Sport.pl

Iga Świątek: Wiem już, co muszę poprawić, by grać na najwyższym poziomie

- Tenis to widowisko i bez kibiców nie byłoby sportu. Jednak podczas spotkania z Aną Bogdan niektórzy widzowie zachowywali się trochę niesportowo, bo kibicowali w czasie rozgrywania punktów. Bardzo się cieszę, że mnie wspierano, ale ważne, by nie przekraczać pewnych granic - mówi w rozmowie ze Sport.pl Iga Świątek po powrocie z Australii.

Dominik Senkowski: Za tobą pierwszy start w seniorskim turnieju wielkoszlemowym. Jesteś zadowolona ze swoich wyników w Australian Open w singlu i w mikście?

Iga Świątek: Tak, jestem bardzo zadowolona. Jestem szczęśliwa nie tylko ze względu na wyniki, ale też ze względu na to, ile się dowiedziałam, ile się nauczyłam. Cieszę się, że uświadomiłam sobie, co jeszcze muszę poprawić w swoim tenisie, by grać na najwyższym poziomie.

Mecz z Camilą Giorgi był najtrudniejszym jak dotąd w twojej karierze?

- Nigdy nie grałam z zawodniczką tak wysoko znajdującą się w rankingu, więc to musiał być trudny pojedynek. Ale czy najtrudniejszy? Szczerze mówiąc, miałam sporo wyrównanych spotkań z dziewczynami w moim wieku, podczas których ciążyła na mnie duża presja psychiczna. Dlatego sam mecz z Włoszką nie był najtrudniejszy, ale przeciwniczka była bardzo wymagająca.

Domyślam się, że jednym z trudniejszych pojedynków był więc ten z Olgą Danilović w 1. rundzie eliminacji Australian Open z uwagi na to, że dobrze się znacie?

- Tak. To był trudny mecz emocjonalnie, bo mamy bogatą historię spotkań w juniorach. Grałyśmy ze sobą już wiele razy. Myślę, że czy tego chcemy, czy nie, to będziemy z Olgą porównywać się do siebie, bo jesteśmy w tym samym wieku i na początku szłyśmy tą samą drogą. Ona jednak trochę wcześniej wyskoczyła, zrobiła lepszy ranking WTA i to mnie trochę bolało.

Twoją karierę w pewnym momencie zablokował uraz.

- Tak. Dlatego cieszę się, że mimo tego wszystkiego udało mi się ją teraz pokonać. To pokazuje, że nawet takie siedem miesięcy przerwy w grze, które można by uznać za stracone, to właściwie mnie wzmocniły.

Powiedziałaś po meczu z Giorgi na konferencji prasowej: "Generalnie wszystkie piłki uderzałam spóźniona". To wynikało bardziej z tego, że Włoszka jest na innym poziomie, czy też byłaś już zmęczona, bo to był twój piąty pojedynek singlowy w Melbourne?

- Myślę, że to i to. Czułam, że jestem już zmęczona turniejem. Ponadto trochę denerwowałam się przed tym meczem. Na korcie nerwy odeszły, ale przed rozpoczęciem spotkania było ich sporo. Z tak mocną rywalką grałam pierwszy raz i to na Wielkim Szlemie. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie wiedziałam, jak się zachować, dlatego zaczęłam się denerwować. To również zabrało mi trochę energii. Generalnie jednak widać było, że moje umiejętności nie są jeszcze na takim poziomie, by grać na równi z takimi zawodniczkami jak Giorgi. Uważam jednak, że wszystko przede mną.

Rozmawiałem z twoim ojcem po meczu z Giorgi, który powiedział, że "Iga potrzebuje więcej takich pojedynków, by mogła się ograć. Podejrzewam, że gdyby wyszła z Giorgi znów na kort za kilka dni, to ich mecz miałby już inny obraz". Zgadzasz się?

- Myślę, że może nie za kilka dni, ale za kilka miesięcy jest to możliwe.

Mimo że to był dla ciebie absolutny debiut w Wielkim Szlemie, doszłaś w Australian Open najdalej z naszych singlistów. Jak się z tym czujesz?

- Nie myślę o tym, że doszłam najdalej, bo prawda jest taka, że miałam też z naszych zawodników najlepsze losowanie. Umówmy się, że gdybym miała na pierwszy mecz wyjść z Naomi Osaką, tak jak Magda [Magda Linette - przyp. red.] musiała, to też bym z nią nie wygrała (śmiech). Dlatego ciężko mówić, kto z nas zrobił najlepszy wynik, bo w tenisie wszystko zależy od losowania. Na następnym turnieju prawdopodobnie będę miała mniej szczęścia.

To był twój pierwszy start w Wielkim Szlemie wśród seniorek. Jak byś go porównała do juniorskiego turnieju wielkoszlemowego?

- Różnice są ogromne. Właściwie wszystko jest na lepszym poziomie, organizatorzy bardziej dbają o zawodników. Mamy np. do dyspozycji transport wszędzie, gdzie tylko chcemy. W juniorach zaś jesteśmy uzależnieni od busów, które zabierają po 50 tenisistów naraz. To są niby małe rzeczy, ale bardzo ułatwiają funkcjonowanie podczas turnieju.

Trenowałaś w Melbourne z Caroline Wozniacki. Jak do tego doszło? Udzielała ci jakiś rad?

- Mój trener i jej ojciec dużo spędzili razem czasem w Auckland. Z jednej z rozmów wynikło, że możemy się umówić na trening w Australii. Bardzo się cieszę, że mogłyśmy razem potrenować. Caroline nie miała dla mnie wielu rad, bo podczas treningu koncentrowała się głównie na swojej grze. Licznych wskazówek udzielił nam za to jej ojciec, Piotr Woźniacki. Mam nadzieję, że w kolejnych turniejach też będę miała okazję potrenować z tak mocnymi tenisistkami, bo również po to jeździ się na takie imprezy.

Na Antypodach korzystałaś z pomocy Jasona Israelsona, byłego fizjoterapeuty Agnieszki Radwańskiej. Będziecie współpracować na stałe?

- Myślę, że dłuższa współpraca jest możliwa. Musielibyśmy tylko ustalić jej szczegóły. Na razie dopiero się poznaliśmy, Jason zobaczył, jak wygląda nasz team. Z tego co słyszałam, to on jest otwarty na dalszą współpracę. Sam kontakt z nim nawiązaliśmy przed Dawida Celta, męża Agnieszki Radwańskiej.

Iga Świątek i Jason IsraelsonIga Świątek i Jason Israelson https://www.instagram.com/iga.swiatek/?hl=pl

W wywiadzie dla TVP Sport wspominałaś, że rozmawiałaś w Melbourne z Venus Williams. Poznałaś w Australii jeszcze jakąś inną gwiazdę?

- Miałam okazję porozmawiać z Venus i Caroliną. Z Sereną Williams powiedziałyśmy sobie "Hi". Ale po za tym to trzymałam się raczej z moimi rówieśniczkami.

Oglądałaś podczas Australian Open treningi i mecze Hiszpanki Garbine Muguruzy, Twojej tenisowej idolki? Jakie zrobiła na Tobie wrażenie?

- Patrząc na same jej treningi, wydawało mi się, że nie jest w formie. Dlatego zaimponowała mi, że mimo tego doszła do 4. rundy (przegrała z Karoliną Pliskovą 3:6, 1:6 - przyp. red.]. Widać było, że nie ma pewności w uderzeniach. Warto jest jednak obserwować zawodniczki, gdy są w takim stanie. Muguruza fajnie to znosi psychicznie, bo nie wkurza się i potrafi tłumić emocje. Też chciałabym się tego nauczyć.

Podczas meczu z Aną Bogdan miałaś trochę problemów zdrowotnych. Jak się teraz czujesz?

- Wynikało to z tego, że trochę naciągnęłam sobie mięsień. Razem z Jasonem intensywnie pracowaliśmy, bym czuła się lepiej. Wyleczył mnie i teraz czuję się świetnie. Jestem gotowa, by przygotowywać się na Fed Cup [odbędzie się w dniach 6-9 lutego w Zielonej Górze - przyp. red.].

Podczas spotkania z Bogdan bardzo głośni byli polscy kibice. Czy ich zachowanie miało wpływ na twoją grę? Miałaś do nich żal o to, w jaki sposób kibicowali?

- Jak tak teraz na to patrzę z dystansu, to doszłam do wniosku, że tenis to widowisko i bez kibiców nie byłoby sportu. To dla nich gramy. Jednak podczas tego spotkania niektórzy widzowie kibicowali trochę niesportowo, bo czasami wydawali różne dźwięki w czasie rozgrywania punktów. Bardzo się cieszę, że mnie wspierano, bo to pomogło na początku. Ważne tylko, by nie przekraczać pewnych granic.

Jak ci się grało w turnieju miksta w parze z Łukaszem Kubotem?

- Świetnie, bo on jest bardzo doświadczonym deblistą. Trochę mnie to na początku onieśmieliło, że w pierwszej rundzie trafiłam na kort z trzema świetnymi deblistami (para Łukasz Kubot - Iga Świątek wygrała w 1. rundzie Australian Open z parą Nikola Mektić - Alicja Rosolska - przyp. red.], ale Łukasz sprawił, że czułam się swobodnie. Dużo mnie nauczył, jest świetnym człowiekiem.

Gra w deblu czy w mikście to chyba kolejna okazja do rozwoju swoich tenisowych umiejętności?

- To prawda. W juniorach zawsze, gdy była okazja, to starałam się grać debla. W seniorach koncentrujemy się bardziej na singlu, bo mecze są bardziej wymagające i potrzeba do nich więcej energii. Z tego powodu nie mam rankingu w deblu, co trochę mnie martwi. Ale myślę, że jest to do nadrobienia.

Czy jest szansa, że w 2020 roku podczas igrzysk olimpijskich w Tokio zagracie razem z Łukaszem Kubotem?

- Myślę, że jest to możliwe. Muszę jednak poprawić swoje umiejętności deblowe. Ponadto musimy się też dostać na ten turniej, a pewnie nie będzie to łatwe.

Po meczu 1. rundy miksta zatańczyliście na korcie taniec, z którego Łukasz Kubot słynie od lat - kankana. Długo musiał Cię do tego nakłaniać?

- To ja go namawiałam (śmiech). On zazwyczaj nie tańczy tego po pierwszej rundzie, tylko jak zajdzie wyżej. W tym przypadku zgodził się jednak po moich namowach. Ciężko mu było chyba mi odmówić (śmiech).

Wróciłaś w czwartek z gorącej Australii do zimowej Polski. Ciężko się przestawić?

- Nawet nie. Szczerze mówiąc, podoba mi się to, że u nas jest teraz trochę chłodniej. Nie muszę włączać klimatyzacji, co tam było na porządku dziennym. W Australii o tej porze jest zdecydowanie cieplej.

Więcej o:
Komentarze (14)
Iga Świątek: Wiem już, co muszę poprawić, by grać na najwyższym poziomie
Zaloguj się
  • bukaj22

    Oceniono 6 razy 6

    Iga jest bardzo fajną dziewczyną. Przyjemnie się czytało ten wywiad. Powodzenia Iga. Trzymam za Ciebie mocno kciuki. :}

  • mer-llink

    Oceniono 12 razy 6

    Bardzo rozsądna dziewczyna. Brawo, panno Igo!!!!

    I prosze trzymać z daleka od siebie róznych fibaków, romerów i innych personów, bo pożytku z nich mało, a obciach duży....

  • norge

    Oceniono 4 razy 4

    Kibice Legii Warszawa 3mają kciuki!

  • boliver

    Oceniono 4 razy 4

    Powodzenia Iga,,

    Czekam na dalsze sukcesy,,

  • eurotram

    Oceniono 4 razy 2

    Rozsądnie,sporo zdrowej samooceny; jeśli za słowami pójdą czyny,to o stopniowy awans w rankingu można być spokojnym.
    I jeszcze w kwestii Muguruzy: tak właśnie myślałem,że Iga wzoruje się na Hiszpance,bo skojarzenia same się nasuwały. Przykre jednak jest to,że Muguruza tak szybko się wypaliła,bo widziałem w niej #1 na dłużej (Muguruza w formie bije Halep na głowę jak 1,5 roku temu w Cincinnatti),ale kontuzje i spadek formy niestety ją przygniotły i od dłuższego czasu nie może dojść do siebie. Mam nadzieję,że wróci na top.

    A teraz właśnie gra Nole z Lukasem i choć idzie mu relatywnie gładko, to organizatorzy naprawdę się starają pomóc Nadalowi ile się da; wyszli na kort dopiero pół godziny z hakiem temu...

  • rozdeptany_przez_pis_robak

    Oceniono 3 razy 1

    Z Caroline Wozniacki :)

  • ml2403

    0

    Co trzeba poprawić ? no wszystko. Panna Iga to taki jeden z tysięcy klon panien Williams, czyli naucz się uderzać mocny forehand i backhand popraw mocnym serwisem i do boju. Cała reszta nie jest potrzebna bo po co ci jakiś skrót czy lob gdy tamto umiesz. Tyle, że obie Amerykanki miały wrodzone naturalne te podstawowe uderzenia, a korzystając jeszcze z silnego serwisu brylowały w kobiecym tenisie przez 20 lat. Świątek potrafi już dobrze uderzyć z każdej ze stron i nawet silnie zaserwować ale gra obronna to już padół łez i prawie zawsze strata przy trudnej piłce. Niech pracuje, a efekty pewnie będą.

  • bombullo

    0

    Juz wie!!!
    Madrzejsza od Sokratesa,olala!
    Zobaczymy w Paryzewie jak to poprawianie wyszlo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX