Sport.pl

Vancouver 2010. Łyżwiarstwo szybkie. Półfinał to sukces, medal będzie sensacją

Polskie łyżwiarki szybki awansowały do półfinału biegu drużynowego na dystansie 2400 m. W sobotę w walce o finał nasza drużyna zmierzy się z Japonkami. Zwycięstwo byłoby ogromną sensacją. Półfinały w sobotę o 21:30, relacja Z Czuba i na żywo.
- Czwarte miejsce już na pewno mamy, ale nie spoczniemy na laurach. Zapewniam, że dziewczyny są bardzo zmobilizowane i uskrzydlone piątkowym występem. Sobota będzie ciężka, bo zdajemy sobie sprawę, że jak trudne czeka nas zadanie. Jeszcze nigdy z Japonkami nie wygrałyśmy. Z drugiej strony i tak już dużo zrobiłyśmy - mówi Ewa Białkowska, trenerka łyżwiarek szybkich.

W piątek Polska trójka w składzie Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska (rezerwowa Natalia Czerwonka) wyeliminowała Rosjanki, choć przez większość dystansu to rywalki miały przewagę około sekundy. W końcówce jednak jedna z Rosjanek zachwiała się i zaczęła odstawać od koleżanek. Wjechała na linię mety ze sporą stratą, dzięki czemu szczęśliwie awansowały Polki.

W biegu drużynowym sędziowie liczą czas ostatniej łyżwiarki na mecie, dlatego tak ważne jest aby wszystkie zawodniczki utrzymywały równe tempo i jechały możliwie blisko siebie. W piątkowym ćwierćfinale, dobra, równa jazda okazała się kluczem do zwycięstwa. W półfinale to może być duży atut Polek.

Rywalkami Polek w walce o finał będą Japonki, które czas w ćwierćfinale miały tylko o jedną setną sekundy lepsze od naszych łyżwiarek, ale ścigające się z nimi Koreanki pobiły aż o 4,5 sekundy. - To nic nie znaczy. Nie liczy się czas, a to, która z drużyn dotrze pierwsza do mety. Dlatego nie można się takimi wskaźnikami sugerować. Oczywiście mobilizacja jest olbrzymia, a na olimpijskim torze w Richmond nie brakuje niespodzianek. Postaramy się o kolejną - mówi Białkowska.

W drugim półfinale zmierzą się Niemki z Amerykankami. Wyścig o brązowy medal zaplanowano na 23.12, a o złoto - 23.17.

Łyżwiarki szybkie na cenzurowanym

Awans do finału fałszuje nieco obraz występu Polek w Vancouver. Woźniak zajęła 28. miejsce na 28 startujących w wyścigu na 3000 m, a Czerwonka 36. na 36 startujących w wyścigu na 1500 m. Bachleda-Curuś spisała się najlepiej - w biegu na 1500 m była15. Luiza Złotkowska na 3000 była czwarta, a na 1500 m druga, ale od końca.

Łyżwiarze szybcy obok snowboardzistów i łyżwiarzy figurowych, to najbardziej krytykowana grupa przez prezesa PKOl Piotra Nurowskiego. Kiedy od dziennikarzy dowiedział się, że panczenistki mówiły, że są zadowolone ze swoich występów, bo "trenerka przygotowała szczyt naszej formy na grudzień, kiedy zdobywałyśmy kwalifikacje olimpijskie. I wtedy się udało", zbladł. - Być może trzeba połączyć związki łyżwiarstwa figurowego z szybkimi - zastanawiał się Nurowski.

Kto się ściga w polskiej drużynie

Najbardziej znana z łyżwiarek jest 30-letnia Katarzyna Bachelda-Curuś. Przed igrzyskami wybuchł skandal z Polką w roli głównej. Bachleda-Curuś ujawniła w holenderskiej telewizji kulisy skandalu korupcyjnego, który wstrząsną Holandią. Według Polki była wicemistrzyni olimpijska Gretha Smit i jej trenerka oferowały jej 50 tys. euro, by ta zrezygnowała ze startu na 5000 m. podczas igrzysk w Turynie w 2006 roku. - Dla mnie to była olbrzymia kwota, ale powiedziałam: nie. Wystartowałam i byłam ostatnia. Pokazałam jednak, że nie można mnie kupić - mówiła przed igrzyskami Polka. (Więcej o skandalu czytaj tutaj ).

Jej koleżanki dopiero na igrzyskach debiutują. Dla 23-letniej Złotkowskiej, dwa lata młodszej Czerwonki i 20-letniej Woźniak awans do czwórki najlepszych drużyn to największy sukces w karierze.

Polscy panczeniści w czołówce, ale najgorszych »


Więcej o: