Sport.pl

Morgenstern wyszedł ze szpitala i wraca do Austrii

jk, pap
30.11.2003 , aktualizacja: 30.11.2003 00:00
A A A Drukuj
Austriak Thomas Morgenstern, który w sobotę miał groźny upadek podczas konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Kuusamo, po całonocnej obserwacji i szczegółowych badaniach opuścił szpital i wraca z ekipą do kraju.
- Wszystko mnie boli i na całym ciele mam siniaki. Dzięki Bogu nic więcej się nie stało. Nie wydaje mi się, żeby upadek wydarzył się z mojej winy. Po prostu wybiło mi nartę i nie miałem żadnych szans na wybrnięcie z opałów - powiedział Morgenstern po wyjściu ze szpitala.

Aktualny mistrz świata juniorów i zwycięzca tegorocznej letniej Grand Prix myśli już o najbliższej przyszłości: "Najpierw muszę się wykurować. Dopiero jak będę zupełnie zdrowy wznowię treningi. Raczej nie pojawię się za tydzień na konkursach w Trondheim. Ale myślę, że start w Titisee-Neustadt w połowie grudnia już będzie możliwy.

Sobotni konkurs rozgrywany był przy silnym wietrze. Zawody były wielokrotnie przerywane. Morgenstern tuż po wyjściu z progu stracił równowagę, przekoziołkował w powietrzu i w chwilę później uderzył plecami o bulę. Austriak długo się nie podnosił. Błyskawicznie pojawiła się obok niego służba medyczna i po kilku minutach Morgenstern był już w drodze do szpitala. Chwilę później organizatorzy ogłosili, że odwołują zawody, a wyniki zostaną anulowane.

Początkowo podejrzewano, że Austriak ma złamaną nogę, później twierdzono, że tylko palec. W końcu okazało się, że oprócz siniaków zawodnik doznał wstrząsu mózgu, który jednak nie wymaga dalszej obserwacji w szpitalu.

Sytuacja na skoczni wywołała wiele kontrowersji. Część zawodników nie ukrywała, że wobec niekorzystnych warunków atmosferycznych konkurs powinien zostać odwołany znacznie wcześniej albo w ogóle się nie rozpocząć.

- Chciano na siłę dokończyć zawody, a na górze naprawdę strasznie wiało. Organizatorzy mieli nadzieję, że uda się zakończyć pierwszą serię i jej wyniki uznać za ostateczne - powiedział kolega Morgensterna z ekipy austriackiej Andreas Widhoelzl.

Inny Austriak Andreas Kofler, który również upadł w sobotę po swoim skoku, dodał: - Nie rozumiem dlaczego działacze Międzynarodowej Federacji Narciarskiej uparli się, żeby kontynuować rywalizację. Dla mnie było jasne, że to niemożliwe.

- Po odwołaniu zawodów cieszyłem się, że nie muszę skakać po raz drugi. Zdrowie jest bez dyskusji największym dobrem dla sportowca i nie powinno się niepotrzebnie ryzykować - zdradził dwukrotny zdobywca PŚ Niemiec Martin Schmitt.