Bjoergen wyrównała rekord łyżwiarki figurowej Sonji Henje, która dotychczas była jedyną Norweżką z trzema złotymi medalami olimpijskimi. Narciarska biegaczka zrobiła to jednak w ciągu ośmiu dni, natomiast Henje w trzech zimowych igrzyskach w latach 1928-36.
Teraz norweskie media spekulują, czy w sobotę Bjoergen wyrówna rekord biathlonisty Ole Einara Bjoerndalena, który zdobył cztery
złote medale olimpijskie w Salt Lake City w 2002 roku.
- Marit jest w niezwykłej formie. Bardzo dobrym posunięciem była pauza w poniedziałek i zrezygnowanie ze sztafety sprinterskiej. Może by i zdobyła medal lecz to już są tylko spekulacje mediów. Z medycznego punktu widzenia odpoczynek i przetarcie się w piątek daje teraz optymalne warunki na sobotę - powiedział lekarz norweskiej reprezentacji Hans Petter Stokke.
Z kolei zawodniczka podkreśliła, że przyjeżdżając do Kanady, chciała zdobyć jeden złoty medal. - Teraz mam już trzy i czuję, że nogi same mnie niosą; po prostu latam... W sobotę bardzo się postaram, ale i tak jeszcze jeden medal będzie tylko dodatkową premią - zaznaczyła.
Zarówno norweskie jak i szwedzkie media uważają, że w biegu na 30 km walka rozegra się pomiędzy Marit Bjoergen i Justyną
Kowalczyk.
- Po tym, jak Kowalczyk pokazała ogromne możliwości na swojej zmianie sztafety, będzie walka dwóch wielkich biegaczek. Nasza Charlotte Kalla będzie gotowa walczyć o złote medale dopiero w Soczi za cztery lata - ocenił szwedzki
dziennik "Expressen".
Norweski "Aftenposten" uważa, że Bjoergen ma wielkie szanse na jeszcze jedno
złoto, ponieważ ma psychiczną przewagę nad rywalkami.
- Bjoergen posiada również ogromna rutynę wdrapywania się na najwyższy stopień podium - napisał dziennik "Dagbladet".
Kowalczyk odmieniona Z każdej strony próbuje się nam wmówić, że srebrny i brązowy medal to porażka. I ja tego wmawiania nie wytrzymywałam. Trener mnie uspokajał, ale efekt był odwrotny od zamierzonego.
Co mówi Kowalczyk przed ostatnim startem?