Sport.pl

Katarzyna Kawa objawieniem ostatnich dni. Kontuzje i brak pieniędzy długo blokowały jej rozwój

Katarzyna Kawa przegrała w niedzielę w finale turnieju WTA w Jurmale. Gra w decydującym meczu rywalizacji tej rangi, to jej największy sukces w karierze, na który musiała trochę poczekać. Kim jest 26-letnia tenisistka z Krynicy-Zdroju, która jeszcze tydzień temu dla większości kibiców była zupełnie anonimowa?

Turniej w łotewskiej Jurmale Katarzyna Kawa zaczynała jako 194. na świecie. Po awansie do finału będzie w okolicach 127. miejsca. Ostatni tydzień był jej najlepszym w karierze. Nie dość, że pierwszy raz przeszła przez eliminacje do turnieju WTA, to jeszcze w debiucie zaszła aż do finału. Spory wyczyn, by jako kwalifikanta osiągnąć taki wynik. Na Łotwie rozegrała aż siedem spotkań singlowych i do tego dwa deblowe. Intensywny okres, który może być punktem zwrotnym w jej karierze.

Brak tenisowych tradycji

Kawa urodziła się 17 listopada 1992 roku w Krynicy-Zdroju. W tenisa zaczęła grać w wieku 5 lat. Jako dziecko uprawiała także koszykówkę i jeździła na nartach. Mając 15 lat, wyjechała do Krakowa, by rozwijać swój talent na korcie pod okiem trenera Piotra Żurawieckiego. W Krynicy nie miała bowiem już czego szukać. To miejscowość nastawiona głównie na sporty zimowe, a Kawa jako tenisistka dopiero przecierała tam szlaki. Wytrwałość i determinacja pozwoliły jej wybić się z mniejszego ośrodka, nie mającego tenisowych tradycji. Cechy te także i dziś sprawiły, że wreszcie doczekała się dużego sukcesu na Łotwie. Droga do tego nie była jednak prosta. 

Kawa juniorką była obiecującą, wygrała nawet kilka turniejów wśród młodzieży. Nie startowała jednak w żadnych juniorskich imprezach wielkoszlemowych, bo na poziom seniorski przeszła już w wieku 17 lat. - Teraz patrząc na to z perspektywy czasu myślę, że to było trochę za wcześnie. Wtedy byłam 120-130 w juniorskim rankingu ITF i miałam szansę na zagranie Wielkich Szlemów, ale nie pociągnęłam tego dalej – przyznała trzy lata temu w rozmowie z portalem tenis.net.

Musiała szybko dorosnąć

Seniorką została wcześniej, niż planowała, bo straciła sponsora i musiała zacząć na siebie zarabiać. Długo bowiem pomagał jej finansowo wujek, ale w pewnym momencie stracił tą możliwość. Tenisistka z Krynicy była wręcz zmuszona by startować w turniejach seniorskich czy w rozgrywkach ligowych. W tych drugich miała okazję na dodatkowy zarobek, bo np. występowała w lidze niemieckiej, która gra w okresie maj-czerwiec. Przez lata Kawa rywalizowała głównie w turniejach niższej rangi ITF. Wygrała siedem takich imprez, ale wciąż marzyła, by przebić się do głównego cyklu kobiecych rozgrywek WTA.

W 2016 roku pierwszy raz reprezentowała Polkę w Pucharze Federacji. Polki bez Agnieszki Radwańskiej i Magdy Linette przegrały z Tajwankami 1:4. Kawa wystąpiła w deblu w parze z Klaudią Jans-Ignacik. Polska para przegrała z parą Chia-Jung Chuang, Chin-Wei Chan 2:6, 6:7 (1). - Na pewno to był dla mnie wyjątkowy moment, bo do tamtej chwili nigdy nie byłam nawet w reprezentacji juniorskiej, kadetów, żadnej reprezentacji Polski, więc to było dla mnie coś niesamowitego. Piękne, nowe przeżycie i poznanie atmosfery panującej wewnątrz drużyny, wystąpienia z orzełkiem na piersi. To było na pewno coś wyjątkowego, o czym będę zawsze pamiętać – podkreślała podekscytowana.

Problemy ze zdrowiem i pieniędzmi

Na koniec 2016 roku Kawa była 387 na świecie. Rok później 520., a w grudniu zeszłego roku 290.  Po drodze miała operowany bark i szukała właściwych osób do sztabu. Długo dochodziła też do zdrowia,  co mogło doprowadzić do zakończenia przez nią kariery, bo brakowało jej pieniędzy. - Swoje oszczędności z ostatnich dziesięciu lat kariery wydałam na operację, rehabilitacje i inwestycje w odbudowanie rankingu. Kryzys przyszedł tej zimy. Byłam w trzeciej setce rankingu, a nie miałam pieniędzy na treningi ani turnieje. Z pomocą przyszła rodzina, przyjaciele i Grzegorz [trener Kawy oraz prywatnie jej partner życiowy]. Najbliższe mi osoby mają ogromną wiarę we mnie i jestem bardzo wdzięczna im za to, że wciąż mam szanse grać. Można chyba powiedzieć, że wykorzystałam tę szansę. Mogę odetchnąć, spłacić długi i iść krok do przodu – mówiła w maju w rozmowie z portalem serwisnazewnatrz.pl.

Przełomowy rok

Ten rok jest dla Kawy najlepszym w karierze. W kwietniu wygrała w amerykańskim Jackson siódmy w życiu turniej ITF. W maju awansowała na najwyższe miejsce w rankingu WTA – 187. Wreszcie mogła wziąć udział w eliminacjach do Wielkiego Szlema. Na Roland Garros 2019 przegrała w 1. rundzie kwalifikacji z Kurumi Narą, a na ostatnim Wimbledonie była o krok od awansu do turnieju głównego. Dotarła do 3. rundy eliminacyjnej, w której lepsza okazała się Elena-Gabriela Ruse.

Teraz po sukcesie na Łotwie Kawa może śmiało patrzeć w kierunku pierwszej setki. - Sama nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Nic specjalnie nie zmieniałam. Po prostu wreszcie zaskoczyło, przyszły zwycięstwa, a wraz z nimi pewność siebie – przyznała przed finałem w Jurmale. - Największe zmagania z samą sobą, jeśli chodzi o kwestie mentalne, miałam podczas zawodów ITF. Top 200 stanowiło dla mnie barierę. Od kiedy ją przekroczyłam, jest lepiej. Teraz gra mi się łatwiej, żadnych barier nie ma. Jestem ponad to – dodała w rozmowie z portalem Tenis Klub.

Skoro nie ma już żadnych barier, to można wierzyć, że sukces w Jurmale otworzy nowy etap w karierze 26-letniej Kawy. Zawodniczka z Krynicy solidnie zapracowała na to, by doczekać się takiego tygodnia, jak ten ostatni.

Więcej o:
Komentarze (8)
Katarzyna Kawa objawieniem ostatnich dni. Kontuzje i brak pieniędzy długo blokowały jej rozwój
Zaloguj się
  • pedro.666

    Oceniono 6 razy 6

    Brawo Kasia! (jesteś w wieku mojej córki, więc sobie pozwalam ;) Ot, kwintesencja polskiego tenisa: zero sponsorów, zero trenerów, nie ma wujka - koniec kariery. Ile takich tenisistek i tenisistów z Polski już się nie podniosło po takim czymś? Tym większy szacunek, historia jak z filmu o tenisowym Rockym… Z taką mentalnością można zajść wysoko, mimo wszelkich przeciwieństw losu. Brawo!

  • state77

    Oceniono 5 razy 3

    Tenis w Polsce to tenis rodzinny, jak rodzina ma kasę to jest szansa, że 1-2 zawodniczki zaistnieją w zawodowym tenisie. Tymczasem u południowych sąsiadów, w kraju z 1/4 populacji Polski, aż 10 Czeszek w TOP 100 WTA. Opieka zdrowotna też u nich lepsza. No ale tylko 20% Czechów uznaje się za wierzących i dlatego są takie dobre wyniki. Kasa nie idzie na kościoły i dla kleru tylko na zdrowie i sport. Można?

  • marek.zak1

    Oceniono 2 razy 2

    Tenis polski oparty jest wyłącznie na kasie rodziców, a ta, gdy zaczynają się kosztowne wyjazdy, przeważnie się kończy. Trzymamy kciuki:).

  • jobrave

    Oceniono 1 raz 1

    Gratulacje dla Katarzyny. Oglądałem jej trzy ostatnie mecze - dojrzały, inteligentny tenis. W meczu z Szewastową dały się we znaki poprzednie mecze i -prawdopodobnie -psychika nieco siadła, ponadto trzeba wziąć pod uwagę i to, że Łotyszka grała u siebie, a jak mówi znane porzekadło: "gospodarzom nawet ściany pomagają". Pozostaje mieć nadzieję, że ów sukces będzie zaczynem nowego etapu w karierze Katarzyny - może teraz, kiedy ma już ten komfort psychiczny, całe jej doświadczenie oraz nabyte umiejętności, zaczną procentować, ale - rzecz jasna- z pompowaniem balonika przesadzać nie należy.

  • ks.krupinski

    Oceniono 1 raz 1

    Szkoda tych lat zmarnowanych na walkę o pieniądze na wynajęcie kortów na treningi, zakup rakiet i bilety na samolot na turnieje... Ale fajnie, że nigdy się nie poddała i w końcu się udało przebić nieco wyżej, do setki brakuje naprawdę niewiele.

  • videloca

    Oceniono 1 raz 1

    Brawo i powodzenia! Oby zdrowie pozwoliło pograć na takim poziomie przez ładnych parę lat aby dojść do swojego najlepszego wyniku, co jest chyba marzeniem każdego sportowca. Szkoda, że w kraju zero pomysłu na utalentowaną młodzież...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX