Norwescy działacze reprezentacji hokejowej obawiają się nawet rzucania ryb na lodowisko, co wielokrotnie się już wydarzyło podczas meczów ligowych w Norwegii.
Aktywiści Pure Solmon, którzy wysłali list protestacyjny do króla Norwegii Haralda twierdzą, że norweskie firmy zajmujące się hodowlą łososia w Kandzie, w prowincji British Columbia, niszczą zasoby łososia dzikiego. Powodem są choroby m.in. wszawica łososiowa przenoszona do stad dzikich łososi przez egzemplarze, które uciekają z hodowli, a także chemikalia oraz antybiotyki stosowane w dawkach kilkaset razy większych niż w Norwegii.
- Łososie uciekające z hodowli, wprowadzają do populacji dzikich łososi swoje geny, które prowadzą do degeneracji i wyginięcia całych stad. Dlatego będziemy nawoływać do bojkotu Norwegii, a mecz z Kanadą jest idealną okazją do protestu - powiedział norweskiemu dziennikowi ekonomicznemu Dagens Naeringsliv przewodniczący Pure Solmon, Don Stanford
Organizacja zapowiedziała protesty w czasie meczu oraz podczas trwania igrzysk w Vancouver ze sloganem "
Norwegia precz z kanadyjskiego morza". Będą w nich uczestniczyć wodzowie indiańscy, naukowcy i aktywiści środowiskowi.
Norwegia produkuje rocznie 600 tysięcy ton łososia hodowlanego o wartości eksportowej wynoszącej ubiegłym roku 20 miliardów koron (10 mld. złotych). Norweskie stowarzyszenie eksporterów ryb przeznaczy w tym roku 300 milionów koron (150 mln. złotych) tylko na reklamę łososia, z czego dużą część podczas igrzysk w Vancouver. Trzy największe norweskie firmy zajmujące się hodowlą działają w Kanadzie i kontrolują 90 procent hodowli w tym kraju.