Sport.pl

PŚ w Szklarskiej Porębie. Kowalczyk: To było piękne

notował Robert Błoński
19.02.2012 , aktualizacja: 19.02.2012 20:57
A A A Drukuj
18.02.2012, godzina 14:30
LP: Zawodnik: Kraj: Czas (min:ss) :
1. Justyna Kowalczyk Polska 23:47.4
2. Marit Bjoergen Norwegia +36.2
3. Therese Johaug Norwegia +39.9
Justyna Kowalczyk podczas Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie - Jakuszycach Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta Justyna Kowalczyk podczas Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie - Jakuszycach
Justyna Kowalczyk jest jedną z tych nielicznych polskich sportowców, którym po najważniejszym starcie w sezonie kibice zazwyczaj śpiewają "Sto lat!", a nie sławetne "Nic się nie stało". W sobotę w fenomenalnym stylu wygrała bieg na 10 km w Jakuszycach i znowu jest liderką PŚ
Z gęstej mgły w czarno-czerwonym kostiumie wyłoniła się ledwie kilkadziesiąt metrów przed metą. Na finiszu podniosła kijki i uśmiechnięta machała nimi radośnie. Na mecie ukryła twarz w dłoniach wzruszona, spełniła swoje marzenie. Sprostała presji, nie zostawiła złudzeń rywalkom. Wygrała. Było "Sto lat!", Mazurek Dąbrowskiego, trochę łez i więcej uśmiechu oraz podziękowań. W piątek i sobotę w pierwszych w historii biegach PŚ w Polsce wszystko ułożyło się po myśli Justyny.

To dzięki jej sukcesom karawana biegów zawitała do Jakuszyc. Przed zawodami była niepewność o detale. Coś się psuło, coś nie pasowało, ale ostatecznie wszyscy zdali egzamin. Zagraniczni sportowcy wyjechali z Polski wzruszeni serdecznym przyjęciem. Wrócą w trzeci weekend stycznia 2014 r. Tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi.

Robert Błoński: Da się opisać to, co pani czuje po zwycięstwie przed swoimi kib icami?

Justyna Kowalczyk: Nie da. Przeżyłam burzę emocji, o którą nigdy siebie nie podejrzewałam. Najpierw potwornie się bałam. Z piątku na sobotę spałam najwyżej trzy godziny, nie było mowy o relaksie. Później spojrzałam za okno i powiedziałam "dwadzieścia lat czekałam na Puchar Świata u siebie, a tu taka okropna pogoda". Było około zera, a w takich warunkach najtrudniej przygotować narty. Do tego mgła, że na rozgrzewce nie widziałam, gdzie las, a gdzie trasa. Pięć minut przed startem zdecydowałam się na "no-waxy". To był kompromis, a tego nie lubię. Kompromisy są dla tych, którzy nie potrafią znaleźć rozwiązania. Na szczęście okazały się fantastycznym wyborem.

Nie jestem najlepsza w publicznym okazywaniu uczuć, ale to wszystko jest wzruszające. Piękne. Wcześniej zdobyłam wiele nagród i pucharów. Są cenne, szanuję je, ale zebrane razem nie są warte tyle, ile dostałam przez te dwa dni. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi spełnić marzenie. To było moje święto, nagroda za lata startów i tułaczki po innych krajach. Nie umiałam się powstrzymać od entuzjazmu. Okazywałam wielkie szczęście. To nie są puste słowa.

To był łatwy bieg ze względu na wsparcie kibiców czy trudny, bo ocz ekiwania były ogromne?

- Prawda jest gdzieś pośrodku. Nie mogłam dać się ponieść emocjom, ale nie było łatwo, bo na każdym kroku czułam bicie gorących serc. Udało się jednak opanować emocje, choć chciałam szarżować od startu.

O ile jest pani lepsza niż rok temu o tej porze?

- Odkąd zaczęłam biegać, w każdym sezonie uzyskuję lepsze wyniki. Co roku coś poprawiam. Teraz lepiej stoję na nartach, lepiej utrzymuję równowagę i zjeżdżam. Czasem daje to wiele sekund.

Trudno było się skupić?

- Długo czekałam na Puchar Świata u siebie, a skoro przyjechał i był bieg moją techniką, na moim dystansie, to chciałam walczyć o zwycięstwo. Myślałam nawet, by włożyć "stopery" do uszu. Na pierwszą piątkę by się przydały, na drugiej doping mnie niósł.

Odzyskała pani żółtą koszulkę liderki.

- Nie wiadomo, czy jej szybko nie oddam. Za dwa tygodnie w Lahti bieg łączony, czyli 7,5 km klasykiem plus 7,5 łyżwą. Rok temu wygrała go Johaug, ja byłam druga, a Bjorgen czwarta. Ale wtedy wszystko było jasne w PŚ, teraz Norweżki będą biegać taktycznie, każdy wspólny start będzie ciężki. Na razie należy mi się kilka dni relaksu. Cieszę się, że wyjeżdżam z żółtą koszulką, ale to nie koniec rywalizacji. Za długo biegam, by cieszyć się z prowadzenia. Przez dwa dni odrobiłam do Marit 26 punktów, więcej niż się spodziewałam. Ale to nic nie oznacza. Myślałam, że tydzień temu wygram 15 km klasykiem, nie wygrałam. Myślałam, że w piątkowym sprincie będę w trzeciej dziesiątce, za Marit, a byłam przed nią. Walka powinna być do końca.

Kalendarz pani sprzyja?

- Fajnie, że klasyków jest więcej niż "łyżew". Ale najważniejszy, ostatni bieg sezonu w Falun to dziesiątka techniką dowolną. Kto będzie pierwszy na mecie, ten prawdopodobnie zdobędzie Puchar Świata. Ale niemądre byłoby myślenie o tym, co będzie 18 marca. Liczy się każdy punkt. Jeden słabszy bieg i miejsce poza podium może oznaczać koniec szans. W Oslo czeka mnie 30 km klasykiem, czyli dystans, na którym zdobyłam mistrzostwo olimpijskie. Ale w Norwegii w życiu nie wygrałam biegu o Puchar Świata. Wszystko będzie zależało od nart.

Nie zawiodła pani w swoim najwa żniejszym starcie sezonu.

- Nie zawsze śpiewa mi się "Sto lat!", czasem też zawodziłam. Zdarzyło się. Cieszę się, że na własnej ziemi dałam wiele radości. Gdzieś tam było zapisane, że ma być dobrze. I jest. To był bieg kontrolowany, ale tylko do momentu, kiedy ktoś z ekipy krzyknął: "Prowadzisz z Marit o 20 sekund". Pomyślałam: "Jejku, już? Przecież dopiero miało się zacząć". I poszłam na żywioł (śmiech). Aż ściągałam okulary, bo zaparowały.

Biegi kiedyś mnie wykończą - Wierietielny po PŚ w Szklarskiej Porębie »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • galaxy2099

    Oceniono 4 razy 2

    Pisalem o tym zaraz po Tour de Ski, ze przewaga sportowa Kowalczyk nad Bjoergen bedzie rosla i to sie potwierdza. Justyna jeszcze nigdy nie wygrala z Bjoergen o ponad 36 sekund.
    Jeszcze przed sezonem oboje z trenerem zapowiadali, ze jej docelowa impreza to wystep w Jakuszycach i jak zwykle mieli racje - trafili z forma tak jak zapowiadali.
    Przewaga sily JJustyny nad Marit jest bezdyskusyjna i w rywalizacji 1 na 1 Marit nie ma zadnych szans. Cala nadzieja Norwezki tkwi w roznych trikach, pomocy kolezanek, nieszczesciu rywalki np. kontuzji kolana, moze chorobie lub przeziebieniu lub np zlym smarowaniu nart tak jak w biegu w Czechach. Bo jesli nic sie nie wydarzy i juz do konca PS beda biegaly w rownych warunkach to szanse Bjoergen sa raczej kiepskie.
    W koncu ile mozna sie wozic za inna biegaczka i jeszcze jednoczesnie liczyc na zle smarowanie nart Justyny? Ile jeszcze moze byc takich szczesliwych dla Bjoergen biegow? Zreszta nawet w teoretycznie takich konkurencjach w ktorych Bjoergen powinna wygrywac z Kowalczyk jak np sprint technika dowolna to tez przegrywa i traci punkty.
    Pozyjemy zobaczymy ale optymistycznie widze koniec PS

    • deus-cosma-deus

      Oceniono 2 razy 0

      @galaxy2099
      Ta przewaga najprawdopodobniej wynikała z faktu że Bjoergen jechała na smarach które pod górkę świetnie trzymał, zjeżdżając w dół musiała jednak "zrzucić obcasy"-czyli grudki śniegu. Moim zdaniem szanse są wyrównane-Justynie będzie ciężej nie może3 liczyć na pomoc koleżanek, mimo to uważam że szanse są 50/50.

    • galaxy2099

      Oceniono 1 raz 1

      @deus-cosma-deus
      A ja uwazam, ze szanse sa 2/3 dla Justyny 1/3 dla Bjoergen.
      Zreszta przyjrzyj sie buchmacherom jak obstawiaja zwyciestwo w poszczegolnych biegach ktore beda nastepowaly. Zaloze sie, ze wieksze szanse w wiekszosci pozostalych biegow bewda dawac Justynie i w zwiazku z tym na obstawianiu zwyciestw Justyny bedzie mozna mniej zarobic.
      A ci faceci w koncu obstawiaja swoja kase wiec chocby z tego tytulu nalezy je traktowac powaznie.
      A powracajac do porownac. jeszcze podcza sTdS w biegu laczonym na 15km Bjoergen nadawala tempo i probowala oderwac sie od Kowalczyk. Wygrala ten bieg, ale tylko kilkoma sekundami i byla niezadowolona ,z e nie udalo jej sie urwac i zyskac wiekszej przewagi.
      A od TdS znasz jakis inny bieg w ktorym Bjoergen czula sie na tyle silna ze sama dyktuje tempo i rozgrywa go jak chce? Nie ma takiego biegu. Wszystko na czym polega, cala jej taktyka zaweza sie do jednego: wozenia sie za prowadzaca bieg i starania sie dotrzymac jej kroku, ewentualnie zaatkowac na ostatnich metrach jesli zostanie sil.
      Tyle tylko. W zwaizku z tym taktycznie Bjoergen juz niczym nie jest w stanie Kowalczyk zaskoczyc bo nie ma juz potencjalu w tym sezonie. Tak jak pisalem wczesniej: musi liczyc na innych i potkniecia Kowalczyk i jednoczesnie samej nie robic takich potkniec jka chocby w sprincie w Jakuszycach bo wowczas nic juz Marit nie pomoze.
      Jelsi w nasteponyuch sprontach klasykiem zrobi taki numer jak w Jakuszycach to fuksa juz nie bedzie miala bo Justyna zminimalizowac strat jej nie pozwoli.
      To pokazuje jak trudne zadanie czeka Bjoergen. Oczywiscie pomoc kolezanek tez cos znaczy ale jak widac po klasyfikacjhi generalnej PS nie daje ona specjalnych efektow. Zreszta ta pomoc duruzyny sprowadza sie w zasadzie do pomocy Johaug. Cala druzyna Norwegii w tym przypadku to tylko Johaug reszta tylko na starcie biegu znajduje sie w czubie i wszyscy podniecaja sie ile to Norwezek ale pozniej ogladaja plecy Kowalczyk, nie maja nawet szansy kijka podlozyc.

    • galaxy2099

      Oceniono 1 raz 1

      @deus-cosma-deus
      A co do smarow. Jak Justyna zle trafila ze smarami to przegrala z Bjoergen na 15km o 4 sekundy. Bjiegen an 10km przegrala o 36 sek. Johaug biegla na takich nartach jak Justyna na 10km i przegrala 50 sek.
      Dodatkowy komentarz chyba zbedny.

  • Gość: hakuna1013

    Oceniono 8 razy 8

    Brawo Pani Justynko,emocję były niesamowite ,łezka w oku się kręciła.Gratulację też dla Marit i Tereski które dzielnie walczyły o jak najlepszy rezultat .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX