Zimowe Igrzyska Olimpijskie

Vancouver 2010

Czas w Vancouver

godz.

Czas w Polsce

godz.
http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Wszystkie serwisy

Vancouver 2010. Kolejna wpadka organizatorów. Zepsuł się lód...

Jakub Ciastoń, Richmond
2010-02-16, ostatnia aktualizacja 2010-02-16 13:51
Shani Davis (USA) w przerwie na naprawę lodu podczas olimpijskich zawodów
Shani Davis (USA) w przerwie na naprawę lodu podczas olimpijskich zawodów
Fot. TODD KOROL REUTERS

Po zniczu olimpijskim, rozpływającej się trasie snowboardowej oraz porze roku o nazwie "zima", Kanadyjczycy zaliczyli kolejną wpadkę. Podczas zawodów panczenistów zepsuł się... lód. Przerwa na naprawę toru trwała aż półtorej godziny. W tym czasie polski panczenista Maciej Ustynowicz przygotowujący się do startu... usnął - pisze z Vancouver specjalny wysłannik Sport.pl Jakub Ciastoń.

Toshiaki Imamura sprawdza lód
Fot. Chris Carlson AP
Toshiaki Imamura sprawdza lód

Fot. AP/Kevin Frayer
SERWISY
Kto najlepiej poradził sobie na kanadyjskim torze? Sprawdź wyniki »

Wyprawa z Whistler do hali Richmond Olympic Oval to przedsięwzięcie karkołomne. Przejażdżka trzema autobusami łączy bowiem ze sobą dwa najbardziej oddalone punkty igrzysk. Z biura prasowego w centrum górskiego Whistler na dalekiej północy do centrum Vancouver jest 130 km, a kolejne 30 km trzeba pokonać, żeby dotrzeć do Richmond, położonego na południe od Vancouver, aż za międzynarodowym lotniskiem. Czas: 3 godziny, 20 minut.

Na miejscu: przepiękna hala wybudowana specjalnie na igrzyska za 178 mln dol., mnóstwo japońskich, koreańskich i holenderskich kibiców oraz, oczywiście, awaria. Po zniczu olimpijskim, rozpływającej się trasie snowboardowej oraz porze roku o nazwie "zima", Kanadyjczykom zepsuł się lód...

Nierówna powierzchnia nie nadawała się do jeżdżenia, a była nierówna, bo popsuły się trzy kolejne rolby, czyli specjalne maszyny do oczyszczania lodu. Kiedy wchodziłem do hali, na środku lodowiska trwało właśnie konsylium, co z tym fantem zrobić. Ostatecznie ściągnięto czwartą rolbę, szczęśliwie wreszcie sprawną, ale całe zamieszanie trwało aż półtorej godziny.

- Takie przerwy zawsze wytrącają z równowagi, bo panczeniści mają swoje rytuały. Robią po kolei różne czynności, relaksują się, rozgrzewają, przebierają, a jeśli wydarza się coś takiego, od razu jesteśmy rozbici - opowiadał później Maciej Ustynowicz, najlepszy z Polaków, który z łącznym czasem dwóch przejazdów 71,3 sekundy, zajął 22. miejsce. Do zwycięzcy - Koreańczyka Tae-bum Mo, stracił 1,5 sekundy.

Polak był na siebie trochę zły, bo przerwa była tak długa, że leżąc na macie i czekając na wznowienie rywalizacji, najnormalniej w świecie zasnął.

- Ta drzemka to mógł być poważny błąd, nie powinna się zdarzyć, bo organizm się potem inaczej zachowuje. Na szczęście nic strasznego się nie stało - mówił Polak.

Przerwa w zawodach nie przeszkodziła Koreańczykowi Tae-bum Mo, który zdobył złoty medal, wyprzedzając Japończyków - Keiichiro Nagashimę i Joji Kato.

Super-blog Vancouver - najciekawsze wpisy dziennikarzy i korespondentów Sport.pl prosto z igrzysk

Vancouver 2010 na Sport.pl

Na portalu Sport.pl codziennie od godz. 17 relacje Z Czuba i na żywo, całą dobę relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu.

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »



Zobacz więcej na temat:

Gwiazdy sportów zimowych
Polecamy także
  • 35 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Najnowsze informacje