Sport.pl

Prezes PKOl: Snowboardziści rozczarowali, występ bardzo nieudany

- Nie chcę być złośliwy, ale wydaje się, że celem dla niektórych w ekipie snowboardzistów było zakwalifikowanie się do reprezentacji narodowej i nic poza tym. Ich występ jest bardzo nieudany - mówił prezes PKOl Piotr Nurowski na konferencji prasowej zwołanej w połowie igrzysk. Pochwalił Małysza, Kowalczyk, Sikorę, biatlonistki i Ewelinę Staszulonek. Poza snowboardem, najbardziej dostało się łyżwiarzom szybkim.
- Na koniec zostawiłem czarną polewkę i gorycz - tak zaczął Nurowski swoją przemowę o snowboardzistach. Określił ich występ jako bardzo nieudany. Maciej Jodko i Mateusz Ligocki w crossie zajęli miejsca 28. i 29., Michał Ligocki w halfpipie był 38., czyli drugi od końca, a Paulina Ligocka wśród kobiet - 28. na 30 sklasyfikowanych. Za swój najlepszy występ dostała 11,1 pkt., czyli ponad 30 pkt. mniej od złotej medalistki Torah Bright z Australii.

- Klan Ligockich jest lubiany przez kibiców, miał sympatię mediów, ale odnoszę wrażenie, że poprzestali na kwalifikacji. Trener i szefostwo związku snowboardowego uważają, że Maciej Jodko ambitnie walczył, ale ja uważam... że nikt nie powalczył - mówił Nurowski w sali konferencyjnej w Whistler, na tradycyjnej polskiej konferencji zwołanej w połowie igrzysk.- Nie chcę być złośliwy, ale wydaję mi się, że celem dla niektórych w ekipie snowboardowej było zakwalifikowanie się do reprezentacji narodowej i nic poza tym. Związek i sztab musi wyciągnąć z tego jakieś wnioski - dodał prezes PKOl.

Ogólnie stwierdził, że po tygodniu igrzyska dla Polski są udane. - W Turynie na medale czekaliśmy wieczność, w Pekinie długich osiem dni, a w Vancouver są od początku - stwierdził Nurowski. Najbardziej pochwalił medalistów - Małysza i Kowalczyk, ale zaraz po nich biatlonistki z Weroniką Nowakowską na czele (5. miejsce na 15 km) oraz Ewelinę Staszulonek (8. miejsce w sankach).

- Nie jesteśmy komisją planowania. Ale chcieliśmy walki i bicia rekordów życiowych. Zadowoleni jesteśmy więc z tych, którzy poprawiają swoje życiowe rezultaty - podkreślił szef PKOl. Oprócz snowboardzistów jako "nieudany" określił występ łyżwiarzy szybkich (poza Sławomirem Chmurą) i zawodników w short-tracku.

Minister Adam Giersz podpisał się pod tym wszystkim, co powiedział prezes Nurowski. - Potwierdza się koncepcja indywidualnych przygotowań dla zawodników z szansą na medal. Stawialiśmy od początku na Małysza, Kowalczyk i Sikorę, mieli wszystko, czego chcieli, na zasadzie zero kompromisów, i cała trójka nas nie zawiodła. Ma już medale, albo jest ich bardzo blisko - stwierdził Giersz.

Czy zabranie na igrzyska snowboardzistów było błędem? - Na tak radykalne oceny jest jeszcze za wcześnie. Potrzebna jest analiza. Wydaje mi się, że np. Paulina Ligocka chciała dobrze, a zaryzykowała tak bardzo, bo chciała walczyć o medal. Obiektywnie nie wyszło, ale chciała dobrze - powiedział minister Giersz.

Na koniec prezes Nurowski stwierdził, że choć odchodzimy od "punktomanii", to jednak nie mógł się powstrzymać i przeliczył punkty za miejsca 1.-8., no i wyszło mu, że Polacy pobili już rekord z Turynu, gdy zgromadzili 29 pkt., a teraz już 31. - Ale to tak, na marginesie - zakończył prezes Nurowski.

Igrzyska w Vancouver na portalu Sport.pl

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl »



Więcej o: