Wenta ocenił, że generalnie
gra wyglądała dobrze, choć czasem brakowało zakończenia.
- Cieszę się też z postawy Józka, który dał nam alternatywę w ataku. Widać po tym meczu, że zazębiamy się w obronie. Jeśli mamy ludzi, to nie musimy robić zmian do ataku i gra jest płynniejsza - stwierdził trener
To musiał być niezwykle prestiżowy mecz, skoro Lajos Mocsaj, trener gospodarzy założył garnitur. Szkoleniowiec, który najczęściej chodzi w klubowym dresie, być może zdawał sobie sprawę, że z kielczanami jego zespół nie będzie miał łatwej przeprawy.
I tak było. Kielczanie rozpoczęli kapitalnie. Świetnie bronili, w bramce szalał mistrz Europy Marcus Cleverly, w ataku bezlitośnie punktowali świetnych zazwyczaj Węgrów. Zazwyczaj, bo sobotniego popołudnia do ich
gry można było mieć zastrzeżenia. A raczej wychwalać grę drużyny Bogdana Wenty. To, co robił Cleverly, jak rozgrywał i rzucał Michał Jurecki, jak reżyserował grą Uros Zorman, było poezją piłki ręcznej.
Mecz był zacięty, ale to kielczanie najczęściej prowadzili. W 10. minucie był remis 4:4, ale już osiem minut później
Vive Targi Kielce wygrywało 9:5! Oczy ze zdumienia przecierali nie tylko żywiołowo dopingujący gospodarze kibice, ale i szkoleniowiec miejscowych, który musiał ratować się wzięciem czasu.
To dało efekt. Na grze gospodarzy zaważyła też z pewnością wymuszona zmiana na rozegraniu - w pewnym momencie Zorman stanął i... nie mógł ruszyć z miejsca. - Nie wiem jeszcze co mi jest. Okaże się po badaniach - stwierdził po meczu Słoweniec, najlepiej asystujący zawodnik ostatnich mistrzostw Europy.
Zormana na środku zastąpił Grzegorz Tkaczyk, ale reprezentant Polski już tak dobrze nie rozgrywał piłki jak Słoweniec. Od razu odbiło się o na wyniku. Kielczanie w oczach tracili przewagę i w 24. min po rzucie gwiazdy gospodarzy Marko Vujina był już remis 11:11. Mało tego, chwilę później Gabor Csaszar wyprowadził mistrzów Węgier na prowadzenie 12:11.
W Veszprem Arenie, przy niesamowitej publiczności, goście najczęściej liczą na najmniejszy wymiar kary. - Nie ma co ukrywać, wiele drużyn przyjeżdża tu przegrać jak najmniej. Atmosfera jest niesamowita, ale potrafimy się wyłączyć - komentował później Mariusz Jurasik, kielecki rozgrywający.
W drugiej połowie wydawało się, że wielkich emocji już nie będzie, bo gospodarze prowadzili. Do czasu. Cleverly w bramce wyprawiał cuda, Jurecki na rozegraniu był klasą dla siebie, zresztą całą drużyna nie dawała za wygraną. Mecz był pasjonujący. Dziesięć minut przed końcem kielczanie doprowadzili do remisu 18:18.
Mało tego, 120 sekund później po golu Mateusza Jachlewskiego było już 20:18 dla kielczan. Gospodarze wyrównali jednak na 20:20. Finisz w wykonaniu kielczan był jednak niesamowity. Cleverly obronił kolejne piłki, efektowne gole zdobyli Jachlewski i Mariusz Jurasik i sensacyjne zwycięstwo, z którą kielczanie przegrali wszystkie dotychczasowe pojedynki, stało się faktem.
MKB Veszprem - Vive Targi Kielce 21:24 (13:12) MKB Veszprem: Alilović, Fazekas - Gulyas 5, Csaszar 5, Vujin 5, Perez 3, G. Ivancsik 1, Korazija 1, Vilovski 1, Schuch, Laluska, Ilyes, Terzić, Sulić.
Vive Targi Kielce: Cleverly - Jurecki 9, Musa 5, Jachlewski 3, Jurasik 2, Olafsson 2, Buntić 2, Stojković 1, Zorman, Grabarczyk, Tomczak, Tkaczyk, Zaremba, Kuchczyński.
Sędziowali: Martin Gjeding i Mads Hansen (Dania).
Kary: 8 i 14 minut.
Widzów 5014.
Przebieg meczu: I połowa: 0:2, 1:3, 3:3, 4:4, 4:6, 5:6, 5:9, 6:10, 8:10, 8:11, 12:11, 12:12, 13:12;
II połowa: 14:12, 16:13, 17:14, 17:16, 18:16, 18:20, 20:20, 20:23, 21L23, 21:24.