Sport.pl

MŚ w Falun. Mistrzyni Kowalczyk w roli niespodzianki?

Tylko w dwóch edycjach MŚ w narciarstwie klasycznym zdarzyło się, że medale zdobywały wyłącznie te biegaczki, które w trwającym sezonie choć raz przed główną imprezą stanęły na podium Pucharu Świata. Czy to dobry znak dla przeżywającej trudną zimę Justyny Kowalczyk? Pierwszy start Polki na MŚ w Falun już 19 lutego w sprincie stylem klasycznym. Relacje na żywo w Sport.pl z kwalifikacji o godz. 13 i z fazy finałowej od godz. 15.15.
Klasyczny sprint to ta konkurencja spośród indywidualnych, na którą Kowalczyk nastawia się w Falun najmocniej. Większe szanse medalowe teoretycznie ma tylko w sprincie drużynowym, w którym pobiegnie w parze z Sylwią Jaśkowiec. To w takiej specjalności nasza mistrzyni jedyny raz w tym sezonie stanęła na podium, zajmując z młodszą koleżanką trzecie miejsce w Otepaeae.

Uzasadniona niewiara

Ale to indywidualnie Kowalczyk wywalczyła wszystkie swoje trofea w karierze. Począwszy od brązu Igrzysk Olimpijskich w Turynie w 2006 roku podopieczna Aleksandra Wierietielnego zdobyła pięć medali na igrzyskach (dwa złote, srebrny i dwa brązowe) i siedem krążków na mistrzostwach świata (dwa złote, trzy srebrne i dwa brązowe). Mimo to bukmacherzy nie wierzą, że w Szwecji Polka powiększy imponującą kolekcję. Firma Fortuna wystawia kurs 2,25 na to, że Justyna wywalczy choć jeden medal w indywidualnym starcie i zaledwie 1,5 na to, że zostanie bez medalu.

Powody niewiary są oczywiste. Kowalczyk ukończyła 15 startów w trwającym sezonie Pucharu Świata, a na podium nie dobiegła ani razu. Aż trzykrotnie nie zmieściła się w czołowej "30". Ostatnio tak często poza gronem punktujących zawodniczek znalazła się 10 lat temu, w sezonie 2004/2005, czyli jeszcze przed swymi pierwszymi sukcesami.

Polka od prawie miesiąca nie biegała w Pucharze Świata, treningami próbowała nadrobić zaległości, z którymi weszła w sezon. Z powodów, ogólnie mówiąc, zdrowotnych przygotowania do niego opóźniła o prawie dwa miesiące.

Fizjolog: Nie kupuję tego

- Rozwiązania treningowe, jakie stosują Kowalczyk i Wierietielny, zupełnie do mnie nie przemawiają - mówi dr Tomasz Mikulski, fizjolog z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej. - Od lat wiemy, że Justyna raczej nie ma walorów sprintersko-szybkościowych, tylko wytrzymałościowe. Tymczasem postanowiono przestawić ją na sprint, zrobiono trening siłowy, zawodniczka stała się cięższa, wszystko poszło w złym kierunku. Z wiekiem człowiek nabiera predyspozycji w kierunku Biegu Wazów, w którym Kowalczyk chce wkrótce wystartować, a nie w kierunku sprintów. Dla mnie to naprawdę niezrozumiałe, dlaczego kosztem tego, co było wybitne, zaczęto u niej kształtować takie cechy, których w tym wieku do końca ukształtować się już nie da i które wcale do szczęścia nie są jej potrzebne - dodaje współpracownik profesora Andrzeja Klusiewicza, czyli fizjologa opiekującego się kadrą.

Klusiewicz o formie Kowalczyk wypowiadać się nie chce, bo - jak mówi - przed tym sezonem nie robił jej badań, jakie zawodniczka przechodziła u niego przez kilkanaście ostatnich lat.

Mikulski słucha, gdy tłumaczę, że Justynie zupełnie inne podejście do treningów i wybranie innych priorytetów może być w tym sezonie nawet nie tyle potrzebne, co niezbędne. Przecież skoro nie jest w stanie wytrzymałościowo dogonić największych rywalek, to naturalne, że chce powalczyć z nimi tam, gdzie decyduje szybkość. - Ja tego nie kupuję - mówi jednak pracownik Polskiej Akademii Nauk. - Problem w tym, że szykując Justynę pod sprint, przesadzono z siłą. Moim zdaniem w pierwszej części sezonu popełniono błędy, z których teraz trudno wyjść - twierdzi fizjolog.

"Psycholog": Musi znów uwierzyć

Siły, ale rywalek, boi się Józef Łuszczek. - Justyna wszystko już zdobyła, co jest w biegach do zdobycia. Bardzo dobrze, że po Falun nie będzie się dłużej szarpać w Pucharze Świata, tylko spróbuje się w Biegu Wazów. To jest piękna impreza, lubię wspominać edycję, w której wystartowałem - mówi mistrz świata z 1978 roku. - Maratony to w ogóle fajny pomysł na przerwę od presji. Justyna mogłaby z rok odpocząć, bo ile można ganiać te niezmordowane Norweżki? Przecież Marit Bjoergen, Therese Johaug i Heidi Weng są tak mocne, że aż strach myśleć. A wcale słabsza u siebie nie będzie Charlotte Kalla. Naprawdę się boję, że tym razem Justyna im się nie postawi - dodaje Łuszczek.

Były mistrz całe nadzieje związane ze startami mistrzyni wiąże ze sprintami. - Powiem krótko: na dystansach w sukces nie wierzę, bo różnica między Justyną i najlepszymi jest za duża. Ale szybkościowo już o tyle gorzej Kowalczyk od rywalek nie wygląda. Cała nadzieja w sprintach. Byłbym szczęśliwy nawet z jednego brązu. Niech dziewczyna pokaże, że jest mocna. Samej sobie. Bo gdyby w takim trudnym sezonie coś wywalczyła, to lżej by jej było szykować się na następne lata. Teraz chodzi o to, żeby znów w siebie uwierzyć - mówi Łuszczek.

Ohrstig albo Miedwiediewa lepsze?

Bjoergen, Johaug, Kalla i Weng na pewno będą gwiazdami tych mistrzostw, bo w biegach narciarskich prawie zawsze formę prezentowaną w Pucharze Świata najlepsze zawodniczki przenoszą na główne imprezy. Ale też prawie zawsze na tych imprezach oglądamy niespodzianki.

Na zdominowanych przez Kowalczyk MŚ w Libercu, w 2009 roku, srebro w sprincie zdobyła Kikkan Randall, choć przed czeskim czempionatem tylko raz w PŚ była w czołowej "10", zajmując szóste miejsce w sprincie w Valdidentro. W klasyfikacji generalnej tamtego sezonu zajęła dopiero 46. miejsce. 20. była w niej Jewgienija Miedwiediewa, która też nie stanęła na podium w żadnym biegu, a w Libercu na 30 km przegrała tylko z Polką.

Dwa lata wcześniej, na MŚ w Sapporo, sensację sprawiła Johaug. W wieku 18 lat i ośmiu miesięcy zostając najmłodszą w historii medalistką tej imprezy, wywalczyła brąz w biegu na 30 km. Na podium w PŚ nigdy wcześniej jej nie było, debiutancki sezon skończyła na 44. miejscu w PŚ - wystartowała w nim w trzech biegach, była ósma w styczniu w Otepie, 33. w lutym w Davos i trzecia - już po MŚ - w marcu, w Falun.

Trzy medalistki, które wcześniej nie stawały na pucharowym podium, mieliśmy w 2005 roku w Oberstdorfie. Wszystkie w sprincie "klasykiem", czyli w tej konkurencji, na którą tak czekamy teraz. Złoto zdobyła Szwedka Emilie Ohrstig, choć nigdy wcześniej i nigdy później nie stanęła na podium PŚ, a w "generalce" tamtego sezonu zajęła najlepsze w karierze 25. miejsce. Srebro wywalczyła rodaczka zwyciężczyni Lina Andersson (15. zawodniczka tamtego sezonu), a brąz - Sara Renner z Kanady, która też nigdy wcześniej nie wbiegła na pucharowe podium, zaś sezon skończyła na 26. pozycji. 30. zawodniczka "generalki" PŚ w sezonie 2002/2003 zdobyła srebro MŚ w Val di Fiemme w 2003 roku. Chodzi o Rosjankę Jelenę Buruchinę, która swój życiowy sukces odniosła w biegu na 30 km.

W czasach, w których Kowalczyk jeszcze nie startowała wśród najlepszych, medale MŚ zdobywały tak nieznane zawodniczki jak Kati Sundqvist z Finlandii, Maria Theurl z Austrii czy Ukrainka Iryna Taranenko.

Nie tylko skoki

Tylko dwa razy w historii czempionatu zdarzyło się, że na podium stawały wyłącznie te zawodniczki, które najwyższą formą prezentowały od początku sezonu. Tak było w 2011 roku w Oslo oraz przed dwoma laty w Val di Fiemme. Czy fakt, że w dwóch ostatnich edycjach nie mieliśmy niespodzianek, znaczy, że one w biegach kobiet już się skończyły? Nie, czego dowodem choćby brąz Kristin Stoermer Steiry na ubiegłorocznych igrzyskach. W Soczi Norweżka była trzecia na 30 km, choć na podium nie było jej od roku, a w startach poprzedzających igrzyska zdarzało jej się zajmować pozycje tak odległe jak 54., a nawet 91.

- Na pozór wydaje się, że jak niespodzianki w narciarstwie, to tylko w skokach. A wcale nie. Są zawodniczki, które na wielkich imprezach mają szczęście, są też takie, które - nawet gdy im w miesiącach poprzedzających mistrzostwa nie idzie - potrafią przygotować formę na odpowiedni moment - mówi prof. Szymon Krasicki. - Wierzę, że Justyna ze swoim doświadczeniem i z trenerem, z którym radziła sobie już w wielu trudnych sytuacjach, w Falun będzie biegała dobrze. Osobiście mocno wierzę, że w biegach krótkich będzie bardzo dobra - kończy były trener kadry.

O karierze Justyny Kowalczyk i historii biegów narciarskich przeczytaj w książce >>

Co, gdzie, kiedy przed MŚ w Falun [ROZKŁAD]


Więcej o:
Komentarze (33)
MŚ w Falun. Mistrzyni Kowalczyk w roli niespodzianki?
Zaloguj się
  • komisja_nystada

    Oceniono 103 razy 81

    "Nikim w stawce" to mocno powiedziane. Wciąż mnostwo biegaczek marzy aby zajmować takie miejsca jak Justyna - nawet jesli to kawałek od podium. A swoja droga zaprezentowane "schaden freude" ("mam nadzieje ze zostanie rozbita") swietnie opisuje "maleńkosc" i kompleksy komentującego. Powodzenia!

  • lanove

    Oceniono 31 razy 23

    Szczerze, nawet nie chce mi się czytać kolejnych spekulacji produkowanych przez spragnionych sensacji dziennikarzy. Tych samych z resztą, którzy apelują o spokój i wsparcie dla Justyny - bo nie jest w formie, bo wszystko już zdobyła, bo presja Jej szkodzi. Otóż, my to wiemy Drodzy Dziennikarze. Dajcie już spokój, dajcie żyć.

  • somekindofhope

    Oceniono 31 razy 11

    Do pismaka, który wysmarował powyższy tekst: nie zaczyna się zdania od liczebnika zapisanego cyframi.

  • opalea

    Oceniono 13 razy 7

    Dziwię się, że pomimo, iż w naszym kraju to Justyna wraz z całym jej sztabem wdrapała się na niebywałe wyżyny sportowe, a co się z tym wiąże, to te właśnie osoby są największymi ekspertami. Nie tylko ekspertami z zakresu teorii, ale także, a może i przede wszystkim praktyki. Zawsze powtarzam, że w teorii teoria i praktyka to to samo. W praktyce nie... :)

  • zlababa2

    Oceniono 25 razy 5

    Przepraszam, ale te "niespodzianki" to nic innego jak dobrze podany koks. Jakaś Rosjanka-ogórek "podtrenowana" na Magadanie, cudowne olśnienie anonimowych Szwedek, cykle dołowanie-dom-doping-dominacja. Kowalczyk raczej w ten sposób do pieca nie dorzuca, nie jej styl.

  • pokrowiec87

    Oceniono 14 razy 4

    Proponuję najlepszą możliwą terapię: zachorowanie na astmę. Zasyfionego powietrza mamy najwięcej w Europie dlatego wykorzystajmy to nasze "dobro narodowe". Zapraszamy do kurortów typu: Sucha Beskidzka, Żywiec, Kraków czy na cały Śląsk- tu człowiek z gór dorobi się astmy maksymalnie w dwa dni, a do tego mogą dojść jeszcze inne choroby dlatego powodów do stosowanie sterydów będzie co nie miara. W cudownej gazecie, gdzie ceni się (i pobiera opłaty za) dobre dziennikarstwo już dawno trąbią, że samo woj. Małopolskie na leczenie chorób związanych ze smogiem wydaje rocznie ponad 3 mld złotych, także środki na sterydy są zapewnione.

  • mariami

    Oceniono 4 razy 2

    Taaaa, trening nie dobry, ale medal jedna jest. I co z tymi dobrymi radami i tym 'zaniepokojeniem'? Dajcie spokój pismaki, nie robcie tych jątrzących wywiadów, nie gońcie za każdym "znawcą", żeby tylko trochę fermentu zasiać. Uspokojcie się chociaż do końca mistrzostw!

  • opolaninnn

    Oceniono 4 razy 2

    zmieszany z błotem, skończ waść

  • klarneta8

    Oceniono 1 raz 1

    MILOSC sie skonczyla medale tez.Troche DIETY.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX