Sport.pl

Kibice boją się, by Hubert Hurkacz nie został drugim Jerzym Janowiczem. A powinien!

Część kibiców, ciesząc się z sukcesów Huberta Hurkacza, jednocześnie atakuje Jerzego Janowicza. Zapominają, że podchodzący z Łodzi zawodnik, osiągnął największe po Wojciechu Fibaku sukcesy spośród wszystkich polskich singlistów.

Ilekroć pojawia się w internecie artykuł na temat Huberta Hurkacza, w komentarzach można przeczytać obawy internautów, by nie poszedł on w ślady Jerzego Janowicza. Troska o naszego obecnie najlepszego singlistę jest oczywiście zasadna, ale niechęć co poniektórych do Janowicza przesłania im fakty i zaburza racjonalne myślenie. Pod pewnym względami wręcz życzyłbym Hurkaczowi, aby był "drugim Janowiczem". 

Dlaczego?

  • Bo największym sukcesem pochodzącego z Łodzi zawodnika jest jak dotychczas półfinał Wielkiego Szlema (Wimbledon 2013), a u Hurkacza trzecia runda Wielkiego Szlema (Wimbledon 2019).
  • Bo Janowicz, dochodząc do wspomnianego półfinału w Londynie sześć lat temu, miał 22 lata - tyle samo, co dziś ma Hurkacz.
  • Bo Janowicz osiągnął największe sukcesy w polskim męskim singlu po Wojciechu Fibaku.
  • Bo Janowicz, to jedyny obok Fibaka Polak, który był w top 20 rankingu ATP singlistów (najwyżej na 13. miejscu w sierpniu 2013 roku), a najwyższa pozycja Hurkacza to jak na razie 41.

Hurkacz ma oczywiście szanse poprawić rezultaty osiągnięte przez Janowicza. Niemniej jednak, na ten moment większe sukcesy ma na koncie łodzianin.

Dalsza kariera Jerzego Janowicza nie ułożyła się po jego myśli. Kontuzje spowodowały, że od prawie dwóch lat nie zagrał ani jednego meczu. Niektórzy twierdzą również, że i sprawy mentalne zaważyły na pogorszeniu jego formy. Nie zmienia to jednak faktu, że (nie licząc Fibaka), nie mieliśmy nigdy lepszego singlisty. Niedoceniane jego wyników jest trudne do zrozumienia. Zwłaszcza w takim kraju, jak Polska - tenisowo wciąż zacofanym.

Tenis w Polsce wciąż kuleje

Bywały czasy, że nie było żadnego Polaka w top 100 rankingu ATP. Teraz jest jeden - Hubert Hurkacz (48. ATP), a Kamil Majchrzak jest coraz bliżej - obecnie 108. na świecie. Kolejni? 538. jest Daniel Michalski, a 539. Paweł Ciaś. Brakuje nam nie tylko zawodników na wyższym poziomie, ale i turniejów. Challangery w Szczecinie czy w Poznaniu są atrakcyjne, ale i tak wstyd, że w jednym z największych państw w Europie nie ma ani jednego turnieju głównego cyklu ATP ani WTA. To nie tylko problem dla kibiców, że nie mają szansy zobaczyć z bliska najlepszych tenisistów, ale przede wszystkim dla naszych zawodników. Organizatorzy przyznawaliby im dzikie karty, które dawałyby możliwość kontaktu z dużo lepszymi rywalami. Tak czynią np. szefowie Indian Wells czy Miami, dzięki czemu od lat gra tam Amanda Anisimova i dużo wcześniej niż jej rówieśniczka Iga Świątek mogła ogrywać się z mocnymi przeciwniczkami.

Sukcesy nie są zasługą systemu

Nie ma w Polsce także wielu kortów trawiastych, a mimo to od lat nasi zawodnicy błyszczą szczególnie na tej nawierzchni. Aż strach pomyśleć, jakie byśmy osiągali na trawie wyniki, gdybyśmy mieli więcej takich obiektów. Generalnie brakuje nam wciąż też systemu, który "tworzyłby" nowe nazwiska. Sukcesy Świątek, Hurkacza, Radwańskiej czy Janowicza to głównie efekt ciężkiej pracy samych zawodników i ich rodziców oraz trenerów. - Często kiedy łapałem dobrą formę, to pojawiały się problemy zdrowotne. Zdarzało się, że poleciałem na turniej i skręciłem kostkę lub bolało mnie kolano. Przydarzyło mi się też kilka błędnych decyzji dotyczących wyboru turniejów oraz ich rozgrywania. Za szybko wracałem na kort. Wszystko sprowadza się do tego, że brakowało pieniędzy. Nie mogłem polecieć wszędzie tam, gdzie chciałem. Nie mamy tak lekko jak koledzy z Zachodu - mówił Kamil Majchrzak w marcu w wywiadzie dla TVP Sport.

W tym roku zainaugurowano cykl LOTOS PZT Polish Tour, który ma się przyczynić zarówno do rozwoju polskiego tenisa, jak i karier młodych zawodników z naszego kraju. Słuszna idea, ale na efekty trzeba będzie poczekać. Tymczasem np. na takich Węgrzech, kilka razy mniejszych od Polski, rozgrywane są w ciągu roku turniej WTA, ATP oraz kilkanaście mniejszych imprez tenisowych. Polska pod tym względem wciąż jest daleko w tyle za innymi krajami.

Trudno zrozumieć, dlaczego ciesząc się z sukcesów jednego zawodnika (Hurkacz), część osób za wszelką cenę musi atakować innego zawodnika (Janowicz). Tym bardziej, że nasz męski tenis nie jest bogaty w znakomite rezultaty. Tych mamy raczej niewiele w ostatnich latach, dlatego warto szanować graczy, do których one należą. A nowym tenisistom życzyć, by chociaż dorównali poprzednikom. Hurkacz, podejrzewam, wiele by dał, by będąc w wieku Janowicza (czyli teraz) dojść do półfinału Wimbledonu, a nie do trzeciej rundy.

Więcej o:
Komentarze (28)
Kibice boją się, by Hubert Hurkacz nie został drugim Jerzym Janowiczem. A powinien!
Zaloguj się
  • jos77

    Oceniono 17 razy 11

    Autor nie rozumie porównań Janowicza i Hurkacza, albo udaje, że nie rozumie. Tak, osiągnięcie półfinału Wimbledonu, jak na standardy polskiego tenisa, jest wielkim osiągnięciem. Ale sposób, w jaki Janowicz swoje osiągnięcia roztrwonił - to zasługuje już tylko na dezaprobatę. Sposób, w jaki się zachowywał, kiedy sodówka uderzyła mu do głowy - to żaden przykład dla Hurkacza. Janowicz może być tylko antyprzykład - jak nie zachowywać się, by nie roztrwonić dorobku. By nie okazać się meteorem, a raczej zadomowić się w światowej czołówce na dłużej. Panie Dominiku, proszę to przemyśleć.

  • tuhajbejowicz

    Oceniono 13 razy 7

    Dlaczego ludzie stawiają spokojnego, ułożonego i kulturalnego chłopaka w kontrze do furiata z manią wielkości i fatalnymi manierami? Naprawdę to dziwi pana Redaktora? Tenis to także promowanie odpowiedniego wzorca zachowań, mówi się że to sport gentlemanów, czyż nie? Może ludzie nie lubią nadętych buców, niezależnie czy osiągają sukcesy sportowe czy nie, niezależnie czy są rodzynkami czy nimi nie są. Jeśli jesteś fajnym człowiekiem to gdy powinie Ci się noga, ludzie Cię żałują. Gdy patrzysz na wszystkich z góry, wywyższając się, bądź gotowy na to, że wyleją Ci kubeł pomyj przy pierwszej lepszej okazji. I to jest fair.

  • stasiekbb

    Oceniono 16 razy 6

    Artykuł a zamówienie? Jakaś książkę Pan planuje napisać o Janowiczu? Wywiad potrzebny? Panie redaktorze wstyd pisać takie artykuły. Janowicz to negatywny przykład dla każdego młodego sportowca. Nie dość że nie wychowany przez rodziców to jeszcze prowadzący fatalny tryb niegodny sportowca. Przypominam że w tenisie jak w każdym innym sporcie liczą się TYLKO zwycięstwa. Pan Janowicz nie wygrał nic. Jest przykładem bardzo negatywnym i stawianie go w jednym rzędzie z Fibakiem to ponury żart. Pozdrawiam serdecznie, Stasiek

  • benusek

    Oceniono 6 razy 6

    Tenis męski w Polsce nie istnieje , Hurkacz a potem daleko kto Majchrzak i pospolite ruszenie . Nie ma klubów , nie ma szkolenia dzieci i młodzieży . Turnieje, dwa challangery i może z trzy na poziomie ITF, np w Italii co tydzień jest challanger. Jesteśmy czarną dziurą na mapie tenisowej a wszystko wskazuje że wpadamy w krater.

  • symulacrum

    Oceniono 4 razy 4

    Ale niemądry tekst. Nazwisko Janowicza stało się synonimem pychy, bałaganu w głowie i zaprzepaszczonego talentu (bo talentu nikt mu nie odmawiał). Tak, wiadomo, że kontuzje swoją drogą, ale mentalność Janowicza była gwoździem do trumny jego kariery.

  • eberhard_mock_breslau

    Oceniono 3 razy 3

    Dziennikarzu, chodzi o mentalność... W tej kwestii już teraz Hurkacz przerasta Janowicza o wieki. Potrafi zachować spokój, jest bardzo waleczny, potrafi grać dojrzale. Janowicz psychicznie był słaby bardzo, ten półfinał to efekt tego, ze trafił wcześniej na Kubota. Gwarantuję, że w półfinale Hurkacz będzie w ciągu najblizszego roku.

  • mer-llink

    Oceniono 2 razy 2

    Pan Janowicz jest prostak, głupek i hołysz.
    To nic, że raz udało mu się zagrać szczęśliwy sezon. RAZ.
    Nie ma co wychwalać "chłopaka z Łodzi". Miał szanse - zmarnował je - i tyle.
    A Polska jak była pustynią tenisową, zaściankiem i parafiańskim marginesem, tak jest. Z prostej statystyki wynika, ze raz na generacje pojawi się ktoś dobry. ALe to tylko statystyka.
    Nie ma zadnego systemu wychowywania do tenisa. Tak po stronie zawodniczej, jak i kibicowskiej. Cały ten PZT to wciąz mała i nieumiejętna grupka amatorów.

  • vito3

    Oceniono 8 razy 2

    gdyby zawodnik musial zastanawiac sie nad kibicem wolakiem nie wygralby nigdy niczego najlepsza polska tenisistka wszechczasow zamiast grac popelnilaby samobojstwo a taki lewandowski po kazdej bramce szedlby w worku pokutnym do czestochowy,lewandowski ma za ladna zone za duzo pieniedzy i ogolnie jest podejrzany powinien miec zone 130 kg i korzystac z socjalu jak np stasiekbb wtedy janusze kochaliby go na zaboj

  • jutta12345

    Oceniono 1 raz 1

    W Szwecji, sa korty, pieniadze, szkolenie, trenerzy, turnieje , ale to wszystko nie gwarantuje "wyprodukowanie" dobrego tenisisty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX