- Dla nich liczy się sam udział. To młodzi zawodnicy, dla których start w Kanadzie będzie olimpijskim debiutem, ale mam nadzieję, że doświadczenie tam zdobyte zaowocuje w przyszłości. Nie ma co liczyć na to, że ktoś wskoczy na pozycje punktowane - ocenił.
W Vancouver w Pacific Coliseum do rywalizacji stanie czterech polskich łyżwiarzy: soliści Anna Jurkiewicz (Unia Oświęcim) i Przemysław Domański (Spin
Katowice) oraz para sportowa Joanna Sulej (Marymont
Warszawa) i Mateusz Chruściński (Unia Oświęcim).
- Zarówno Ania, jak i Przemek w ostatnim okresie borykali się z kłopotami zdrowotnymi. Wszystko jednak wraca do normy. Oni wypełnili nie tylko międzynarodowe, ale także krajowe kryteria. Oboje zdobyli je bezpośrednio w mistrzostwach świata, a to już wiele oznacza - dodał prezes.
Para sportowa z kolei dostała od PKOl kredyt zaufania. Do wyznaczonego minimum trochę im zabrakło, ale jak podkreślił prezes Piotr Nurowski: "są młodzi i perspektywiczni" i do Vancouver polecą z myślą o kolejnych igrzyskach w Soczi.
Sulej i Chruściński przygotowują się do startu w Kanadzie pod okiem bardziej doświadczonych kolegów po fachu Doroty i Mariusza Siudków, którzy wprawdzie zakończyli już sportową karierę, ale w kraju klonowego liścia pomagają młodym adeptom łyżwiarstwa wspiąć się na szczyt.
- Asia i Mateusz jeżdżą ze sobą dopiero od półtora roku, a wygrywali już konfrontacje z najlepszymi parami. Niedawno pokonali np. Włochów, z którymi spotkają się znowu w Vancouver - powiedział Dagiel.
Prezes w samych superlatywach wypowiada się na temat obiektu Pacific Coliseum.
- To wspaniałe miejsce, ale najważniejsze, że jest bardzo blisko wioski olimpijskiej, co znacznie ułatwia
pracę zawodnikom - dodał.
Łyżwiarze figurowi rywalizację w igrzyskach rozpoczną 15 lutego o 1.30 w nocy czasu polskiego.