Sport.pl

US Open oszalało na punkcie 15-latki. Coco Gauff: Chcę być największa. Wszyscy kiedyś umrzemy

- Czy wygram czy przegram, nazywaj mnie po prostu Coco - prosi Cori Gauff w reklamach. Ale nic nie dzieje się tak po prostu wokół piętnastolatki, na którą już spada wielka sława, fortuna i punkty do rankingu WTA.

Wojciech Fibak o Idze Świątek: Ona będzie jedną z najlepszych sześciu zawodniczek na świecie

Niecałe trzy miesiące temu zaczynała konferencje prasowe w Wimbledonie od prośby: chciałabym, żeby mówić na mnie Coco, nie Cori. Dziś mało kto jeszcze pamięta, że Coco ma na imię Cori. Ale Gauff dalej powtarza „Call me Coco”, tyle że już w reklamie New Balance nakręconej specjalnie przed US Open. „Call me Coco” ma też napisane na podeszwie butów. A jej tenisowa sukienka we wzór kortów sfotografowanych z dużego oddalenia robi furorę.

Roger Federer doradza, Serena Williams będzie oglądać, tłum wiwatuje. Żadnej presji, prawda?

Ameryka przeżywa drugi już w tym roku wybuch Cocomanii. A jeszcze nie minęły trzy miesiące od poprzedniego, podczas Wimbledonu. Cori/Coco Gauff ma piętnaście i pół roku i w nocy z soboty na niedzielę zagra na korcie centralnym z liderką rankingu Naomi Osaką. O awans do czwartej rundy, o 280 tysięcy dolarów, o 240 pkt do rankingu. Serena Williams mówi, że to będzie „mecz przyszłości” i że chętnie spojrzy na kort jako fanka. A Coco Gauff wychowywała się pod plakatem Sereny, przyklejonym na ścianie zabałaganionego pokoju (mama mówi, że córka to straszna bałaganiara). Gdy Coco kończyła mecz drugiej rundy z Timeą Babos (w pierwszej rundzie pokonała Anastazję Potapową), tłum na Louis Armstrong Stadium wiwatował na jej cześć. A nazwisko jej następnej rywalki Osaki – która mogła grać dla USA, ale wybrała Japonię – przyjęto buczeniem. Żadnej presji, prawda?

Jeśli od dwóch lat doradza ci w karierze Roger Federer, pomagając w zdobywaniu reklam i dzikich kart; jeśli wszystko robisz szybciej niż rówieśnicy; jeśli w głównej drabince Wielkiego Szlema debiutowałaś zwycięstwem nad Venus Williams w Wimbledonie i doszłaś do czwartej rundy; jeśli wychowywałaś się w tenisowym raju, wśród ćwiczących gwiazd i ich trenerów, jeśli twój tata-trener jest kumplem taty-trenera Naomi Osaki i wymieniają się uwagami na temat dróg prowadzących na szczyt, jeśli pomaga ci Patrick Mouratoglou, trener Sereny Williams – to był czas przywyknąć do presji. Mouratoglou mówi, że to być może właśnie talent do bycia na wielkiej scenie wróży jej karierze najlepiej. – To charakter czyni mistrza, a nie umiejętności. To jak ona sobie radzi z presją, jest niebywałe – mówi Mouratouglu. Coco pierwszy raz była w jego akademii we Francji jako dziesięciolatka. A gdy dostała trzy miesiące temu telefon z informacją o dzikiej karcie do eliminacji Wimbledonu, właśnie była w drodze do akademii Mouratoglou, i zawróciła w stronę Wysp.

Siostry Williams weszły wywrócić stolik. Coco Gauff weszła po czerwonym dywanie

Gdy Coco Gauff zaczynała Wimbledon 2019, potrzebowała dzikiej karty do eliminacji, bo była na początku czwartej setki rankingu. Gdy zaczynała US Open, potrzebowała dzikiej karty już tylko do turnieju głównego, bo jest teraz na 140. miejscu. A po US Open znów wystrzeli w górę. Coco wygląda jak młodsza o kilkanaście lat siostra Venus i Sereny. Ale siostry Williams wkraczały do tenisa wśród kąśliwych uwag, że są za głośne, że są spoza, że ojciec samouk je zamęczy, że to taka dyktatura siły. Cały czas musiały coś udowadniać. A Coco wchodzi po czerwonym dywanie. Richard Williams przyprowadził swoje córki do tenisa, żeby wywróciły ten stolik. Wiedział, że będą musiały swoje przejść, zanim będą przyjmowane z otwartymi rękami. A Gauffowie przyprowadzili córkę do tenisa, żeby przy tym nowym stoliku była szczęśliwa i dawała dobry przykład. Richard Williams tenisem odmieniał los swojej rodziny. Corey Gauff, były koszykarz uniwersyteckiej drużyny z Georgii, nie musiał. Miał świetnie płatną pracę w koncernie farmaceutycznym, ma swój sportowy bar na Florydzie, w którym na wielkim ekranie pokazuje mecze córki. Ale ciągnęło z powrotem do sportu w bardziej aktywnej roli. Córka, która ma też sportowe geny po mamie Candi, byłej płotkarce i siedmioboistce, dała mu tę szansę. Zaczął analizować kariery w WTA, metody treningowe, zagrożenia dla zdrowia młodych zawodniczek.

Cocomania wzięła się nie tylko z sukcesów, ale i z charyzmy. Coco to nie rozpieszczona księżniczka

Gauffowie są jeszcze tym pokoleniem czarnoskórych tenisowych rodziców, które oglądało wejście sióstr Williams na korty z szeroko otwartymi oczami: zobacz, to jest możliwe. Dla rodziców następnych pokoleń młodych czarnoskórych tenisistek to już będzie coś oczywistego, danego. – Nie byłoby mnie tutaj bez niej. Chcę jej za to podziękować teraz. Bo zawsze chciałam, ale nie miałam odwagi przy poprzednich spotkaniach – mówiła Coco po tym, jak pokonała Venus Williams w Wimbledonie. Cocomania wzięła się nie tylko ze zwycięstw Gauff, ale też z jej naturalności poza kortem. Z tego, że nie ma w niej nic z zepsutej księżniczki tenisa. Jest urocza, ma szerokie horyzonty, mądrze mówi na konferencjach prasowych i powtarza dużo haseł o zmienianiu świata. Takich trochę z Paulo Coelho, ale Cori ma piętnaście i pół roku. A gdy miała osiem, tata powiedział jej: ty będziesz tą rakietą zmieniać świat. Wtedy też zaczęli się razem modlić przed każdym meczem. Modlitwę Coco odmawia również po zakończeniu meczu.

Gdy dwa lata temu inwestowała w jej karierę agencja Team8, prowadzona przez Rogera Federera i jego agenta Tony’ego Godsicka, Coco miała 13 lat i była najmłodszą w historii finalistką juniorskiego US Open. Rok później wygrała Roland Garros juniorek (jako druga najmłodsza w historii) i Orange Bowl. W czerwcu 2019 została najmłodszą zwyciężczynią meczu w Wimbledonie od 1991 roku, od wielkiego wejścia w świat tenisa czternastoletniej Jennifer Capriati. W sierpniu Coco wygrała pierwszy turniej WTA Tour, na razie w deblu, w Citi Open w Waszyngtonie, w parze z siedemnastoletnią Catty McNally.

Coco z Delray Beach, tenisowego raju

Podczas ubiegłorocznego US Open Coco Gauff była 927. na świecie. Teraz atakuje pierwszą setkę. Rok temu Naomi Osaka, córka Japonki i Haitańczyka, mieszkanka Florydy, była maskotką US Open i wygrała swojego pierwszego Wielkiego Szlema, zdobywając po finale dodatkową sympatię przez brzydkie zachowanie Sereny Williams. A teraz już na nią chwilami wybrzydzają w Nowym Jorku, idzie fala jeszcze młodszych, a może i jeszcze bardziej atrakcyjnych medialnie i sponsorsko. Mecz Osaka-Gauff o 1 w nocy z soboty na niedzielę na korcie centralnym to będzie nie tyle mecz przyszłości, jak mówi Serena, ale starcie teraźniejszości z przyszłością.

Tyle, że klina między Gauff a Osakę nie da się wbić tak łatwo. Są ze sobą dość zżyte, jak na różnicę wieku, obie trenowały w Pro World Academy w Delray Beach. Corey Gauff radził się w wielu sprawach Leonarda Francois, ojca Naomi. To Francois najpierw prosił go, by się nie spieszył z wprowadzaniem córki do gry z dorosłymi, a potem, gdy zobaczył że Coco jest już gotowa – sam go ponaglił, by już dać spokój graniu z juniorkami. Naomi wybrała treningi w Delray Beach na Florydzie, bo to tenisowy raj. A rodzice Coco wybrali go, bo to rodzinne strony pani Gouff.

Delray Beach, około godziny jazdy na północ od Miami, nazywa się czasem Tennis Beach, bo w miasteczku mającym 69 tysięcy mieszkańców jest wielki kompleks treningowy ze stadionem na 8200 miejsc. To miasteczko pełne trenerów tenisa, młodych talentów w drodze do gwiazd. Tu w Pompey Park ćwiczyły jako dzieci Venus i Serena. I tutaj przenieśli się z Atlanty Gauffowie, by córka miała lepsze warunki do treningów. Tutaj dziadek Coco ze strony matki, Eddie Odom, ma boisko do baseballu nazwane swoim imieniem, za to co zrobił dla sportu młodzieży w Delray Beach, zwłaszcza czarnej młodzieży.

„Ludzie sobie nakładają różne ograniczenia. A ja chcę być największa. To dopiero początek”

Odomowie angażowali się w działalność społeczną w Delray Beach, w zarządzanie miastem. I Cori też ma przykazane, żeby się angażowała, nie wierzyła w to, że sport można oddzielić od życia. Między rundami Wielkich Szlemów ma się uczyć i zdawać korespondencyjnie egzaminy w szkole. Czuwa nad tym mama, z długim nauczycielskim stażem w szkołach. Mama, rodzinna siła spokoju, czuwa też, żeby córka nie oderwała się od ziemi po sukcesach, ani nie zdołowała porażkami na korcie. A to się na tym etapie kariery bardzo mocno przeplata. W 2019 Coco nie przeszła eliminacji Roland Garros, w turnieju u siebie w Miami odpadła po dwóch meczach, a przy narzuconym przez zawodowy tenis limicie turniejów wysokiej rangi jakie może rozegrać w ciągu roku młody tenisista – 10 między 15. a 16. urodzinami, choć robi się wyjątki – każda stracona szansa boli bardziej. A jednocześnie burzliwe kariery takich młodych tenisowych rewelacji jak Jennifer Capriati, po której upadkach (załamania, narkotyki, kradzieże) wprowadzono limity startów dla niepełnoletnich, są ostrzeżeniem, by podchodzić do wszystkiego ostrożniej, bo nastoletnia wielka kariera nie jest żadną zapowiedzią szczęścia w dojrzałym życiu. W czołowej 150 rankingu są dziś trzy niepełnoletnie zawodniczki. Wszystkie z USA. Oprócz Coco: Caty McNally, która grała niedawno w półfinale w Waszyngtonie i Whitney Osuigwe, najlepsza juniorka Roland Garros 2017. Podczas US Open osiemnastkę obchodziła kolejna młoda rewelacja z USA, Amanda Anisimova, półfinalistka Roland Garros.

Pan Gauff senior ma przestudiowane przypadki nastoletnich gwiazd z dalszej i bliższej przeszłości. Bardzo boi się, by nie doprowadzić córki do żadnej przewlekłej kontuzji. A Coco Gauff wierzy, że zachowa równowagę i podbije świat. Jest teraz najmłodsza w trzeciej rundzie US Open od 1996 roku, od piętnastoletniej Anny Kurnikowej. - To dopiero początek, obiecuję – mówi Gauff. - Ludzie sobie sami nakładają w głowie różne ograniczenia. A ja chcę być największa. Wszyscy kiedyś umrzemy. Chcę wycisnąć z życia jak najwięcej.

Więcej o:
Komentarze (31)
US Open oszalało na punkcie 15-latki. Coco Gauff: Chcę być największa. Wszyscy kiedyś umrzemy
Zaloguj się
  • jobrave

    Oceniono 9 razy 3

    Ileż to już było w historii tenisa takich nastoletnich gwiazd, które miały zawojować świat? Czy to nie za wcześnie, by po kilku, czy kilkunastu - nie przeczę, że spektakularnie - wygranych meczach ogłaszać tę Coco przyszłą królową tenisa? Pamiętamy oszałamiające początki karier wielu nastolatek. O większości z nich, poza pasjonatami, tenisa nikt już nie pamięta. w pewnym momencie element zaskoczenia przestaje działać, górę bierze dojrzałość, doświadczenie przeciwniczek.

  • eldorius

    Oceniono 10 razy 2

    Ci sami dziennikarze,którzy zachwycają się sportowym poziomem i karierą Coco Gauff, twierdzą,że Iga Swiątek jest jeszcze za młoda,aby odnosić sukcesy. Przy tak daleko posuniętym dualizmie "fachowych" poglądów, niektórzy powinni zamilknąć lub skorzystać z psychiatry. (?)

  • jala57

    Oceniono 10 razy 2

    Coco Gauf - To dopiero początek, obiecuję Ludzie sobie sami nakładają w głowie różne ograniczenia. A ja chcę być największa. Wszyscy kiedyś umrzemy. Chcę wycisnąć z życia jak najwięcej. Tomasz Swiatek, Fibak, trenerzy Igi - Ona jeszcze ma czas, niech sie bawi, no pressure...Bez komentarza.

  • gasiorowska

    Oceniono 1 raz 1

    "W czołowej 150 rankingu są dziś cztery zawodniczki poniżej 17 lat. Wszystkie z USA. Oprócz Coco: Amanda Anisimova, która była w półfinale Roland Garros. Caty McNally, w półfinale w Waszyngtonie. Whitney Osuigwe, najlepsza juniorka Roland Garros 2017."

    Wszystkie wymienione trzy tenisistki skończyły już 17 lat, a Anisimowa (dzisiaj) nawet 18.
    Amanda Anisimova (ur. 31 sierpnia 2001 we Freehold)
    Catherine „Caty” McNally (ur. 20 listopada 2001 w Cincinnati)
    Whitney Osuigwe (ur. 17 kwietnia 2002 w Bradenton)
    Cori Gauff (ur. 13 marca 2004 w Atlancie)

  • eurotram

    Oceniono 9 razy 1

    "To charakter czyni mistrza, a nie umiejętności. To jak ona sobie radzi z presją, jest niebywałe"

    I między innymi dlatego Coco będzie w przyszłości znacznie wyżej niż Iga; może ta przyszłość jest jeszcze bliżej niż sądzimy.

  • 24140_naleczowiak

    Oceniono 2 razy 0

    6-3, 6-0

  • helwiusz

    Oceniono 8 razy 0

    Ta 15-latka ma buzię dziecka i sylwetkę 20-letniego mężczyzny. Coco Gauff - jakkolwiek milo i sympatycznie by się prezentowała dzisiaj, dzięki tej dziecięcej świeżości wlaśnie - jednak jest zapowiedzią nowej fali atletyzmu w tenisie kobiecym. Za 10 lat dziecięcej buzi już nie będzie, a bary zrobią się większe, niż u Venus i Sereny razem wziętych. I to będzie powszechnie obowiazujący wzorzec, jeśli trend Coco do mnożenia zwycięstw utrzyma się. Nie budzi to mojego zachwytu.

  • eurotram

    Oceniono 4 razy 0

    Jeszcze jedną rzecz trzeba zauważyć (i tu kolejna szpileczka dla Igi): dwa lata temu Coco doszła do finału juniorskiego US Open,gdzie dostała łomot od Anisimovej,bo grała jak nastolatka (czyli szybko skończyć,co kończyło się najczęściej waleniem po autach). Teraz dziewczyna gra zupełnie inny tenis: wcale nie mocno,bardzo rozsądnie i na zimno trzyma piłkę w korcie i daje przeciwniczce spieprzyć akcję,chyba że widzi okazję by zaatakować i skończyć; ale repertuar zagrań defensywnych ma spory. Głowę ma moim zdaniem chłodniejszą niż niemal 3 lata starsza Iga...

  • zlosliwyskrzat

    0

    Wiedziałem, że piosenka z Euro 2012 jest profetyczna = Koko, Koko Euro spoko ... w wersji angielskiej Coco, Coco Euro spoko

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX