Na najwyższym stopniu podium stanęli: Bernhard Gruber, David Kreiner, Felix Gottwald i Mario Stecher, którzy wyprzedzili o 5,2 s Amerykanów: Bretta Camerota, Todda Lodwicka, Johnny Spillane i Billa Demonga. Na trzeciej pozycji ze stratą 19,5 s uplasowali się
Niemcy: Johannes Rydzek, Tino Edelmann, Erik Frenzel i Bjoern Kircheisen.
Austriacy powtórzyli sukces sprzed czterech lat, kiedy w turyńskich igrzyskach wyprzedzili Niemców i Finów. Z tej drużyny w Kanadzie startowali Gottwald i Stecher.
Klęskę ponieśli rutynowani Finowie: Janne Ryynaenen, Jaakko Tallus, Anssi Koivuranta i jeden z najlepszych zawodników na świecie w tej konkurencji, 31-letni Hannu Manninen, który 47 razy zwyciężał w zawodach Pucharu Świata.
Finowie wygrali konkurs skoków, a szansę zdobycia medalu zaprzepaścili w biegu 4x5 km, plasując się dopiero na ósmym miejscu.
Na skoczni Finowie (zawodnicy mieli po jednej próbie) uzyskali przewagę dwóch sekund nad
USA i 36 sekund nad Austriakami. - Mamy szansę utrzymać medalową pozycję. W biegu jesteśmy równie dobrzy - mówił przed drugą częścią zawodów Felix Gottwald, który przez dwa lata nie startował.
Dzięki złotemu medalowi wysunął się on pozycję lidera klasyfikacji wszech czasów austriackich olimpijczyków w sportach zimowych. W dorobku ma siedem medali: trzy złote, jeden srebrny i trzy brązowe. Wyprzedza Toniego Sailera i Thomasa Morgensterna.
Polskę reprezentował w drużynowej kombinacji norweskiej jedynie Lech Pochwała, który był asystentem delegata technicznego Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) Austriaka Guentera Csara.
Do rozegrania pozostała ostatnia konkurencja kombinacji norweskiej. Na 25 lutego zaplanowano konkurs na dużej skoczni i bieg na 10 km.