Sport.pl

Wimbledon. Kevin Anderson - John Isner. Afrykaner górą w pojedynku wieżowców. Najdłuższy półfinał w historii turnieju!

Kevin Anderson pokonał Johna Isnera w pierwszym półfinale wielkoszlemowego Wimbledonu. Spotkanie przejdzie do historii jako najdłuższy półfinał londyńskiego turnieju. Mecz trwał 6 godzin i 41 minut, a zakończył się wynikiem 26:24 w piątym secie. Afrykaner w nagrodę stanie przed szansą zdobycia pierwszego wielkoszlemowego tytułu.

Takiego półfinału górnej połowy męskiej drabinki Wimbledonu chyba nikt się nie spodziewał. Miała być powtórka zeszłorocznego finału: Roger Federer - Marin Cilić, tymczasem obaj niespodziewanie odpadli wcześniej. W tej sytuacji do walki stanęło dwóch debiutantów na tym etapie londyńskiego turnieju - Kevin Anderson i John Isner.

>>> Iga Świątek zagra o tytuł! Wielki sukces 17-letniej Polki

Festiwal tie-breaków

Przebieg pierwszego męskiego półfinału był oczywisty do przewidzenia. Jak przystało na dwóch ponad dwumetrowych zawodników, obaj pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Breakpointów było jak na lekarstwo, przez co zawodnicy zafundowali zgromadzonym kibicom aż trzy tie-breaki. Pierwszy padł łupem Andersona, kolejne dwa zapisał na swoim koncie Isner.

KIRSTY WIGGLESWORTH/AP

Amerykanin prowadził 2:1 w setach i był o dwa gemy od swojego pierwszego wielkoszlemowego finału. Ale przy stanie 4:4 niespodziewanie stracił swój serwis. Anderson przełamał go do 30, a chwilę później wykorzystał czwartą piłkę setową. O losach meczu musiał przesądzić piąty, decydujący set.

>>> Alicja Rosolska i Abigail Spears przegrały w półfinale gry podwójnej

Rekordowy półfinał

Wielu widzów oglądających to spotkanie przypomniało sobie pamiętne starcie Johna Isnera z Nicolasem Mahutem w 2010 roku. Zawodnicy grali wówczas ponad 11 godzin, a mecz zakończył się wynikiem 70:68 w piątym secie. Do dziś jest to rekord długości spotkania tenisowego.

Osiem lat później Amerykanin stanął naprzeciwko równie dobrze serwującego przeciwnika. Tym razem w półfinale i na korcie centralnym. Ale przebieg decydującej odsłony był niemal identyczny.

GLYN KIRK/AP

Obaj zawodnicy w pełni koncentrowali się na swoim podaniu. Żaden z nich nie był w stanie przełamać rywala. To, że miną granicę dwunastu gemów (6:6) było niemal pewne. Przechodząc przez remisy 10:10, 15:15, 20:20 pobili rekord najdłuższego półfinału w historii Wimbledonu. I nie zamierzali wcale kończyć.

>>> Serena Williams powalczy o swój ósmy tytuł w Londynie

Przełom, czyli przełamanie, nastąpił przy stanie 24:24. Kevin Anderson wywalczył trzy breakpointy i wykorzystał drugiego z nich. Chwilę później nie pomylił się przy swoim serwisie. Ostatecznie, po sześciu godzinach i 41 minutach triumfował 7:6(6), 6:7(5), 6:7(9), 6:4, 26:24. Awansował do finału, gdzie jego rywalem będzie Rafael Nadal lub Novak Djoković.

Kevin Anderson (RPA, 8) - John Isner (USA, 9) 7:6(6), 6:7(5), 6:7(9), 6:4, 26:24

Lubisz ciekawostki sportowe i niebanalne teksty? Wypróbuj nasz nowy newsletter. Zapraszamy, Łukasz Godlewski i Janusz Sadłowski

Wimbledon. Radwańska potknęła się na drugiej przeszkodzie. "Jest już wypaloną zawodniczką"

Więcej o:
Komentarze (12)
Anderson pokonał Isnera. Rekord Wimbledonu - 26:24 w piątym secie!
Zaloguj się
  • emesio

    Oceniono 4 razy 2

    Może i długi, szkoda że poziom niezbyt półfinałowy. Ale tacy zawodnicy - tenis polegający na tym, kto p..... serwis. Potem max 2-3 odbicia i koniec. Gdzie tu walka i wymiany.

  • delta.57

    Oceniono 2 razy 0

    Państwo redaktorzy, czy tak trudno jest, jak „za dawnych dobrych czasów” podpisać zdjęcie, tak żeby było od razu wiadome kto na nim jest? Co mnie przepraszam g......no obchodzi, kto je cykał, i z jakiej jest agencji? Ew. jak już, to tłustym drukiem osoba ze zdjęcia, a pod spodem małym druczkiem ta fascynująca, zwalająca z nóg informacja o autorze zdjęcia. Więcej profesjonalizmu i szacunku dla czytelnika, Please!

  • as.pik

    Oceniono 4 razy 0

    A można by zlikwidować przepis o możliwości powtarzania nieudanego pierwszego serwisu i tenis znowu stałby się grą ciekawą.

  • bczajka1979

    Oceniono 2 razy 0

    Czy ten dziennikarz ogladal mecz czy napisal cos z glowy, patrzac na wynik? Anderson zlamal Isnera na 5-3 w trzecim secie, potem na 3-2 w czwartym, wiec break na 5-4 nie tylko nie byl pierwszym w tym turnieju, ale nawet 3 w tym meczu! Troche profesjonalizmu...

  • oyesu

    Oceniono 5 razy -1

    grali 6 godzin 35 minut, nie prawie siedem, rownie dobrze mozna by powiedziec ze grali prawie 10h

  • trudnyrynek

    Oceniono 18 razy -12

    nie podniecalbym sie tak , poniewaz Isner znany jest z tego ,ze ,,uklada sie z przeciwnikami" byle tylko pobic jakis record - ilosc gemow badz dlugosci gry....ten typ tak ma.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX