Zimowe Igrzyska Olimpijskie

Vancouver 2010

Czas w Vancouver

godz.

Czas w Polsce

godz.
http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Wszystkie serwisy

Vancouver 2010. Kowalczyk: Nie płaczcie! Świętujcie

Not. w Whistler Robert Błoński i Jakub Ciastoń
2010-02-28, ostatnia aktualizacja 2010-02-28 10:53
Justyna Kowalczyk
Justyna Kowalczyk
Fot. Andrew Medichini AP

Jestem jedyną biegaczką, która zdobyła mistrzostwo świata, mistrzostwo olimpijskie, Puchar Świata oraz wygrała Tour de Ski. To niesamowite, ale motywacji do dalszych startów mi nie zabraknie - promieniała ze szczęścia złota medalistka biegu na 30 km techniką klasyczną.

Justyna Kowalczyk za Marit Bjoergen
Fot. STEFAN WERMUTH REUTERS
Justyna Kowalczyk za Marit Bjoergen
Vancouver 2010. Radość Justyny Kowalczyk na ceremonii kwiatowej
Fot. Matthias Schrader AP
Vancouver 2010. Radość Justyny Kowalczyk na ceremonii kwiatowej
Justyna Kowalczyk wygrała sobotni wyścig na 30 kilometrów po pasjonującym finiszu z Norweżką Marit Bjoergen. Wcześniej zdobyła brąz w biegu łączonym na 15 kilometrów oraz srebro w sprincie.

Robert Błoński, Jakub Ciastoń: Wiele osób w Polsce, i nie tylko, płakało ze wzruszenia i radości.

Justyna Kowalczyk: Ludzie! Nie ma co płakać, tylko świętować. Jak będzie źle, wtedy będziemy płakać. Dziękuję za wsparcie, doping i ściskanie kciuków. Niektórzy mają po tym medalu wielką imprezę w domach. Też bym tak chciała...(śmiech). Jeżeli komuś sprawiłam przyjemność i dostarczyłam pozytywnych emocji, to się cieszę i jestem szczęśliwa. Po to jestem sportowcem.

Płakała pani na podium? Wyglądało, że łezka się pani w oku zakręciła.

- Jaa? Nieee, niemożliwe. Widocznie byłam zmęczona, wtedy oczy są zaszklone. Do płaczu było mi daleko, naprawdę. Mam medal, to powód do radości, a nie do płaczu.

Kiedy słuchała pani hymnu, czy to było inne odczucie niż podczas MŚ w Libercu?

- Nie. Mazurek to Mazurek! Piękny. Hymnu zawsze i wszędzie słucha się tak samo, z identyczną pokorą i dumą. Przepełnia mnie radość.

Złoty medal olimpijski na szyi to na pewno wyjątkowa sprawa. Proszę opisać to uczucie.

- Nie pytajcie o uczucia, jestem piekielnie zmęczona i niesamowicie szczęśliwa. Dostojność tego momentu dotrze do mnie później. Może za tydzień, jak będę na PŚ w Lahti? Tam już nie będzie takiego gwaru. Będę wypoczęta, spokojna. I wtedy pomyślę: "daliśmy radę"

Dekorowała panią Irena Szewińska.

- I to było niesamowite. Spotkałyśmy się przed dekoracją i wyobraźcie sobie, że... chciała ode mnie autograf! Śmiałam się. Jejku, to ja pani Irenie daję autografy? Ale jaja. Najpierw siedmiokrotna medalistka chce ode mnie autograf, a za chwilę wiesza mi na szyi złoty medal... Nie, no to już za dużo, jak na jeden wieczór. Nie myślę o tym, czy dorównam pani Irenie w liczbie medali zdobytych igrzyskach. Sportowiec nie myśli o takich rzeczach, tylko trenuje i walczy.

Kiedyś to pani będzie wieszała olimpijskie medale?

- Na razie w ogóle o tym nie myślę. Chcę fajnie zakończyć ten sezon. Przecież mamy ogromną szansę wywalczyć Puchar Świata, obronić trofeum sprzed roku. Być może powalczymy jeszcze o małą Kryształową Kulę w sprintach. Jeśli się uda, to będzie ewenement. Muszę się zmobilizować na ten ostatni miesiąc rywalizacji. O zwycięstwa w poszczególnych biegach może być trudno, ale chcę być w czołówce i nie tracić za dużo punktów.

Widziała pani kiedykolwiek złoty skok Wojciecha Fortuny? Ma pani świadomość, czego dokonała?

- Może kiedyś w dzieciństwie, jak były igrzyska w telewizji, to pokazali powtórkę z Sapporo. Dokładnie tego skoku nie potrafię odtworzyć. Świadomość tego, czego dokonałam mam, choć nie do końca zdaję sobie sprawę. To na pewno wielka sprawa. W dyscyplinach zimowych ciężko o sukcesy, ciężko przebić się do czołówki, ciężko o medale. A już olimpijskie złoto wydaje się nieosiągalne. Przez tyle lat było... A ja jestem szczęściara, że mi się udało. Jestem szczęściara, że mam tak wspaniałego trenera i team z którym pracuję.

Po dwóch poprzednich medalach w Vancouver powiedziała pani, że sportowo czuje się spełniona.

- Bo tak jest. A teraz, jako sportowiec, czuję się spełniona jeszcze bardziej. Bardzo się cieszę, że te igrzyska tak pięknie mi się udały. W każdym starcie pobiegłam na najwyższym z osiągalnych dla mnie poziomów. Trafiłam tutaj idealnie z życiową formą. A jest to miejsce, którego nienawidzę, nie cierpię i mam nadzieję że już tutaj nigdy nie wrócę. Wywalczyłam coś, czego nie ma np. Finka Virpi Kuitunen. Kiedyś dominowała kiedyś przez trzy lata, ale o takich medalach nie może nawet pomyśleć. Nie było mi tu dobrze, są na świecie miejsca w których czuję się zdecydowanie lepiej. Kanada jest piękna, lubię Canmore i starty na olimpijskich trasach z 1988 roku. W Whistler nie podobało mi się nic. Trasy, całe zamieszanie wokół mnie. Wyjeżdżam stąd z mieszanymi uczuciami. Sportowo jestem hiperzadowolona, w każdej innej kwestii mogło być lepiej.

Z czego jest pani niezadowolona?

- Że w tym momencie, podczas igrzysk, rozpętałam burzę dotyczącą astmy. Chciałam za to przeprosić. To nie był czas, żeby o tym rozmawiać. To nie był personalny atak na Marit, która zawsze była dla mnie sportową idolką i taką pozostanie. Dla mnie to ideał biegaczki. Ale problem astmy w naszej dyscyplinie nie zniknął, jest wielu chorych i to trzeba jakoś rozwiązać. Dziś już nie czas na komentarze, więcej powiem jak się skończy sezon czyli w Falun. Jeszcze raz przepraszam i zapewniam, że to nie miał być osobisty atak na Marit, tylko zwrócenie uwagi na problem.

Zobacz więcej na temat:

Gwiazdy sportów zimowych
Polecamy także
  • 117 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

  • aaaaaaaaaaaaa kretu23 28.02.10, 10:21

    aaaaaaaa...BRAWO.....aaaaaaaa»

  • Vancouver 2010. Kowalczyk: Nie płaczcie! Świętu... ogabignac 28.02.10, 10:41

    Justyna niebrzydka i sympatyczna pani ale mogłaby sobie polepszyć urodęwkładając w okolice ust i nosa kilka piercingów.Moja nie taka bogata jak Kowalczyk a założyła sobie już 7.»

  • Vancouver 2010. Kowalczyk: Nie płaczcie! Świętu... ryszardm1954 28.02.10, 13:09

    ci co mają niesmak niech się w d...e pocałują bedą mieli większy a problemastmatyków jest i ma prawo Justyna mówić o tym bo to że norweżki się szprycująjest pewne w ten sposób omijają »

Najnowsze informacje