Sport.pl

Tour de Ski. Wraca Kowalczyk, wracają emocje

Justyna Kowalczyk była na podium w 16 ze swych ostatnich 20 etapów Tour de Ski, a Polska jest dzięki niej najbardziej utytułowanym krajem w cyklu, który powstał na wzór kolarskiego Tour de France - te fakty przed dziewiątą edycją imprezy przypomina Międzynarodowa Federacja Narciarska. Punktujemy, co jeszcze powinni wiedzieć kibice czekający na start zawodów. W sobotę w Oberstdorfie trzykilometrowy prolog stylem dowolnym. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl o godz. 10.45
Siedem etapów do rozegrania w dziewięć dni - taka dawka biegania mogła zrobić wrażenie na zawodnikach i kibicach kilka lat temu, kiedy Tour de Ski się rodziło. Teraz na informację, że panie w nieco ponad tydzień pokonają dystans 58,4 km, a panowie - 94,4 km, większość z nas wzrusza ramionami. Nie szokuje już także Alpe Cermis, czyli góra, z której zwykle narciarze zjeżdżają, a na którą zawodnicy TdS wdrapują się na koniec zmagań. Cykl, który Vegard Ulvang i Joerg Capol - dwaj byli biegacze, a teraz działacze FIS - wymyślili pewnego razu, nudząc się w saunie, wpisał się w krajobraz Pucharu Świata.

Polacy najważniejsze założenia imprezy znają dobrze, bo poznać je pomogła nam Justyna Kowalczyk, bezsprzecznie największa gwiazda w historii zawodów. W sobotę dwukrotna mistrzyni olimpijska i dwukrotna mistrzyni świata stanie na starcie po rocznej przerwie. Z czym się spotka?

Nie ma dysproporcji, jest Justyna

- Mamy bardzo dobrą wiadomość świąteczną dla kibiców. Tour został uratowany i odbędzie się w takiej formie, jak planowaliśmy. Prognozy pogody mówią o niskich temperaturach, a nawet opadach śniegu - ta wigilijna wypowiedź Ulvanga rzeczywiście była świątecznym prezentem dla polskich kibiców. Przed rokiem zima była dla organizatorów mniej łaskawa, przez co wpadli na pomysł zmodyfikowania programu rywalizacji w taki sposób, że w tylko dwóch z siedmiu etapów obowiązywał styl klasyczny (teraz będą trzy starty "klasykiem" i cztery "łyżwą"). Kowalczyk uznała, że to bonus dla jej norweskich rywalek i zbojkotowała imprezę. Ulvang przyznawał później, że transmisje zawodów bez udziału Polki sporo straciły na oglądalności. Teraz, choć forma Justyny nie jest wielka, kibice-telewidzowie na pewno dopiszą.

300 tysięcy i 400 punktów

Cokolwiek by mówić o TdS (a mówi się, że daleko mu pod względem prestiżu i do kolarskiego Tour de France, i do Turnieju Czterech Skoczni), bez niego Puchar Świata nie byłby już taki sam. Dla Kowalczyk priorytetem nie będzie zapewne ani walka o punkty do klasyfikacji generalnej, ani o pieniądze. Ale jako że zawsze słynęła z błyskawicznej regeneracji i z radzenia sobie z kryzysami, to pewnie po drodze do formy na lutowe MŚ w Falun w Tour de Ski zarobi i w PŚ, i finansowo. W puli nagród jest 560 tysięcy franków szwajcarskich, co w przeliczeniu na złotówki daje prawie dwa miliony (dla zwyciężczyni wychodzi trochę ponad 300 tys. zł). Punktów zarobić można 400 za wygranie całych zawodów i po 50 za triumf na każdym z etapów.

Będziemy liczyć sekundy

Chcąc uważnie śledzić walkę Kowalczyk z resztą świata, warto wiedzieć, że do zarobienia poza punktami do klasyfikacji generalnej PŚ są sekundowe bonusy do klasyfikacji TdS. I tak 15, 10 i 5 sekund dostaną pierwsze trzy zawodniczki:

- sobotniego prologu,

- niedzielnego biegu pościgowego na 10 km "klasykiem",

- "klasycznych" 5 km zaplanowanych na 7 stycznia,

- 15 km "łyżwą" na dochodzenie (8 stycznia),

- przedostatniego etapu, czyli 10 km stylem klasycznym ze startu wspólnego (10 stycznia).

6 stycznia, w sprincie stylem dowolnym, czyli konkurencji, w której tej zimy Kowalczyk jeszcze nie punktowała, bonusowe sekundy dostanie 30 najlepszych zawodniczek. Pierwsza aż 60, 30. - jedną. A na przedostatnim etapie - w biegu ze startu wspólnego na 10 km "klasykiem" - panie powalczą o jeszcze jeden bonus na lotnej premii. Na niej "zarobi" 10 najszybszych zawodniczek - pierwsza dostanie 15 sekund, następna 12, kolejne: osiem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwie i jedną.

"Łyżwa" nadal po macoszemu? Jak mocny "klasyk"?

Na najtrudniejsze dla Kowalczyk wyglądają trzy etapy "łyżwą", którą - jak sama mówi - traktuje po macoszemu, stawiając wszystko na "klasyk", bo to "klasyk" ma dać jej sukces na MŚ w Falun. W prologu w niemieckim Oberstdorfie, w sprincie w szwajcarskim Val Muestair i w biegu pościgowym na 15 km we włoskim Toblach Polka raczej nie będzie bić się o wiele sekund bonifikaty, tylko o to, by stracić do rywalek jak najmniej. Dobrze podopieczna Aleksandra Wierietielnego powinna za to wypaść w konkurencjach "klasycznych", bo w nich już przed trzytygodniową przerwą w startach w Pucharze Świata wypadała obiecująco - była dwa razy czwarta i raz siódma w biegach na 10 km, mimo że - co wiele razy podkreślała - znajdowała się jeszcze w okresie przygotowawczym do sezonu (przez prywatne problemy zaczęła go prawie dwa miesiące później niż zwykle).

Wygrała cztery razy, teraz będzie czwarta?

Jeśli w "klasyku" Justyna odrobi to, co straci w "łyżwie", na kończącym Tour etapie z wspinaczką pod Alpe Cermis powinna obronić dobre miejsce, bo tam zawsze pokazywała, jak jest mocna. W ogóle Tour de Ski to jej królestwo. Na liście najważniejszych danych przed startem dziewiątej edycji FIS raz po raz powtarza się nazwisko "Kowalczyk". Dzięki jej czterem zwycięstwom Polska wysforowała się na pierwsze miejsce w klasyfikacji najbardziej utytułowanych nacji tej imprezy. Międzynarodowa Federacja Narciarska przypomina, że 16 ze swych ostatnich 20 etapów Justyna kończyła na podium, a nie stanęła na nim tylko w dwóch sprintach "łyżwą" i dwóch etapach z Alpe Cermis, na których nie musiała się już wysilać, tylko spokojnie dowieźć zwycięstwo. Warto też rzucić okiem na klasyfikację zawodniczek, które wygrały najwięcej etapów TdS. Kowalczyk ma takich zwycięstw 14, druga, z liczbą ośmiu triumfów, jest Virpi Kuitunen, która zakończyła już karierę. Bjoergen jest trzecia, ma sześć wygranych etapów. Oczywiście najlepsza na świecie Norweżka nie przebiegła ich tak dużo jak Polka, ale czy większe wrażenie robi liczba 18 podiów w 33 startach i dwa drugie miejsca w generalce, czy jednak 28 podiów w 54 biegach i cztery końcowe zwycięstwa? Oczywiście teraz to Bjoergen ma większe szanse na wygraną. W rankingach bukmacherów jest kandydatką numer dwa. Za jej triumf można dostać nieco ponad dwukrotność wniesionej stawki (2,25 to kurs w Fortunie), a za Justynę - aż 13-krotne przebicie. Obie wielkie mistrzynie przebija Therese Johaug. Kurs na to, że ubiegłoroczna triumfatorka znów okaże się najlepsza, wynosi tylko 1,6. Przed Kowalczyk poza dwiema wymienionymi Norweżkami wyżej notowana jest jeszcze jedna biegaczka, oczywiście rodaczka Johaug i Bjoergen - Heidi Weng.

Prolog dla Jaśkowiec, sprint dla Staręgi?

Norwegowie mają plejadę gwiazd, również wśród mężczyzn mogą liczyć na takie znakomitości, jak broniący trofeum Martin Johnsrud Sundby czy Petter Northug, a my po cichu liczymy, że w tegorocznym TdS z Polaków poza niezawodną Kowalczyk choć raz błyśnie ktoś jeszcze. W ubiegłym sezonie pięknie zaskoczyła Sylwia Jaśkowiec, zajmując w prologu trzecie miejsce. Tej zimy była mistrzyni świata młodzieżowców w biegach "łyżwą" zdobywała już punkty w Lillehammer i Davos, może więc pobiegnie dobrze tam, gdzie o sukcesy będzie trudniej jej starszej i bardziej utytułowanej koleżance z zespołu? Z teamu Kowalczyk w TdS pobiegnie jeszcze jej sparingpartner Maciej Kreczmer. A z prowadzącym kadrę A-mix Januszem Krężelokiem w zawodach pokażą się Kornelia Kubińska, Sebastian Gazurek, Jan Antolec i Maciej Staręga. Ostatni z wymienionych swoje pięć minut powinien mieć w Szwajcarii. 25-latek z Siedlec w sprincie punktuje coraz częściej i już dwa razy w karierze plasował się w czołowej "10" Pucharu Świata - był dziewiąty przed rokiem w Asiago i również dziewiąty niespełna trzy tygodnie temu w Davos. Trochę szkoda, że w TdS nie zobaczymy Eweliny Marcisz, która na początku grudnia dwa razy punktowała w Lillehammer. Prowadzący ją w kadrze młodzieżowej trener Wiesław Cempa uznał, że dla jego podopiecznej to impreza tak wymagająca, że zakłóciłaby przygotowania do MŚ w Falun.

Jedyna taka talia kart! Stoch, Kowalczyk, Wlazły... [ZDJĘCIA]


Justyna Kowalczyk w Tour de Ski:
Więcej o: