Sport.pl

Alpejczycy rozpoczęli sezon. Zwycięstwa Michaeli Dorfmeister i Frederica Covili

Francuz Frédéric Covili, wygrywając niedzielny slalom gigant, sprawił jedyną - i to niewielką - niespodziankę rozpoczęcia alpejskiego Pucharu Świata w Sölden. Wśród kobiet (wygrana Michaeli Dorfmeister) i mężczyzn na podium stanęli weterani
- Coraz bardziej kocham Austrię - cieszył się na mecie Frédéric Covili, patrząc ze zdumieniem na tablicę wyników. 25-letni narciarz z Les Menuires mimo wielu lat spędzonych na stokach chwilę sławy przeżył do tej pory tylko raz - w ubiegłym roku podczas mistrzostw świata w austriackim Sankt Anton. Zdobył wówczas brązowy medal właśnie w slalomie gigancie. Nigdy wcześniej i nigdy później - do tej niedzieli - nie udało mu się stanąć na żadnym ze stopni pucharowego podium! Z niedzielnego zwycięstwa chyba jeszcze bardziej cieszyli się francuscy trenerzy. Severino Bottero, opiekun specjalistów od giganta, przypomniał: - W ubiegłym roku żadnemu z naszych zawodników nie udało się wygrać tej dyscypliny w Pucharze Świata. Covili powiedział: - Mam nadzieję, że będę odnosił kolejne sukcesy. I to nie tylko w Austrii. Francuz ma szanse na dotrzymanie obietnicy - ponadkilometrowa trasa na lodowcu Rettenbach w Sölden, na której tradycyjnie od kilku lat inaugurowany jest Puchar Świata, należy do bardzo wymagających. Jej pokonanie wymaga kilkakrotnej zmiany rytmu, świetnej techniki i niezłego przygotowania fizycznego. Nie zdarzają się na niej przypadkowe sukcesy. Najczęściej ci, którzy wygrywają te jesienne zawody, należą później przez cały sezon do liderów slalomu giganta. Rok temu triumfował tu Hermann Maier, przed swym rodakiem Eberharterem i Szwedem Nybergiem. Tym razem po sierpniowym wypadku motocyklowym "Herminator" był oczywiście nieobecny. Na podium za Covilim stanęli więc... Eberharter i Nyberg! Szwed miejsce na trzecim stopniu podzielił z mistrzem świata w gigancie Szwajcarem Michaelem von Grünigenem. I to są faworyci tego sezonu.

Do rywalizacji mogą się włączyć jeszcze Norwegowie Kjus i Aamodt. Pierwszy z nich był w niedzielę najszybszy w pierwszym przejeździe. W drugim popełnił kilka błędów i zajął 7. miejsce. Rywale tęsknią za "Herminatorem". Von Grünigen: - Bez niego jest jakoś smutno i pusto. Dobrze, że chociaż Nyberg wrócił do formy po styczniowym wypadku w Kitzbühel.

- Treningi na śniegu wznowiłem zaledwie dwa-trzy tygodnie temu - mówił Nyberg. - Mój dzisiejszy wynik daje mi sporo nadziei na rozpoczynający się sezon.

Wśród kobiet, które sezon rozpoczęły - także w Sölden i także gigantem - już w sobotę, niespodzianek było jeszcze mniej. Pod nieobecność wciąż kurującej się z ubiegłorocznych kontuzji triumfatorki ostatniego Pucharu Świata Chorwatki Janicy Kostelić prym wiodły starsze zawodniczki. Najszybsza była 28-letnia austriacka specjalistka głównie od biegu zjazdowego Michaela Dorfmeister. Skorzystała ona z kilku błędów popełnionych przez ubiegłoroczną triumfatorkę PŚ w tej konkurencji, mistrzynię świata Szwajcarkę Sonję Nef, która na mecie była niezadowolona z drugiego miejsca. - W obu przejazdach popełniłam te same błędy w tych samych miejscach trasy. Mam nadzieję, że pecha wyczerpałam na cały sezon - denerwowała się. Uśmiech na ustach miała trzecia na podium Régine Cavagnoud. Podobnie jak Dorfmeister błysnęła wszechstronnością. Austriaczka to bowiem aktualna mistrzyni świata w zjeździe, a Cavagnoud w supergigancie.

Polka, Dagmara Krzyżyńska, nie zakwalifikowała się do drugiego przejazdu.