Do zamieszania doszło, gdy zapis
wideo pokazał, że Polka zamiast stylu klasycznego użyła łyżwowy. Tuż po biegu została wezwana do jury, by złożyć wyjaśnienia. Decyzja była jednoznaczna - do błędu doszło, ale nie miał on znaczenia na przebieg rywalizacji. Postanowiono zatem nie dyskwalifikować wicemistrzyni olimpijskiej w sprincie.
W Norwegii zadrżało. Czwarta była bowiem ich reprezentantka Kristin Stoermer Steira. Sprawa stała się dosyć głośna i zainteresowały się nią media.
Trener
Kowalczyk Aleksander Wierietielny przyznał, że przedstawiciele norweskiej ekipy podeszli do nich i ich przeprosili za całe zamieszanie.
- Mocno się tłumaczyli, że oni nie zamierzali składać żadnego protestu, a do FIS zgłosili się tylko po to, by dokładnie obejrzeć nagranie. Nikt nie chciał tego, żeby Justynie zabrać medal. Wszystko zwalają na media, że to one podgrzewały atmosferę. Gdzie leży prawda, nie wiem - powiedział.
Kowalczyk w Whistler stawała dwukrotnie na podium - zdobyła srebro w sprincie i brąz w biegu łączonym. Przed nią są jeszcze dwa występy - w czwartek w sztafecie, a w sobotę w biegu na 30 km ze startu wspólnego.
Igrzyska w Vancouver na portalu Sport.pl Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia
igrzysk w Sport.pl » Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".