Sport.pl

PŚ w biegach. Uwaga na królika, rodacy pomogą? Co czeka Justynę Kowalczyk w sezonie 2014/2015

W sobotę w Kuusamo sprint, w niedzielę bieg na 10 km. Oba starty stylem klasycznym, którego królową jest Justyna Kowalczyk. Przed rokiem Polka wygrała w Finlandii obie pierwsze próby, teraz przekonuje, że przed sezonem jest tak niepewna, jak kilkanaście lat temu, kiedy debiutowała w Pucharze Świata. Co nowego może spotkać naszą mistrzynię? Relacja na żywo z inauguracji sezonu w sobotę w Sport.pl od godz. 12.
Tour de Ski inaczej niż Turniej Czterech Skoczni

Drugi raz w historii Tour de Ski nie odbędzie się na przełomie grudnia i stycznia. Dziewiąta edycja imprezy będącej biegowym odpowiednikiem Turnieju Czterech Skoczni tylko przez moment będzie odbywała się w tym samym czasie, co niemiecko-austriackie zawody dla skoczków. Ruszy 3 stycznia, gdy Kamil Stoch i spółka będą już za półmetkiem rywalizacji. Kolejną zmianą jest przeniesienie pierwszych biegów TdS z Oberhofu do Oberstdorfu. Miejsce, w którym zwykle zaczynała się rywalizacja, lepiej od biegaczy gości biathlonistów, dlatego Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała się z niego przenieść. Dla kibiców Justyny Kowalczyk najważniejsze, że z siedmiu startów składających się na cykl w trzech będzie obowiązywał styl klasyczny. Tak zachwianych proporcji między nim a dowolnym jak rok temu (dwa do pięciu) tym razem ma nie być. Dlatego Polka nie denerwuje się, że faworyzowane są "łyżwiarki" i po rocznej przerwie zapowiada start.

Czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli chce wziąć udział we wszystkich biegach sezonu. Zacznie w Kuusamo, ale nie od malutkich zawodów Ruka Triple. Trzydniową rywalizację tym razem dostali Norwegowie, którzy za tydzień zorganizują Lillehammer Tour. W drugiej części sezonu Kowalczyk nie wystartuje w Polsce, bo Szklarska Poręba na rok wypadła z kalendarza PŚ. Za to tuż po Tour de Ski nasza biegaczka odbędzie podróż sentymentalną na zawody w estońskiej Otepie, gdzie odniosła swe pierwsze pucharowe zwycięstwo w karierze. Na koniec sezonu nie będzie szwedzkiego finału Pucharu Świata. W związku z tym, że mistrzostwa świata odbędą się w Falun, ostatnie starty tej zimy zorganizują Drammen i Oslo.

Kto myśliwym, kto ofiarą, kto króliczkiem, kto potworem?

Ciekawe, czy w marcu nie będziemy żałować, że zrezygnowano z formuły zakończenia Pucharu Świata. W poprzednim sezonie, mimo że bez leczącej kontuzję Kowalczyk, zawody w Falun były rewelacyjne. - Therese wystartuje 15 sekund przede mną i widząc jej plecy będę miała silną motywację gonienia i większe możliwości kontrolowania biegu. Dopadnę ją i upoluję - zapowiadała Marit Bjoergen przed biegiem na dochodzenie. W Norwegii konkurencja ta nazywana jest biegiem myśliwskim, w którym zwierzyną jest uciekająca biegaczka, a myśliwym zawodniczka goniąca. Stąd słowa Bjoergen o chęci upolowania Johaug. Ostatecznie młodsza z Norweżek nie dała się upolować, choć mało kto wierzył, że obroni siedem punktów przewagi w klasyfikacji generalnej PŚ i zdobędzie pierwszą w karierze Kryształową Kulę. "Bezwzględny narciarski potwór upoluje drobnego, uciekającego króliczka" - zapowiadały szwedzkie media. I chyba nie trzeba wyjaśniać, kto był kim w tym porównaniu.

Teraz to króliczek, a nie potwór może być największym rywalem Justyny Kowalczyk, jeśli Polka zaprezentuje formę pozwalającą jej walczyć o Puchar Świata. Bjoergen zawsze odpuszcza w sezonie więcej startów od Johaug i Kowalczyk. Nawet jeśli zgodnie ze swymi zapowiedziami ukończy Tour de Ski (chce go wygrać pierwszy raz w karierze), już wie, że zrezygnuje z kilku innych biegów. Młodsza od niej o osiem lat Johaug jeśli z czegoś rezygnuje, to zazwyczaj tylko ze sprintów, które nigdy nie przynoszą jej wielu punktów, bo ze względu na swoje warunki fizyczne nigdy nie będzie specjalistką od nich. Dlatego na mistrzostwach świata najgroźniejsza dla Polki tradycyjnie może być Bjoergen, ale w Pucharze Świata już nie ona, tylko Johaug.

Justynie rośnie koleżanka

Takiego duetu mistrzyń, jaki ma Norwegia, Polska raczej się nie doczeka. Ale Sylwia Jaśkowiec po to dołączyła do sztabu Justyny, by uczyć się od najlepszych i jeszcze urosnąć po sukcesach z ubiegłego sezonu. Dla byłej mistrzyni świata młodzieżowców poprzednia zima była przełomowa. Pod okiem Ivana Hudacza, który wiosną zrezygnował z pracy z Polkami, osiem razy zdobyła punkty Pucharu Świata, a przez siedem wcześniejszych lat udało jej się to w sumie siedmiokrotnie. Po raz pierwszy wbiegła też na podium, zajmując trzecie miejsce w Oberhofie, w prologu Tour de Ski. - Nie oczekujmy, że Sylwia od razu na dobre dołączy do światowej czołówki. Znam trenera Wierietielnego, wierzę w jego mądrość, ale często jest tak, że w pierwszym sezonie współpracy nie ma jeszcze wyników, jakich się oczekuje - tonuje nastroje prof. Szymon Krasicki. Były trener kadry polskich biegaczek przyznaje jednak, że w najbliższych latach z Jaśkowiec możemy mieć pociechę, oraz że z Justyną może stworzyć wartościowy duet na sprinty drużynowe, które są przecież rozgrywane na wszystkich imprezach mistrzowskich. W takim Polki sprawdzą się na MŚ w Falun, a wcześniej, w PŚ w Otepie.

Kolega też rośnie

Poza Jaśkowiec mamy w kadrze jeszcze jednego człowieka, którego warto obserwować i który może zdjąć z Kowalczyk choć odrobinę oczekiwań kibiców. 24-letni Maciej Staręga kilkoma startami w ubiegłym sezonie pokazał, że ma duży, sprinterski potencjał. Na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi przegrał swoją szansę na dobry wynik, bo - jak wielu zawodników w trudnych warunkach - upadł. Z Januszem Krężelokiem, który w przeszłości był czołowym sprinterem świata i wygrał nawet jeden start w Pucharze Świata, Staręga pracował mocno, by o tamtym niepowodzeniu zapomnieć. Ciekawe, dokąd dobiegnie na MŚ w Falun. I czy w PŚ będzie potrafił częściej wchodzić do pierwszej "10". W ubiegłym sezonie odczarował ją dla siebie, zajmując dziewiąte miejsce w Asiago. Teraz wchodzi w sezon mocno - w zawodach FIS w szwedzkiej Bruksvallarnie był drugi. - Nigdy nie zaczynałem tak dobrze - cieszy się. A Kowalczyk gratulowała mu na Facebooku, pisząc, że osiągnął "bardzo wartościowy wynik".

Manufaktura da radę

Na Facebooku Justyna pokazała też kibicom nowy strój na nowy sezon. Czy jest tak dobry jak te, w których będą biegać Norweżki? Dla Bjoergen, Johaug i reszty projektowała firma legendarnego Bjoerna Daehliego (zdobył m.in. osiem złotych medali igrzysk olimpijskich i dziewięć tytułów mistrza świata), a Norweska Federacja Narciarska testowała nowy produkt w tunelu aerodynamicznymi razem ze strojami innych producentów, by porównać wyniki. - Rezultaty tych badań wskazują na znaczną przewagę naszych strojów. Pod względem wymiany ciepła i wentylacji, a zwłaszcza w oporze powietrza są "kosmiczne" - ogłosił Ulf Morten Aune z NSF. Jest się czym martwić? "Najważniejsze, że od siedmiu lat mam naprawdę dobre zaplecze. Lata świetlne dzielą nas oczywiście od tego norweskiego, fińskiego czy szwedzkiego. Bo oni są jak laboratoria w Formule 1, my jak solidna, świetnie zorganizowana manufaktura. Dajemy jednak radę" - pisała niedawno dla Sport.pl Justyna Kowalczyk.



Więcej o:
Komentarze (3)
PŚ w biegach. Uwaga na królika, rodacy pomogą? Co czeka Justynę Kowalczyk w sezonie 2014/2015
Zaloguj się
  • dawniej_o

    Oceniono 18 razy 10

    @mixail,

    lecz się, biedny chory człowieku.

  • metalin

    Oceniono 8 razy 4

    @mixail
    Śmieć to zbyt piękne określenie w stosunku do ciebie!

  • gazeta_za_mnie_mysli

    Oceniono 2 razy 0

    Tylko już nie wpadaj w depresję, bo terapeuci z wyborczej nie zawszę będą mieli dla ciebie czas.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX