Inna bajka

Jego zdaniem Bjoergen, Johaug i Kalla to główne faworytki ostatniej indywidualnej konkurencji mistrzostw. - Może miesiąc temu Bjoergen była w lepszej formie niż teraz, ale przez ten śnieg nie przebiłaby się do czołówki, nawet gdyby miała najlepszą dyspozycję w karierze - mówi. - Na 30 km to będzie inna bajka, tak dziwny bieg się na pewno nie powtórzy. Mam tylko nadzieję, że tempo Norweżek i Kalli wytrzyma Kowalczyk, że z nimi do końca powalczy - dodaje Łuszczek.

I kończy, wracając do niesamowitych 10 km "łyżwą". - Nie przestaję się śmiać od połowy tego biegu, chociaż muszę powiedzieć, że na chwilę się wzruszyłem i widząc, jak Amerykanki cieszą się z miejsc na podium, miałem łzy w oczach - podsumowuje Łuszczek.



Więcej o:
Komentarze (49)
MŚ w Falun. Łuszczek: Trzeba się bać Bjoergen, a nie o Bjoergen
Zaloguj się
  • yabadabadou

    Oceniono 113 razy 37

    Ciekawe jakby wyglądał ten sport gdyby wszyscy biegali na takim samym sprzęcie. Marian B. pewnie częściej kończyłby poza podium.

  • bkgazeta

    Oceniono 96 razy 12

    I to jest właśnie polska radość !!!!!
    Nieważne, że Polki nie wygrały, że nie startowała Kowalczyk. Ale Norweżki dostały po du...pie. !!!!
    Łał !!!! Bomba.

  • gasss12

    Oceniono 30 razy 10

    Tak nie moze byc!Norwezki nie mialy szans,a przeciez w biegach narciarskich szanse sie wyrownuje,np. wydajac pozwolenia na leki z listy zakazanych.FIS w porozumieniu z WADA musi znalezc jakis sposob na wyrownanie szans,na wypadek gdy tak jak w Soczi czy tez tak jaj dzis temperatury beda plusowe i Norwedzy zle "posmaruja!

  • szczur-w-brukseli

    Oceniono 38 razy 8

    Norwedzy zapowiedzieli że przyjechali do Falun po 11 medali , złotych medali ! Hahaha

  • k-x

    Oceniono 21 razy 7

    Szczęście sprzyja lepszym.

  • wiserius

    Oceniono 18 razy 6

    I po co było oszczędzać? Marian mógł wziąć sprawdzony wzmacniacz, a nie chiński ekwiwalent, bo taniej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX