Sport.pl

Zacięty mecz Magdy Linette w Pekinie! Stephens ograła Polkę

Magda Linette (42. WTA) po zaciętym meczu przegrała ze Sloane Stephens (15. WTA) 5:7, 3:6 w 1. rundzie turnieju w Pekinie. Polka potwierdziła, że jest coraz bliżej światowej czołówki.

Pierwszy set Linette - Stephens był niezwykle zacięty. Amerykanka dwa razy przełamywała naszą zawodniczkę na 3:1 i 5:3, ale za każdym razem Polka odrabiała straty. Dopiero gdy trzeci raz straciła serwis, nie była już w stanie odzyskać przełamania. Po równo godzinie gry pierwszą partię wygrała Stephens 7:5.

Hubert Hurkacz wyjawił, dlaczego notuje ostatnio lepsze wyniki:

Drugi set zaczął się świetnie dla Linette, która prowadziła już 2:0. Chwilę później rywalka odrobiła jednak straty i zrobiło się 2:2. Amerykanka poszła za ciosem, przełamała Polkę na 4:3, a następnie przy serwisie Linette zakończyła spotkanie wynikiem 7:5, 6:3.

Polska tenisistka przegrała 0:2 w setach, ale pojedynek ten był wyrównany, zwłaszcza pierwszy set. Widać było, że Linette jest ostatnio w lepszej formie. Przed US Open wygrała pierwszy turniej WTA w karierze, triumfując w imprezie w Bronksie. Tydzień temu doszła zaś do finału w Seulu, gdzie przegrała z Czeszką Karoliną Muchową. 

Co Linette musi jeszcze poprawić?

Czego zabrakło poznaniance w starciu ze Stephens? Dokładności i lepszego serwisu. Co prawda trzy razy udało jej się przełamać Amerykankę, ale sama straciła podanie aż sześć razy. To za dużo, by mysleć o wygranej nad tak utytułowaną rywalką. 26-letnia Sloane Stephens jest obecnie 15. na świecie, ale rok temu była numerem 3 w rankingu WTA. Wygrała US Open 2017, była w finale Roland Garros 2018.

To wymagająca rywalka, z którą Linette powalczyła. Znów brała grę w swoje ręce, nie czekając na przeciwniczkę w wymianie. Pokazała kilka naprawdę dobrych uderzeń - w obronie i w ataku. Momentami brakowało jej jednak precyzji przy dłuższych piłkach i to zadecydowało o porażce. 

Polka od ponad miesiąca gra inaczej niż w poprzednich sezonach. Agresywniej, odważniej. Przyniosło to już tytuł i finał w mniejszych turniejach WTA. Większej imprezy w Pekinie nie udało się zawojować, ale jeśli Linette poprawi jeszcze serwis i będzie grać prezycyzyjniej, to w przyszłości takie spotkania jak ze Stephens mogą potoczyć się zupełnie inaczej, niż to niedzielne w stolicy Chin.

Więcej o: