Justyna Kowalczyk wygrała
sobotni wyścig na 30 kilometrów po pasjonującym finiszu z Norweżką Marit Bjoergen. Wcześniej zdobyła brąz w
biegu łączonym na 15 kilometrów oraz srebro
w sprincie. Norweskie media (m.in. gazety 'Dagbladet', 'Aftenspoten') nie mają wątpliwości - Justyna Kowalczyk w
świetnym stylu wygrała ostatnią olimpijską rywalizację biegaczek. - Marit Bjoergen została królową igrzysk, lecz nazwiskiem dnia było Kowalczyk" -napisał
dziennik "Verdens Gang" o ostatniej kobiecej konkurencji narciarskiej na trasach w Whistler.
Gazeta podkreśliła, że "biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne to nawet czas zwyciężczyni był imponujący i rekordowy. Dla Kowalczyk to pierwszy zloty medal olimpijski i wielka radość".
Dziennik "Dagbladet" ocenił: - Mimo że wynik tego ciężkiego jak ołów pojedynku na mokrym i lepkim śniegu nie był taki, jakiego my zdenerwowani do granic wytrzymałości Norwegowie byśmy sobie życzyli, to i tak przejdzie do historii narciarstwa jako pokaz wspaniałej rywalizacji do ostatnich metrów.
Gazeta podkreśliła, że - Bjoergen nie wyciągnęła wniosków z głoszonej przez Szwedów taktyki, źle rozegrała ten bieg i w końcu licząc na swoje sprinterskie umiejętności przegrała z silniejszą Kowalczyk.
- Po kilku dniach, opisywanego szeroko konfliktu między tymi dwoma biegaczkami, nastąpił czas rozstrzygnięcia i niestety dla nas olimpijska królowa nie była w stanie wykrzesać dodatkowych sił. W ostatecznej rozgrywce to Kowalczyk wyciągnęła najdłuższą zapałkę i zdobyła swój długo wyczekiwany
złoty medal. Dla Bjoergen jest to również ogromny sukces ponieważ żaden norweski sportowiec nie zdobył aż tylu medali podczas jednych igrzysk olimpijskich od 86 lat - skomentował dziennik "Aftenposten".
Bjoergen zdobyła w Vancouver pięć medali, w tym trzy
złote, srebrny i brązowy. Inni herosi norweskiego sportu, m.in. biathlonista Ole Einar Bjoerndalen i biegacz narciarski Bjoern Daehlie podczas jednej olimpiady zdobyli maksymalnie cztery medale.
Sama Marit Bjoergen powiedziała po biegu:
- Zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Kowalczyk była niesamowita - przyznała Norweżka.
Mimo drugiego miejsca w swoim ostatnim olimpijskim występie to Bjoergen jest niekwestionowaną królową tych igrzysk. Godne zauważenia jest, że mimo konfliktu Kowalczyk i Bjoergen norweskie media nie atakują Polki. W prasie brakuje mocnych słów określających jej zachowanie. Media nie starają się komentować słów Kowalczyk, która po biegu powiedziała, że wybrała zły czas na oskarżenia, które wymierzyła w sportowców chorujących na astmę. Mimo tego, Polka nie uważa, że to coś złego.
Prawdziwych przeprosin nie było Media podkreślają klasę Bjoergen, która po biegu od razu podeszła i pogratulowała Kowalczyk zwycięstwa. Norweżka uważa, że cała sprawa jest już zakończona. Gazeta 'Dagbladet' zapytała Bjoergen o to, czy Polka przeprosiła ją indywidualnie -a nie tylko na
konferencji prasowej. - Żadnych indywidualnych przeprosin nie usłyszałam, byłabym zdziwiona, gdyby tak się stało. Poza tym, nie obchodzi mnie już to - sprawa zakończona. - powiedziała Marit Bjoergen.
Czy Justyna Kowalczyk kpiła z astmy Bjoergen? » Robert Korzeniowski: astma jest"choroba zawodową" sportowców » Niedojrzałość olimpijska Justyny Kowalczyk psuła atmosferę biegów w Vancouver » Wygraj Ligę "Wygraj Ligę" - największy piłkarski konkurs w Polsce - wystartował! To już 18. edycja gry, w której bierze udział nawet kilkadziesiąt tysięcy drużyn. Stwórz własny zespół, załóż lub dołącz do ligi prywatnej, rób transfery, ściągaj sponsorów.
Zagraj i "Wygraj Ligę"! » Zwycięzca zdobędzie 10 000 zł, ale pula nagród to aż 25 000 zł. Zapraszamy do gry.