Sport.pl

Hubert Hurkacz i Magda Linette wygrywają! Po Radwańskiej miała być pustka, jest najlepszy czas od sześciu lat

Polski tenis jest jak skoki narciarskie. Gdy osiem lat temu Adam Małysz oddawał ostatni skok, na kolejne sukcesy na skoczniach mieliśmy czekać latami. Gdy rok temu Agnieszka Radwańska kończyła karierę, naszym tenisowym kibicom brakowało optymizmu na przyszłość. Teraz zaś mogą śledzić z zapartym tchem najlepszy tydzień polskiego tenisa od sześciu lat.

Hurkacz: Djoković widzi we mnie przyszłość tenisa. Zrobię wszystko, by nią być:

Na taki tydzień polski tenis czekał bardzo długo. Magda Linette po raz drugi w karierze wystąpiła w finale turnieju WTA. Emocjonujący mecz Linette z Camillą Giorgi skończył się zwycięstwem Polki. Hubert Hurkacz awansował do pierwszego w karierze finału turnieju ATP. Mecz Hurkacz - Benoit Paire dał Polakowi pierwszy tytuł od 37 lat! Do tego Łukasz Kubot sięgnął w piątek po swój 25. tytuł deblowy. W przededniu US Open (rozpoczyna się w poniedziałek) nasi tenisiści imponują formą. Nie jest to jednak tylko kwestia ostatnich dni, ale generalnie całego sezonu. Imponującego pod względem wyników Polaków. A przecież po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Radwańską polski tenis miały czekać chude lata bez żadnych sukcesów.

Polski tenis jak polskie skoki

Sytuacja przypomina nieco tę, jaką obserwujemy w rodzimych skokach narciarskich. Po ostatnim skoku w karierze Adama Małysza wydawało się, że wiele lat będziemy zmuszeni poczekać na kolejne chwile radości na skoczniach. Tymczasem te nadeszły szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał. Obecne pokolenie skoczków zdążyło już się zapisać do historii. Olimpijskie złota Kamila Stocha, drużynowe mistrzostwo świata, mistrzostwo świata Dawida Kubackiego.. Kto w marcu 2011 roku, gdy Małysz kończył karierę, mógł zakładać, że „Orzeł z Wisły” tak szybko doczeka się godnych następców?

Gdy Agnieszka Radwańska ogłosiła zakończenie kariery w listopadzie ubiegłego roku, polscy fani tenisa mogli powtórzyć za klasykiem: „Ciemność, widzę ciemność”. W tamtym czasie Iga Świątek i Hubert Hurkacz nie grali jeszcze w turniejach głównej rangi, a Magda Linette przeżywała kolejne niepowodzenia. Co jednak znaczy kilka miesięcy w sporcie - właśnie widzimy. Świątek dopiero co skończyła 18 lat, a weszła już do Top 50. Na tegorocznym Roland Garros jako pierwsza z Polski w singlu po Radwańskiej dotarła w imprezie wielkoszlemowej do drugiego tygodnia zmagań (odpadła w 4. rundzie). Duży wzrost formy zanotował także Hubert Hurkacz. Wreszcie zaczął nie tylko trenować z gwiazdami tenisa, ale i ogrywać je w turniejach. Pokonał w tym roku m.in. Stefanosa Tstitipasa, Kei Nishikoriego (dwa razy), stoczył wyrównany bój z Novakiem Djokoviciem w 3. rundzie Wimbledonu. Jako pierwszy polski tenisista od czterech lat doszedł do finału turnieju ATP. W 2015 roku w finałowym spotkaniu w Montpellier brał udział Jerzy Janowicz (skreczował z Richardem Gasquetem). Hurkacz w nocy walczył z Benoit Pairem w Winston-Salem o pierwszy tytuł dla polskiego męskiego tenisa od 37 lat. Ostatnim Polakiem, który wygrał turniej głównego cyklu był Wojciech Fibak w 1982 roku, gdy triumfował w Chicago. I Hurkacz sprostał temu zadaniu. W przerywanym meczu okazał się lepszy od turniejowej "jedynki". 

Linette największą niespodzianką

Największą miłą niespodzianką nie jest chyba jednak rozwój młodych talentów Świątek i Hurkacz, tylko tej już doświadczonej, Magdy Linette. 27-letnia poznanianka gra w ostatnich tygodniach najlepszy tenis w karierze. Oglądałem na żywo jej pojedynek z Simoną Halep na Roland Garros. Przegrany, ale po zaciętej walce. Chwilę później przyszedł bardzo dobry występ Linette na Wimbledonie - 3. runda, a po drodze ograna m.in. Amanda Anisimova. Teraz zaś 27-latka dotarła do drugiego finału turnieju WTA w życiu. Pierwszy był cztery lata temu w Tokio, gdy nie dała rady Yaninie Wickmayer. W rozgrywanej w tym tygodniu nowojorskiej imprezie okazała się najlepsza, a w finale pokonała Camilę Giorgi.

Trzy finały Polek w jednym sezonie

W pierwszym sezonie po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Radwańską aż trzy polskie tenisistki doszły do finału turniejów WTA. Iga Świątek w Lugano, Katarzyna Kawa w Jurmale, a Magda Linette w Nowym Jorku. Coś się ruszyło także w męskim tenisie, bo nie tylko Hurkacz, ale i Kamil Majchrzak notuje życiowe osiągnięcia (ten drugi  wreszcie wszedł do Top 100). Stale dobrze jest u Łukasza Kubota, który ma na koncie już ponad 375 zwycięstw deblowych w karierze. Kubot jest jak wino, im starszy (w maju skończył 37 lat), tym lepszy.

Sukcesy mimo przeciwności

Wyniki polskich tenisistów imponują także dlatego, że w naszym kraju wciąż brakuje szerokiego systemu wyławiania tenisowych talentów. To wszystko opiera się bardziej na pasji i determinacji poszczególnych osób. Dziadek Radwańskiej sprzedawał obrazy Malczewskiego i Kossaka, by wnuczka mogła rozwijać się na korcie. 26-letnia Katarzyna Kawa wspominała niedawno w wywiadzie dla Sport.pl: „Od czasu, gdy jestem seniorką, dostałam od związku kilka dzikich kart, cztery kartony piłek i wystąpiłam raz w Pucharze Federacji. To wszystko, więc jak na tak długą karierę, można powiedzieć, że nie jest to wielka pomoc. Nie czułam wsparcia związku”.

Polska jest biała plamą na turniejowej mapie. Nasi kibice, by zobaczyć najlepszych zawodników świata, muszą jechać za granicę. W kraju dużych turniejów się nie organizuje. To problem nie tylko dla fanów czy dziennikarzy, ale przede wszystkim dla samych zawodników. Większe turnieje w Polsce oznaczałyby „dzikie karty” dla krajowych tenisistów - a przez to szanse na rywalizację z najlepszymi. Z takiej okazji skorzystała np. Agnieszka Radwańska. W 2006 roku 17-letnia wówczas krakowianka pokonała w 1 rundzie J&S Cup Anastazję Myszkinę, zwyciężczynię Roland Garros 2004. To właśnie wtedy rozpoczęła się wielka kariera najlepszej polskiej tenisistki w historii. Niestety, turnieju na Warszawiance nie ma już od kilkunastu lat.

Jest dobrze, a może być jeszcze lepiej

Mimo tych wszystkich przeciwności, polski tenis rozkwita. Już jest dobrze, a niebawem może być jeszcze lepiej. Najlepszy tydzień polskiego tenisa od sześciu lat ( gdy w lipcu 2013 Radwańska i Janowicz byli w półfinałach Wimbledonu) jest też wielką nadzieją na przyszłość. Świątek ma dopiero 18 lat, Hurkacz 22, Linette 27. Do tego są też 21-letnia Magdalena Fręch, która w piątek pierwszy raz weszła do turnieju głównego US Open oraz Maja Chwalińska - rówieśniczka Igi Świątek, która może się ostatnio pochwalić 15. zwycięstwami z rzędu i awansem na 201. miejsce w rankingu WTA.

Więcej o:
Komentarze (41)
Hubert Hurkacz i Magda Linette wygrywają! Po Radwańskiej miała być pustka, jest najlepszy czas od sześciu lat
Zaloguj się
  • js08836

    Oceniono 4 razy -4

    Nie mamy turniejów tenisowych ? Był taki calkiem niezły w Katowicach. Ten turniej zniszczyła Radwanska . Tak Radwańska.Zachowała się wtedy podle
    , jak pies ogrodnika.

  • js08836

    Oceniono 4 razy -2

    US Open .1 runda Frech out. Linette przez zmęczenie wymeczy 2 rundę i to wszystko .Świątek z uwagi ze nie jest w transie turniejowym ma szansę odpaść tez w 1 rundzie.Tylko Hurkacz awansuje i nie tylko do 2 rundy ale dużo dalej.

    .

  • antymemo

    Oceniono 7 razy -1

    Porównywanie skoków narciarskich do tenisa ... sorry, tenisa do skoków (nie obrażając oczyhwiście skoków) - to mozliwe chyba tylko w oczadziałej Polsce !
    Brawo, red. Senkowski, obśmiałem się jak norka !

  • yot23znowunadaje

    Oceniono 1 raz -1

    ... mamy jeszcze wartosć dodaną w postaci "nowego usmiechu" Agnieszki Radwańskiej

  • videloca

    0

    Wspaniały weekend dla kibica tenisa w Polsce. Nie wiem gdzie w tv można było obejrzeć te mecze po przejrzeniu wszystkich dostępnych kanałów a akurat jestem w Polsce. Na szczęście jest you tube i mam amazona.
    Magda nie dała się w 3.secie. W wywiadzie mówiła, że teraz jest ten czas na wygranie pierwszego turnieju i ta pewność siebie oraz determinacja była widoczna na korcie. Brawo.
    O Huberta się nie boję, jest jeszcze czasem nierówny, ale generalnie wie, co robi.
    Oby teraz ta dwójka szybko i dobrze się zregenerowała przed US Open.
    Lukasz to z kolei klasa sama w sobie.

  • alan.majchrzycki

    Oceniono 1 raz 1

    Jest pewna nieścisłość w tekście. Sugeruje on, że poza Radwańską nikogo z Polski nie było w 2. tygodniu Szlema, spośród pań. A w 2008 roku, kiedy Agnieszka osiągała ćwierćfinał (mając już na koncie 4R Wimbledonu 2006), rundę wcześniej odpadła Marta Domachowska. Czyli też załapała się na drugi tydzień. Należałoby to poprawić. Poza tym, małymi krokami do celu, musimy pamiętać, żeby nie przesadzać z hurraoptymizmem. Ranking Domachowskiej to było 37. miejsce, osiągnęła 4R Szlema. Dla Igi, aby być najlepszą po Agnieszce, celem jest pobicie tych wyników (poza systematycznym poprawianiem gry). O Huberta się nie martwię, ma wszystko, czego potrzeba. Tym wygranym turniejem już zrobił coś, czego nie zrobił Janowicz, więc teraz zostało 14. miejsce do pobicia i wyrównanie półfinału Szlema, o co będzie ciężko. Janowicz i Kubot wykonali dobrą robotę do ćwierćfinału w roku 2013, ale że trafili na siebie, a Łukasz mimo wszystko nie był aż tak dobrym singlistą, to przejście QF było odrobinę prostsze. Ale wszyscy wiemy, że na obecnym poziomie rywalizacji będzie niesamowicie trudno zbliżyć się do samego ćwierćfinału w którymkolwiek Szlemie...

  • six_a

    Oceniono 1 raz 1

    najważniejsze, że mamy związek tenisowy i prezesów.

  • rododendron20

    Oceniono 1 raz 1

    bardzo dobry artykuł, dobrze że autor poruszył sprawę braku systemowego wsparcia tenisa w kraju, z tym trzeba coś zrobić!

  • dodatkowo_zwracam

    Oceniono 2 razy 2

    fajny ten Hubert, niech moc będzie z nim

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX