Popularne „Lisy” musiały sobie radzić bez doświadczonego czeskiego bramkarza Petra Stochla (ma problemy zdrowotne, zastąpił go w składzie zaledwie 19 letni wychowanem Maximilian Kroll) oraz przede wszystkim bez odpoczywającego Islandczyka Alexandera Peterssona. Tego ostatniego na prawym rozegraniu zastąpił były zawodnik Vive Targi Kielce - Holender Mark Bult. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Jeszcze w 22. minucie był remis 12:12. Od tego momentu kilka razy w bramce błysnął Silvio Heinevetter i goście odskoczyli na 16:12 (bramki kolejno: Sven-Soren Christophersen, Bult, Johannes Sellin i Iker Romero).
Tuż po przerwie po trafieniach reprezentanta Polski Bartłomieja Jaszki i Sellina „Lisy” prowadziły już 20:15. Ale niesieni żywiołowym dopingiem gospodarze nie poddali się i zaczęli mozolnie odrabiać straty. Doprowadzili do stanu 23:24 (43. minuta). Jeszcze w 56. minucie po trafieniu Krisa Kristjanssona było tylko 26:27. Wówczas z karnego trafił Nincević a w ostatniej sekundzie wynik ustalił Christophersen.
- Teraz oczy skierowane są na Velux Ligę Mistrzów na najbliższą sobotę na godz. 14.30 i pojedynek z Bjerringbro-Silkeborg - czytamy na oficjalnej stronie Füchse Berlin. „Lisy” by znaleźć się w najlepszej 16 Champions League muszą ten pojedynek wygrać.
mts
Wetzlar - Füchse Berlin 26:29 (15:18)
Füchse: Heinevetter, Kroll - Christophersen 8, Nincević 5 (2), Bult 5 (1), Sellin 3, Jaszka 3, Romero 2, Pevnov 2, Laen 1, Spoljarić, Löffler, Richwien.