Sport.pl

Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Przekręt skrzypaczki

Jeszcze w lutym prezes MKOl Thomas Bach robił sobie zdjęcia z Vanessą Mae podczas igrzysk w Soczi. Teraz okazało się, że celebrytka pojechała na olimpiadę dzięki oszustwu.
W Soczi to była jedna z tych historii, którymi zajmowały się wszystkie media. Opowieść o startującej w narciarstwie alpejskim 36-letniej Mae, skrzypaczce podbijającej kilka lat temu listy przebojów klasycznymi hitami w wersji techno, przyciągała jak magnes.

Mae ma brytyjskie obywatelstwo i mieszka w Londynie, ale wykorzystując pochodzenie ojca, porozumiała się z komitetem olimpijskim Tajlandii i startowała w jej barwach.

Problem polegał na tym, że na igrzyska trzeba było się zakwalifikować. Próg dla egzotycznej Tajlandii był dużo niższy niż dla alpejskich potęg, ale dla Mae, która na nartach jeździła tylko rekreacyjnie - i tak bardzo wyśrubowany. Przepustkę zdobyła dosłownie w ostatniej chwili - w połowie stycznia na słabo obsadzonych zawodach w Słowenii.

W Soczi zajęła w gigancie ostatnie, 67. miejsce, ze stratą 50 s do triumfatorki Tiny Maze. Ale i tak została gwiazdą, udzielała wywiadów, jej zdjęcia zdobiły okładki.

Kilka miesięcy po igrzyskach Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zorientowała się, że wyniki zawodów w Słowenii, które dały skrzypaczce bilet do Soczi, zostały ustawione. Spreparowano je w taki sposób, by zapewnić Mae kwalifikację. W zawodach specjalnie wziął udział narciarz z wysokim rankingiem, by podnieść ich rangę. Wystartowało też kilka "martwych dusz", a paru narciarzy wypadło z trasy, by Mae zdobyła dokładnie tyle punktów, ile potrzebowała.

FIS ukarał kilkuletnimi dyskwalifikacjami zamieszanych w aferę słoweńskich i włoskich sędziów oraz działaczy, a samą Mae zdyskwalifikował na cztery lata. - Nie słyszeliśmy, aby miała ochotę znów startować, ale musimy mieć pewność, że od wyczynowego narciarstwa będzie się trzymała z daleka - powiedział Gian-Franco Kasper, prezes FIS.

Menedżerowie Mae nie komentują sprawy, ale brytyjskie media piszą, że dla artystki, która sprzedała 8 mln płyt, będzie to duży wizerunkowy cios.

Więcej o: