Sport.pl

Iga Świątek po świetnym debiucie w US Open. Nauka trygonometrii, trening z Osaką i gładkie zwycięstwo

- Naomi wysłała mi wiadomość i potrenowałyśmy. To wszystko nadal mnie zadziwia - mówiła Iga Świątek o swojej nowej znajomości z Naomi Osaką po gładkim 6:0, 6:1 z Serbką Ivaną Jorović w I rundzie US Open. W środę Świątek zagra z Łotyszką Anastasiją Sewastową, półfinalistką z 2018.

- Jestem tu nowa, nadal się ze wszystkim oswajam. Zobaczyć tę zwyczajną stronę wielkich gwiazd, to ciągle coś nowego. Nie sądziłam, że tenisistka numer jeden na świecie może zachowywać się tak normalnie – mówi Iga Świątek o przedturniejowym treningu w Nowym Jorku z Naomi Osaką, broniącą tytułu w US Open. Poniedziałkowy debiut Świątek w nowojorskim Wielkim Szlemie wypadł, w przeciwieństwie do debiutu w seniorskim Wimbledonie, znakomicie. Polka przeszła pierwszą rundę tak gładko i bez nerwów, oddając Ivanie Jorović tylko jednego gema, że na konferencji po meczu pytano ją głównie nie o mecz, a o doświadczenia z treningów z najlepszymi tenisistkami.

Dzień przez meczem z Jorović Polka trenowała z Naomi Osaką, liderką rankingu WTA i zwyciężczynią dwóch z czterech ostatnich turniejów wielkoszlemowych. Umówiły się na ten trening kilkanaście dni wcześniej, na Twitterze, wymieniając komentarze po swoim starciu w trzeciej rundzie turnieju w Toronto. Osaka była pod wrażeniem uderzeń Polki i jej sposobu poruszania się po korcie, sama zaproponowała sparing w Nowym Jorku. – Spotkałam tu tatę Naomi w restauracji, wymienili się numerami telefonów z moim trenerem. A potem Naomi napisała mi wiadomość z zaproszeniem. Nie byłam zaskoczona, bo przecież obiecała. Ale byłam bardzo szczęśliwa. Nadal jestem – mówiła Świątek po poniedziałkowym zwycięstwie.

„Miałam wcześniej różne bariery w głowie. Udało się niektóre zburzyć”

Do Nowego Jorku przyjechała zupełnie inna Iga niż na Wielki Szlem w Wimbledonie. W Londynie była spięta, sparaliżowana oczekiwaniami, które sama miała wobec siebie po wygraniu rok wcześniej juniorskiego Wimbledonu. – W obu setach czułam się równie beznadziejnie – mówiła wtedy po porażce w I rundzie ze Szwajcarką Viktoriją Golubić. – Sezon turniejów na trawie nie był dla mnie miły. Nie walczyłam – opowiadała Iga w Nowym Jorku. W US Open gra wzmocniona psychicznie po bardzo dobrych tygodniach na amerykańskich twardych kortach: po przejściu z eliminacji do trzeciej rundy (i zwycięstwie nad Karoliną Woźniacką) we wspomnianym turnieju w Toronto, potem przejściu z eliminacji do drugiej rundy w Cincinnati i awansie do czołowej 50 rankingu (Świątek jest teraz 49.). – Już od pierwszego turnieju na twardym korcie w Waszyngtonie pracowałyśmy z moją psycholog nad tym, żebym była na korcie bardziej pewna siebie. I to się udało. Miałam wcześniej różne bariery w głowie i udało się niektóre zburzyć, weszłam na wyższy poziom – mówi Świątek. Bardzo pomaga w tym trenowanie z najlepszymi tenisistkami.

- Gdy gram z Naomi Osaką, czuję że moje ciało i umysł są na zupełnie innym poziomie. Do niedawna było tak, że gdy dostawałam bardzo szybką piłkę, to automatycznie uderzałam bardziej zachowawczo, wyżej. A to jest szansa dana rywalce. Ale tak miałam zakodowane w głowie i to – myślę – udało się zmienić. W Australian Open trenowałam z Karoliną Woźniacką i zadziwiło mnie, jak ona szybko uderza. Miałam problem by utrzymać ten rytm. To był najwyższy poziom tenisa i najwyższe skupienie. A teraz już te uderzenia nie wydają mi się tak mocne. Czyli: zdałam egzamin – mówi Świątek, która opowiadała też w Nowym Jorku dziennikarzom, że przygotowania do meczów łączy z nauką trygonometrii przed powrotem do szkoły.

„Mój cel? Dostać się do turnieju olimpijskiego w Tokio”

Teraz przed Polką bardzo trudny egzamin w drugiej rundzie US Open, bo Sewastowa w Nowym Jorku gra zwykle znakomicie, tylko ona w trzech ostatnich sezonach dochodziła tutaj zawsze co najmniej do ćwierćfinału. Ale Świątek mówi, że nie nakłada na siebie presji, traktuje ten start jako naukę, bez nastawiania się na konkretny cel wynikowy. – Wszystko szybko się zmienia, trudno mówić o celach, jeśli niedawno nie wiedziałam nawet, że będę w głównej drabince US Open, myślałam że będę musiała grać w eliminacjach. Mój jedyny na razie cel to dostać się do turnieju olimpijskiego w Tokio – mówi Świątek, córka wioślarza, olimpijczyka z Seulu 1988 (czwórka podwójna z Tomaszem Świątkiem zajęła tam siódme miejsce). Iga, 49. w WTA, już mocno zapracowała na olimpijską kwalifikację, bo decydować o niej będzie ranking z 8 czerwca 2020 – czyli z punktami z niedawnych turniejów na amerykańskich twardych kortach. Kwalifikację do turnieju singlowego zdobywa 56 najlepszych w rankingu, przy dodatkowym warunku, że jadą do Tokio maksimum cztery zawodniczki z jednego kraju.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć
  • Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? "Koszt byłby o trzy czwarte niższy"
  • "> Jest rekord, którego nawet Lewandowski nie pobije. "Daleko mu do jego geniuszu"
     
  • Hannawald: Stoch wygra Puchar Świata, a Polak będzie czarnym koniem nowego sezonu
  • Jarosław Niezgoda może odejść z Legii Warszawa. Jest zapytanie!
  • Konferencja Sportowiec Amator. Profesjonalnie i nowocześnie o sporcie amatorskim
  • Komentarze (5)
    Iga Świątek po świetnym debiucie w US Open. Nauka trygonometrii, trening z Osaką i gładkie zwycięstwo
    Zaloguj się
    • wujek_dobra_rada6

      0

      Bez pompowania bogo-oczyźnianego balonika please!

    • debordian

      0

      Przecież odpadła.

    • pirex

      Oceniono 8 razy 0

      Hm....... Ivana Jorović max rank 86, Iga Świątek rank 49, i chyba wszystko jasne, życzę dalszych wygranych a GW nieco zimnej wody.

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX