Sport.pl

Australian Open. Niewiarygodny powrót Elise Mertens. Belgijka dokonała niemal niemożliwego

Przy wyniku 0:5 w gemach wielu tenisistów odpuszcza, przegrywa seta i stara się skupić całe siły na kolejną partię. Ale nie Elise Mertens. Belgijka w meczu drugiej rundy Australian Open przeciwko Darii Gavrilovej była w takiej właśnie sytuacji, ale wzięła się w garść, zapisała na swoim koncie siedem (!) gemów z rzędu i wygrała całego seta 7:5. Wkrótce cieszyła się ze zwycięstwa - mecz zakończył się wynikiem 7:5 6:3 na jej korzyść.

W drugiej rundzie Australian Open naprzeciwko siebie stanęły dwie prezentujące znakomity tenis zawodniczki – rozstawiona z numerem 23 Daria Gavrilova i zajmująca w światowym rankingu 35. pozycję Elise Mertens. Ich pojedynek zapowiadał się bardzo interesująco, ale tego, co stało się w pierwszym secie, nie przewidział żaden scenariusz.

Gavrilova grała bardzo dobrze, dobiegała niemal do wszystkich piłek i atomowymi uderzeniami sama rozrzucała przeciwniczkę po korcie. Mertens była z kolei lekko przygaszona i nie mogła nic poradzić na skuteczną grę Australijki. Kiedy reprezentantka gospodarzy osiągnęła prowadzenie 5:0, wszyscy byli pewni, że za chwilę dokończy dzieła i wygra seta najbardziej upokarzającym wynikiem. Wtedy stała się jednak rzecz zupełnie nieoczekiwana.

Role jakby się odwróciły i to Mertens zaczęła grać dużo lepiej. Gavrilova na początku zlekceważyła rywalkę, ale z czasem coraz bardziej się denerwowała, widząc, że ta szybko odrabia straty. Światowe media zachwycały się wspaniałym powrotem Caroline Wozniacki kilka godzin wcześniej (Dunka przegrywała z Janą Fett w decydującym secie 1:5 i 15:40, musiała bronić piłek meczowych, ale zdołała ostatecznie wygrać mecz) i nikt nie spodziewał się, że w ostatnim spotkaniu dnia widzowie na Rod Laver Arena zobaczą podobny pościg.

Elise Mertens od stanu 0:5 wygrała siedem gemów z rzędu, seta i wyszła na prowadzenie w meczu. Jej wyczyn był na tyle niesamowity, że całkowicie zdekoncentrował i odebrał chęć do gry Gavrilovej, która do końca spotkania nie potrafiła wrócić do optymalnej dyspozycji.

Pojedynek zakończył się wygraną Belgijki, która triumfowała ostatecznie 7:5 6:3 i po raz drugi w karierze awansowała do trzeciej rundy turnieju wielkoszlemowego (wcześniej na Roland Garros 2017). Jej kolejną rywalką będzie Francuzka Alize Cornet.

Więcej o:
Komentarze (8)
Australian Open. Niewiarygodny powrót Elise Mertens. Belgijka dokonała niemal niemożliwego
Zaloguj się
  • fejki1

    Oceniono 2 razy 2

    Mogą być dwie przyczyny takiego stanu rzeczy, który w damskim tenisie nie jest niczym nowym. Pierwszy to bukmacherzy, drugi to kobiecy mózg.

  • habib78

    Oceniono 1 raz 1

    to było przedwczoraj...

  • royal67

    Oceniono 1 raz 1

    Trzecia czy druga runda, nieważne

  • leoleo

    0

    też myślę że buki

  • boliver

    Oceniono 1 raz -1

    To jest mozliwe tylko w kobiecym tenisie,,

  • eurotram

    Oceniono 1 raz -1

    A na Gazecie wiadomości "stoją"; tymczasem Radwańska po kolejnym maratonie (podobny przebieg jak z Pliskovą) w III rundzie,a że poległa Muguruza, to zagra z weteranką Hsieh. Oby się okazało,że Hsieh miała po prostu dzień konia ;)

  • swiatlo

    Oceniono 3 razy -1

    Podobnego niemożliwego wyczynu dokonała Radwańska z Pironkową we French Open w 2016.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX