Sport.pl

Hubert Hurkacz po najlepszym sezonie w karierze. "Czuje się już swobodnie wśród najlepszych na świecie"

Hubert Hurkacz zakończył już sezon. Najlepszy w karierze, w którym wygrał pierwszy turniej i pokonał kilka gwiazd. - Czuje się swobodnie wśród najlepszych tenisistów na świecie. Nie jestem już anonimowy - mówi Hubert Hurkacz, najlepszy obecnie polski tenisista, w rozmowie ze Sport.pl.

Dominik Senkowski: Na koniec tego sezonu zajmiesz 37. miejsce w rankingu ATP, dzięki czemu nasza reprezentacja wystąpi w styczniu w nowych rozgrywkach ATP Cup w Australii. Koledzy już dziękowali?

Hubert Hurkacz: Cieszymy się bardzo. Słyszałem o tym i myślę, że to będzie dla nas fantastyczne przeżycie. Wszystkie grupy są bardzo mocne. To będzie dla nas duże wyzwanie, wystąpić w tym turnieju, tak dobrze obsadzonym.

Hurkacz porównywany do legendy tenisa. "To może być jego znak rozpoznawczy"

Zakończyłeś już sezon 2019. Jak go oceniasz?

- Myślę, że to był bardzo dobry sezon dla mnie. Trochę szkoda, że nie udało się więcej osiągnąć, ale patrzę przez pryzmat tego, że zdobyłem ogromne doświadczenie, wielu rzeczy się nauczyłem. Zadomowiłem się na tych turniejach ATP. Myślę, że dzięki temu sezonowi będziemy wiedzieli ze sztabem, nad czym pracować w okresie przygotowawczym, by polepszyć moją grę. Będę też pracował mentalnie nad sobą, by być jeszcze silniejszym pod tym względem. Mam dużo nowej wiedzy, jak grać w tenisa na najwyższym poziomie i to dla mnie ogromny krok do przodu.

Co najbardziej zapamiętasz z tego sezonu? Prócz jak się domyślam turnieju Winston-Salem, który wygrałeś.

- Patrzę na to szerzej. Na to, ile spotkań udało mi się wygrać, jak bardzo poprawiłem grę. Oczywiście z pierwszego tytułu w cyklu ATP bardzo się cieszę. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie, niezapomniane.

Największe sukcesy w tym roku odniosłaś na kortach twardych. To przypadek, czy na tej nawierzchni czujesz się najlepiej?

- Rzeczywiście moja gra pasuje do tej nawierzchni. Inna sprawa, że najwięcej turniejów w ciągu roku jest właśnie na betonie, dlatego najłatwiej jest, by najlepsze wyniki osiągać na tej nawierzchni. Choć wiem, że jestem w stanie grać tak dobrze na każdym korcie.

Po Winston-Salem wygrałeś do końca roku w singlu tylko dwa mecze na osiem rozegranych. Sprawiałeś wrażenie, jakbyś był już zmęczony psychicznie i fizycznie sezonem. Czy tak rzeczywiście było?

- Po Winston-Salem było ogromnie dużo emocji związanych z tym, że udało się wygrać ten turniej. Później staraliśmy się się z Craigiem [Boyntonem - trenerem Hurkacza - przyp. red.] wrócić do jak najlepszej formy. To się udało w Szanghaju, gdzie grałem bardzo dobrze i zabrakło mi tylko kilku piłek, by pokonać Stefanosa Tsitsipasa. Tym większa szkoda takiego meczu. Zresztą od tamtego spotkania staramy się udoskonalić mój return, by był skuteczniejszy.

Ostatnie dwa turnieje w Wiedniu i w Paryżu nie poszły tak, jakbym to sobie wymarzył. Na pewno mogłem lepiej zagrać w obu tych meczach z Karenem Chaczanowem i Marinem Ciliciem. Z drugiej strony to bardzo mocni rywale. Trochę zabrakło, ale też dzięki doświadczeniu zabranemu w ostatnich miesiącach myślę, że będę wygrywał w przyszłym sezonie także takie zacięte spotkania, w których o końcowym wyniku decyduje raptem kilka piłek.

Jak sobie radzisz z porażkami? Tenisiści są na tyle specyficzni jako sportowcy, że prawie każdy przegrywa przynajmniej raz w tygodniu.

- Staramy się dużo na ten temat rozmawiać z trenerem. Myślę, że jestem w stanie coraz lepiej wyciągać wnioski z porażek. Coraz bardziej świadomie analizować mecze, który nie wyszły, szybciej też mentalnie podnieść się, pozbierać i od razu mieć dużą motywację do poprawy kolejnych elementów.

Trenowałeś kilka dni temu w Paryżu z Rafaelem Nadalem i Daniłem Miedwiediew. Jak wrażenia?

- Miałem okazję potrenować z nimi półtorej godziny. To wielka sprawa móc z nimi pograć. Nadal prawdopodobnie zakończy ten sezon na 1. miejscu w rankingu. Miedwiediew w tym roku wykonał niesamowity krok do przodu. Oglądanie, jakie oni wybierają rozwiązania na korcie, jest bardzo inspirujące. Analizujemy z trenerem, dlaczego tak dobrze sobie radzą, co robią lepiej na ten moment ode mnie.

Czujesz się swobodnie wśród najlepszych tenisistów na świecie czy masz jeszcze tremę w ich obecności?

- Nie, czuję się już swobodnie wśród tych najlepszych jak Nadal czy Miedwiediew. Też przez to, że cały rok razem jeździmy, gramy w tych samych turniejach. Bardziej poznaliśmy się z widzenia, czasami możemy zamienić ze sobą parę słów. Nie jest to tak niezwykłe przeżycie dla mnie, co kiedyś. Nie jestem też już anonimowy w tym gronie.

Jak sobie radzisz z popularnością?

- W poprzednich latach się z tym nie spotkałem. Wcześniej tak naprawdę nikt mnie nie znał, nikt o mnie nie słyszał poza kortami tenisowymi. Musiałem się przyzwyczaić do zmiany na tym polu. Bardzo się jednak cieszę, że mam takie wsparcie w kibicach. To naprawdę miłe.

Fani coraz częściej zaczepiają cię na ulicy. Jak na to reagujesz?

- Miło jest zamienić kilka słów z kibicami. To żaden problem i tylko dowód, że idę w dobrym kierunku, skoro ludzie częściej o mnie słyszą z powodu lepszych wyników.

Medytujesz. Jak ci to pomaga w sporcie?

- Szukam sposobów na uzyskanie lepszej koncentracji. To też poprawia moją świadomość na korcie.

Przyszły rok będzie łatwiejszy dla ciebie, bo zdobyłeś dużo doświadczenia, czy trudniejszy, bo musisz bronić zdobytych w tym sezonie punktów?

- Dopiero po sezonie będzie można to ocenić, ale może być trudniejszy, niż ten rok. To będzie nowe przeżycie, bo na różne turnieje będę miał okazję wrócić, a nie w nich debiutować. Tam gdzie zagrałem dobrze, będę chciał zajść jeszcze dalej, z czym także będę musiał sobie poradzić.

Iga Świątek powiedziała w rozmowie ze Sport.pl, że jej największy cel na 2020 rok to igrzyska olimpijskie w Tokio. A twój?

- Występ na igrzyskach na pewno jest moim marzeniem. To będzie wyjątkowy start. Nie mogę się też doczekać tego, że w deblu w Tokio zagram z Łukaszem Kubotem. Jesteśmy już dogadani co do tego.

Interesujesz się motoryzacją. Śledzisz występy Roberta Kubicy w Formule 1?

- Tak. Podziwiam Roberta za to, co przeszedł i jakim jest człowiekiem. Pokazuje niesamowitą determinację. Jest wzorem dla innych, jak walczyć o marzenia mimo problemów zdrowotnych.

Więcej o:
Komentarze (3)
Hubert Hurkacz po najlepszym sezonie w karierze. "Czuje się już swobodnie wśród najlepszych na świecie"
Zaloguj się
  • cxubmsqq1

    0

    Mam tylko nadzieje, iz Hurkacz nie bedzie sie na Kubicy wzorowal.... Nie jestem tez pewny, iz marzeniem Kubicy jest permanentne zajmowanie ostatniego miejsca w wyscigach F1. Tudziez oplacanie tej zabawy (w okolo 30%) z kieszeni polskiego podatnika.

    Hurkacz sam zarabia na swe wystepy, czerwona latarnia (z logo Orlenu) tez nie jest. Swoja droga to rzadki kretyn z tego Senkowskiego..... Brakowalo pytania o An Lewandowski....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX