Zimowe Igrzyska Olimpijskie

Vancouver 2010

Czas w Vancouver

godz.

Czas w Polsce

godz.
http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Wszystkie serwisy

Vancouver 2010. Zepsuty znicz olimpijski

ceg
2010-02-13, ostatnia aktualizacja 2010-02-13 18:15

Efektowna ceremonia otwarcia zimowych igrzysk w Vancouver zakończyła się techniczną wpadką - awarii uległa jedna z platform, po których ogień miał dotrzeć do znicza i rozpalić go na dobre. Pozostałe wyłoniły się z podłoża z opóźnieniem.

Ceremonia otwarcia igrzysk Vancouver 2010
Fot. Jae C. Hong AP
Ceremonia otwarcia igrzysk Vancouver 2010
Ceremonia otwarcia igrzysk Vancouver 2010
Fot. David J. Phillip AP
Ceremonia otwarcia igrzysk Vancouver 2010
Finał ceremonii - zapalenie znicza - tradycyjnie był najbardziej strzeżoną tajemnicą organizatorów. Po trzech godzinach uroczystości w BC Stadium z pochodniami palącymi się olimpijskim ogniem została czwórka ostatnich uczestników sztafety - najsłynniejszy hokeista w historii Wayne Gretzky, koszykarz wychowany w Kanadzie Steve Nash, , narciarka Nancy Green oraz łyżwiarka Catriona LeMay Doan.

Każde z nich miało rozpalić wyłaniające się z podłoża platformy, które z kolei miały doprowadzić ogień do znicza. Czwórka sportowców zastygła jednak w kłopotliwym oczekiwaniu, bo platformy nie podniosły się w odpowiednim momencie. Kiedy w końcu zaczęły się unosić, okazało się, że jednej brakuje. LeMay Doan stała z wyciągniętą do góry pochodnią, którą znicza ostatecznie nie zapaliła.



- To skomplikowane urządzenie, które niestety w tym momencie nie zadziałało - przyznał dyrektor artystyczny imprezy David Atkins. - Na początku uroczystości, kiedy na arenie pojawiły się cztery wielkie totemy, wszystko było w porządku. Na koniec przytrafiła się jakaś mechaniczna awaria.

Ceremonię w BC Stadium oglądało 60 tys. osób na trybunach i ponad trzy miliardy widzów przed telewizorami. Zobaczyli m.in. tańczących przy lodowych totemach Indian, później na linach w łódce canoe opuścił się Batman, a po podłodze przepłynęły wieloryby. Z nieba spadł śnieg, a następnie klonowe liście. Bardzo efektowny był motyw lodowej góry, która wyrosła na środku sceny i po której jeździli podpięci na linach snowboardziści.

Uroczystość dedykowana była pamięci gruzińskiego saneczkarza Nodara Kumaritaszwiliego, który kilka godzin wcześniej zginął w tragicznym wypadku podczas treningu w Whistler.

Gwiazdy sportów zimowych
Polecamy także
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • No tak: w nowoczesnej technice lubi zawodzić ... konrad.ludwik02 13.02.10, 15:44

    No tak: w nowoczesnej technice lubi zawodzić mechanika, lepiej już jest z elektroniką, dzięki której Chińczycy w Pekinie poprawili wizualnie swoje niedoróbki! Podczas Olimpiady w Moskwie »

  • Jakie 3 mld? Totalna fanfaronada! krokiet17 13.02.10, 22:12

    3 mld to połowa ludzkości. Ilu ma dostęp do TV? Ilu ma ochotę oglądać jakiś pokaz? Ktoś się za bardzo podnieca i manipuluje liczbami!!!»

  • Vancouver 2010. Zepsuty znicz olimpijski sadam2 14.02.10, 09:12

    Polak potrafi tylko skrytykowac. Olimpiady nigdy nie zorganizujecie bo nigdy nie bedzie pieniedzy.Zobaczymy co bedzie w Polsce i jak zorganizujecie Mistrzostwa w pilke 2012 czy bedzie tak »

Najnowsze informacje