Sport.pl

Aamodt: złoto w kombinacji alpejskiej

To był niewątpliwy zwycięzca w rozgrywanej w wątpliwych warunkach konkurencji - podkreślano po zwycięstwie Norwega Kjetila-Andre Aamodta w kombinacji alpejskiej
I slalom, i zjazd po raz pierwszy na igrzyskach rozgrywano w ciągu jednego dnia. Aamodt był najbardziej odporny na wiejący 70 km na godz. wiatr na trasie zjazdowej i na zmienne warunki pogodowe. - Wiało z przodu, z tyłu, z boku. Było okrutnie ciężko utrzymać tor jazdy - opowiadał Austriak Rainer Schoenfelder. - Wiatr był mocniejszy niż podczas zjazdów w poprzednich dniach. Być może dlatego nie odwołano zawodów, bo kombinacja tak bardzo się nie liczy.

Podobnie wspominał zjazd Norweg Lasse Kjus, który przed metą mało nie upadł: - Miałem szczęście, że nie poleciałem na twarz.

Tylko Aamodt, który wygrał w tym sezonie kombinację w Wengen i Kitzbuehel, pokonał trasę bezbłędnie. Prowadził po zjeździe, wyprzedzając Kjusa o 0,18 s i Włocha Patricka Staudachera o 0,44 sek. W slalomie specjalnym na trasie "Windflower" osiągnął czwarty czas. - To wspaniałe uczucie zdobyć drugie złoto po dziesięciu latach - mówił norweski narciarz. - Mam już 30 lat, ale wciąż czuję się młodo. Nie zamierzam kończyć kariery. Zobaczycie mnie na następnych igrzyskach w Turynie.

Amerykanin Bodo Miller, 15 po zjeździe, pojechał brawurowo w drugim przejeździe slalomu, stawiając wszystko na jedną kartę. I zmniejszył ponad dwusekundową przewagę Aamodta do 0,28 s.

W kombinacji znów pokazał się inny wszechstronny i wytrwały narciarz - Szwajcar Paul Accola. Medalista w kombinacji z St. Anton, który skończył już 35 lat, a z zawodu jest cieślą, dziesięć lat temu triumfował po raz pierwszy w Pucharze Świata. Wtedy nie przykładał wagi do udziału w igrzyskach. Przed Albertville mówił, że to pokazówka dla ludu, impreza dla dziennikarzy. Podczas kombinacji na tej olimpiadzie, pokonując ostatnie metry slalomu, jeszcze raz zaakcentował swój stosunek do igrzysk. Jechał niekonwencjonalnie, bo pod górę. Ominął bramkę, postanowił więc do niej wrócić. Klął przy tym jak szewc. Podobna sytuacja tym razem przytrafiła się Kjusowi, który stracił przez to szansę na medal.

Pytanie, ile wart jest medal w kombinacji alpejskiej, prawie nie rozgrywanej podczas PŚ, pojawiało się już wiele razy. Nieobecny w Salt Lake City Hermann Maier odpowiadał: - Spytajcie lepiej złotnika.

W minionych latach w kombinacji dominowali norwescy alpejczycy. Aamodt triumfował na mistrzostwach świata w Sestriere (1997 rok), Vail (1999) i St. Anton (2001). Kjus zwyciężył w 1994 roku na igrzyskach w Lillehammer, a rok wcześniej na mistrzostwach w Morioka.