Sport.pl

Magda Linette obala popularny mit. "Nikt nie pisze o realiach życia tenisisty"

Magda Linette uważa, że kibice mają mylne wyobrażenie o zarobkach w tenisie. - To problem dziennikarzy, którzy nie edukują fanów o tak podstawowych sprawach. Oczywiście zawodnicy ze ścisłej czołówki mają ogromne zarobki, ale to jest tak naprawdę bardzo mały procent tenisistów. Nikt nie informuje o realiach życia tenisisty i jego kosztach - mówi obecnie najlepsza polska tenisistka w rozmowie ze Sport.pl.

Dominik Senkowski: Zakończyła pani swój najlepszy sezon w głównym cyklu WTA. Co zmieniła pani w grze, że przyszły lepsze wyniki?

Magda Linette: Cały czas pracujemy nad wszystkimi elementami mojej gry. “Czyściliśmy” technicznie bekhend, chcieliśmy aby forhend był bardziej regularny. Sporo pracowaliśmy też na regularnością serwisu. Pod względem mentalnym Mark [Gellard - trener Magdy Linette - przyp. red.] mocno zwracał uwagę na to, bym była bardziej uważna podczas gry, lepiej analizowała na bieżąco, co się dzieje na korcie. Tak naprawdę niczego diametralnie nie zmieniliśmy. Wyniki przyszły, bo ciężko pracowaliśmy na nie od lat i niektóre rzeczy po prostu teraz “kliknęły”. Traktuję to jak nagrodę za ciężką pracę, poświęcenie, otwartość na zmiany.

Po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Radwańską została pani w Polsce numerem 1. Dzięki temu jest pani łatwiej czy trudniej grać ze świadomością bycia pierwszą rakietą naszego kraju?

- Nie czuję w związku z tym ani presji ani nie jest to coś, dzięki czemu może być łatwiej. Jestem dumna z tego, że akurat teraz jestem najlepszą tenisistką w naszym kraju, aczkolwiek zawsze powtarzałam, że Polska zasługuje na pierwszą rakietę na wysokim poziomie. Nie chcę sobie dokładać dodatkowej presji, dlatego myślę bardziej o tym, aby cały czas się rozwijać i iść do przodu. Wyższa pozycja w ranking przyjdzie wtedy sama i będzie to dobra nagroda za ciężką pracę.

A czy pojawienie się w głównym cyklu WTA Igi Świątek miało wpływ na pani grę w tym sezonie?

- Nie myślałam o tym wcześniej, ale gdyby tak się głębiej nad tym zastanowić, to myślę, że miało. Dobrze, gdy jest wiele zawodniczek na wysokim poziomie w kraju, bo mogą one uczyć się od siebie i wzajemnie inspirować. Podobnie jest w innych krajach, np. w Czechach, Chorwacji czy Rumunii. Tam dziewczyny trenują ze sobą, wspierają się i każda inspiruje pozostałe. Ja również mam to szczęście, że z Igą mamy bardzo dobre relacje. Spędzamy ze sobą dużo czasu i możemy się od siebie uczyć.

Ekspert przekonuje: Iga Świątek gra już na poziomie czołówki

Pamiętam jak na początku lutego pokazywała pani wiadomości od hejterów na Instagramie. Jak sobie pani radzi z tego typu obraźliwymi treściami i czy widzi pani jakiś sposób, żeby ten duży już problem w tenisie mógł zostać rozwiązany?

- Myślę, że to się za bardzo w najbliższym czasie nie zmieni, dopóki takie osoby nie będą ponosiły żadnych konsekwencji za swoje czyny. Obecnie jedyne, co możemy robić, to zwiększać świadomość, że taki problem istnieje. Z drugiej strony można też ignorować mniej obraźliwe wiadomości i skupiać się na swojej pracy.

Opowiadała pani kilka dni temu na konferencji w Poznaniu o tym, jak wyglądają realia zawodowego tenisa, ile co kosztuje. Amerykański tenisista John Isner latem w jednym z artykułów przekonywał, że na tenisie zarabiają dobrze tylko najlepsi, ale reszta często musi balansować na granicy utrzymania. Dlaczego w powszechnej opinii społecznej tenisiści zarabiają wyłącznie duże pieniądze?

- Myślę, że jest to problem dziennikarzy, którzy nie edukują kibiców o tak podstawowych sprawach. Dla mnie są to tak naprawdę banalne pytania, a one nigdy nie są zadawane. Z drugiej strony ukazują się artykuły przed czy po turniejach o zwiększaniu puli nagród lub ile kto zarobił po zwycięstwie. Później tak się kształtuje opinia, która nie do końca jest prawdziwa. Oczywiście zawodnicy ze ścisłej czołówki mają ogromne zarobki, ale to jest tak naprawdę bardzo mały procent tenisistów. Nikt nie informuje o realiach życia tenisisty i jego kosztach. Jak inaczej kibice mają się dowiedzieć o takich rzeczach, skoro nikt o tym nie pisze?

W rozmowie ze Sport.pl były trener Agnieszki Radwańskiej Tomasz Wiktorowski powiedział: „Dobre wyniki Agnieszki i innych zawodników nie zostały wykorzystane. Najlepszy dowód? W dalszym ciągu ciężar szkolenia i finansowania szkolenia oparty jest w Polsce całkowicie o rodziców i pracę indywidualną”. Czy trudno wybić się z naszego kraju do tenisowej czołówki?

- Myślę, że bardzo trudno. To bardzo złożony temat, ponieważ wiele zależy od sytuacji danej osoby. Niestety tenis generalnie - a zwłaszcza w Polsce - możliwy jest tylko dla osób bardzo majętnych lub takich, które miały szczęście i otrzymywały pomoc finansową od prywatnych sponsorów. Ja miałam to szczęście i zawsze będę im za to wdzięczna, ponieważ bez tej pomocy nie byłabym w tym miejscu, co dzisiaj. Niestety nie każdy ma taką możliwość i prawdopodobnie z tego powodu wiele utalentowanych osób nie ma nawet szansy zaistnieć w tenisie. Oczywiście do pewnego momentu można liczyć na pomoc od klubów i związku, ale w porównaniu do USA czy Francji są to i tak niewystarczające środki, by móc zapewnić zawodnikom odpowiednią bazę treningową. Myślę, że jednym z problemów naszego tenisa jest brak centralnego ośrodka szkolenia, w którym mogliby się rozwijać najlepsi zawodnicy.

Więcej o:
Komentarze (28)
Magda Linette obala popularny mit. "Nikt nie pisze o realiach życia tenisisty"
Zaloguj się
  • tom90012

    Oceniono 12 razy 12

    Tenisiści przy pilkarzach to biedacy, tenista musi opłacać trenera, przeloty i cały sztab a jak dozna kontuzji nie zarabia. Piłkarz ma to wszystko gdzieś, to klub musi wszystko zapewnić a on gra czy nie to i tak kasę z kontraktu dostaje

  • cxubmsqq1

    Oceniono 9 razy 5

    Mysle, iz Linette ma sporo racji.

    Przecietny kibic jest zbyt leniwy by spedzic jakas godzine czasu na porownanie wynikow dowolnie wybranego tenisisty z jednego sezonu (i przelozyc to na zarobek) z jego wydatkami. To wszystko mozna spokojnie znalezc uzywajac jakakolwiek wyszukiwarke (google?) i oszacowac w ciagu maximum godziny.

    Gazetowym pismakom zajac to moze dluzej bo rozumem nie grzesza, ale o ile ciekawszy bylby taki wlasnie artykul niz np. seria p/t 'Kto chce/nie chce Kubice' czy dywagacje p/t 'Czy musimy wygrac ze Slowenia 9:1 czy tez 24:16 by byc [nie]rozstawionym z koszyka numer 1/2/3/4/5...'.

    Moze wiec Senkowski, Jachimiak czy Wilkowicz odwazy sie napisac artykul pt 'Ktorym numerem w rankingu ATP/WTA trzeba byc by nie dokladac do interesu?'

  • maxthebrindle

    Oceniono 6 razy 2

    '- Myślę, że jest to problem dziennikarzy, którzy nie edukują kibiców o tak podstawowych sprawach (...) Nikt nie informuje o realiach życia tenisisty i jego kosztach. Jak inaczej kibice mają się dowiedzieć o takich rzeczach, skoro nikt o tym nie pisze?'
    No właśnie pani miała świetną okazję, aby poedukować i poinformować, ale pani z niej nie skorzystała. Dowiedziałem się, że mam mylne wyobrażenie oraz - oczywiście - że to wina 'onych', w tym wypadku dziennikarzy. Tymczasem ja znam pani osiągnięcia w tym sezonie, wiec gdyby pani zechciała powiedzieć, ile pani zarobiła na korcie a ile wydała na trenera, pobyty w ośrodkach szkoleniowych i dotarcie oraz pobyt na zawodach - to byłbym nieco lepiej wyedukowany jako kibic. No ale nie jestem...

  • simon_jester

    Oceniono 1 raz 1

    jakby łączę się w bólu... ale jaka konkluzja - jakaś dotacja? 13-ka? 14-ka? zmienić pracę i wziąć kredyt?
    zasadniczo też balansuję na granicy utrzymania, więc jestem ciekaw...

  • jaada

    Oceniono 4 razy 0

    Że to "problem dziennikarzy" to prawda... przeczytałem cały wywiad i dalej nie wiem jakie są te realia i koszty tenisistów.

  • silvermane

    0

    No jak w każdym sporcie. Na jednego Lewandowskiego przypadają tysiące kopaczy, których zarobki w żadnym razie nie gwarantują utrzymania ani bieżącego, ani po końcu kariery.

  • helwiusz

    Oceniono 2 razy -2

    Znacie bajkę o Jacusiu? Ja cóś Ci nie wierzę, Magda... Kasi Kawie, która uparcie nie daje rady wejść do Top 100 i bajkowy świat Wielkiego Szlema ogląda na ogół przez szybkę, mogę uwierzyć, ale Magdzie - nie.

    Liczni komentatorzy w tym wątku podkreślają ogromne koszty np. zakwaterowania, jakie zawodowy tenisista musi ponosić, występując w zawodowym Tourze. OK, spróbujmy oszacować te koszty dla zawodniczki z drugiej pięćdziesiątki rankingu WTA (taka była pozycja Magdy między majem 2016 a wrześniem tego roku). Taka graczka w ciągu roku występuje w dwudziestu paru turniejach. Odpada z nich na ogół dość szybko, można więc spokojnie założyć, że w ciągu roku spędza w hotelach nie więcej niż 100 noclegów. Ile za jeden nocleg? 200 dolarów to jest świat i ludzie, za tyle ma hotel 4-gwiazdkowy (jeśli płaci wyraźnie więcej, znaczy, że lubi luksus i może sobie nań pozwolić). Wychodzi na to, że roczne koszty wygodnego zakwaterowania zmieszczą się w kwocie 20 tys USD. Czy to dużo? Dla mnie, czy dla tenisowego szaraczka z 200 pozycji w rankingu byłoby to bardzo dużo. Ale jeśli grasz w turniejach Wielkiego Szlema, to za sam start, za porażkę w I rundzie, dostajesz teraz ponad 50 tysięcy USD. Z tego trzeba oczywiście zapłacić jakiś podatek - ale i tak jasne jest, że nawet zawodnik robiący za tło w Wielkim Szlemie całoroczne koszty noclegów hotelowych z nawiązką pokryje jednym NIEUDANYM startem w takim turnieju. A jeśli start jest udany - tzn. jeśli wygra choć jeden mecz - pokryje nim i noclegi i przeloty.

    Znacie bajkę o Jacusiu?

  • cezar85

    Oceniono 9 razy -9

    bo nikogo to nie obchodzi, ale nikt nie myśli, że te wszystkie turnieje rozgrywane są pod twoim blokiem

    ps. dzisiejszy tenis, to tylko ścieżka dźwiękowa do gejowskiego porno

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX