Sport.pl

Alexander Zverev - 20-latek, który już niebawem może zdominować światowy tenis. Wielkim sprawdzianem nadchodzący US Open

Posiada rosyjskie nazwisko, choć urodził się i reprezentuje Niemcy. Od początku miał talent do tenisa, a teraz w pełni go wykorzystuje. Kim jest człowiek, który mając dopiero 20 lat jest już uważany za następcę wielkiego Rogera Federera? Nazywa się Alexander Zverev i podczas nadchodzącego US Open spróbuje zdetronizować starszych rywali.

Rodzina Zverevów pochodzi z Rosji, lecz w roku 1991 przeprowadziła się do Hamburga. Jest bardzo usportowiona – ojciec, Alexander Zverev Senior, był tenisistą, matka również, a ich starszy syn, Misha, rok 2017 może zaliczyć do najlepszych w swoim życiu (zajmuje aktualnie 27. pozycję w rankingu ATP). Jak często bywa wśród najmłodszego rodzeństwa, to jednak Aleksander Junior osiągnął zdecydowanie najwięcej, mimo że ma tylko 20 lat i jego kariera dopiero nabiera rozpędu.

Aby zobaczyć, jak bardzo wyróżnia się na tle pozostałych zawodników młodego pokolenia, wystarczy spojrzeć na ranking „Race to Milan”, który wyłoni ośmiu tenisistów poniżej 22 roku życia do kończącego sezon turnieju we Włoszech. Ósmy aktualnie Hyeon Chung ma na koncie 650 punktów, drugi Karen Chaczanow 980, a Zverev… 4175.

Początki z tenisem

Sasha, jak mówią na niego bliscy, zdaje sobie sprawę ze swoich rosyjskich korzeni, ale od zawsze twierdził, że czuje się w pełni Niemcem. W latach juniorskich uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych tenisistów i widziano w nim następcę Borisa Beckera. Od października 2013 do czerwca 2014 roku dzierżył pozycję lidera juniorskiego rankingu. W wieku szesnastu lat osiągnął finał French Open, półfinał Wimbledonu, aby w kolejnym sezonie triumfować w Australian Open.

Rok 2014 był dla młodego Niemca okresem zapoznawania się z profesjonalnym tourem i mierzenia z dużo starszymi i bardziej doświadczonymi rywalami. Pierwszych startów nie mógł uznać za udane, ale w końcu zdołał zwyciężyć Challengera w Brunszwiku i to w wielkim stylu. Po drodze pokonał trzech zawodników z pierwszej setki rankingu: Tobiasa Kamke, Andrieja Gołubiewa i Paula-Henriego Mathieu.

Znakomity występ zaliczył także w Stuttgarcie, gdzie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w imprezie ATP. W stolicy Badenii-Wirtembergii zatrzymał się dopiero na etapie półfinału, a jego pogromcą okazał się David Ferrer. Porażka z takim przeciwnikiem nie przyniosła mu wstydu, wręcz przeciwnie – już wtedy wróżono mu wielką przyszłość.

Coraz lepszy, coraz wyżej w rankingu

Sezon 2015 był wielką wspinaczką Zvereva w rankingu. Podczas turniejów w Miami i Monachium osiągał drugie rundy, a triumf w Challengerze w Heilbronn pozwolił mu awansować na 85. pozycję. Jako zawodnik z pierwszej setki automatycznie zakwalifikował się do Wimbledonu. Odniósł tam swoje pierwsze zwycięstwo wielkoszlemowe, eliminując w pierwszej rundzie Teymuraza Gabashwilego.

W US Open 2015 i Australian Open 2016 rozegrał tylko po jednym meczu, a w kolejnych turniejach wielkoszlemowych – French Open i Wimbledonie – dochodził do trzeciej rundy. Nieznający go jeszcze fani tenisa po raz pierwszy usłyszeli jego nazwisko podczas imprezy na trawiastych kortach w Halle, gdzie pokonał swojego idola z dzieciństwa, Rogera Federera, po raz kolejny udowadniając, że ma zadatki na zastąpienie Szwajcara na tenisowym tronie.

Podczas US Open 2016 po raz pierwszy w swojej karierze był rozstawiony – z numerem 27 – ale zawiódł. Odpadł już w drugiej rundzie, przegrywając z Danielem Evansem. Porażka ta musiała zadziałać na niego mobilizująco, ponieważ w kolejnym turnieju odniósł największy sukces w dotychczasowej karierze. W Petersburgu awansował do finału, gdzie sprawił sensację, pokonując aktualnego mistrza z Flushing Meadows, Stana Wawrinkę. Był to jego pierwszy tytuł ATP, który pozwolił mu zakończyć sezon w pierwszej dwudziestce rankingu jako najmłodszy zawodnik od czasów Novaka Djokovicia dziesięć lat wcześniej.

Rok 2017 początkiem dominacji?

Bieżący sezon jest już popisem 20-latka, który w niecały rok osiągnął więcej niż większość zawodników w przeciągu całej kariery. Ale od początku.

W Australian Open nie udało mu się poprawić swojego najlepszego rezultatu, ponieważ w trzeciej rundzie poległ po zaciętym, pięciosetowym boju z przyszłym finalistą i powracającym na szczyt Rafaelem Nadalem. Zwyciężył następnie w Montpellier, lecz dwa kolejne turnieje na amerykańskiej ziemi – prestiżowe imprezy rangi Masters 1000 w Indian Wells i Miami zakończył dwiema porażkami ze swoim dobrym przyjacielem, Nickiem Kyrgiosem.

Na kortach ceglanych rozpędzał się powoli, przegrywając najpierw zgodnie z oczekiwaniami z Rafą Nadalem w Monte Carlo, a potem dość niespodziewanie z Hyeon Chungiem w Barcelonie. Wygrał turniej w Monachium, ale to, co najlepsze, miało dopiero nadejść.

Pierwszy tytuł Masters 1000 i zawód na French Open

Rafael Nadal przystępował do kolejnego „tysięcznika” w Rzymie w roli wielkiego faworyta, lecz zaliczył pierwszą w tym roku (i jak się później okazało ostatnią) porażkę na korcie ziemnym z Dominikiem Thiemem.

Do finału dotarł Novak Djoković, a o tytuł przyszło mu się zmierzyć ze Zverevem. Wielkie doświadczenie sprawiło, że to Serb był faworytem tego pojedynku. Młodszy z tenisistów wspiął się jednak na wyżyny swoich możliwości i pokonał Djokovicia w ich pierwszym pojedynku, osiągając tym samym największy sukces w dotychczasowej karierze.

Podbudowany tym triumfem chyba zbyt mocno uwierzył we własne możliwości, ponieważ podczas wielkoszlemowego French Open zakończył zmagania już na pierwszej rundzie. Jego pogromcą został doświadczony mańkut, Fernando Verdasco, który pomimo braku największych tenisowych trofeów nie raz już udowadniał swój olbrzymi potencjał. Turniej wygrał ten, co miał go wygrać – Nadal – po raz dziesiąty w karierze, jako pierwszy tenisista w historii.

Sezon na trawie i znakomita passa w USA

W Halle dotarł do finału singla, gdzie przegrał gładko z Rogerem Federerem, a w deblu ulegli razem z bratem Mishą najlepszej parze bieżącego sezonu – Łukaszowi Kubotowi i Marcelo Melo. Wimbledonu nie zawojował, ale osiągnął swój najlepszy wynik w turnieju wielkoszlemowym – czwartą rundę. Uległ w niej zeszłorocznemu finaliście, Milosowi Raoniciowi, w pięciu setach.

Po zakończeniu sezonu trawiastego rozpoczął swoją dominację w Stanach Zjednoczonych. O ile triumf w Waszyngtonie nie był niespodzianką, to turniejem w Montrealu zgłosił kandydaturę do rządzenia na światowych kortach przez najbliższe lata. Triumf marzenie – tak można określić jego występ w Kanadzie. Pokonanie w finale Rogera Federera oraz dołączenie do Jo-Wilfrieda Tsongi jako drugi aktywny tenisista oprócz tzw. Wielkiej Czwórki (Federera, Nadala, Djokovicia i Murraya), który ma na koncie dwa zwycięstwa w imprezie Masters 1000 – to pokazało, że młody Zverev wkrótce zdominuje światowy tenis. I nie zmieniła tego porażka w pierwszej rundzie w Cincinnati z 19-letnim Francesem Tiafoe, przed którą Zverev mówił, że jest już zmęczony i nie obiecuje wielkich wyników w stanie Ohio.

Forma fizyczna

Czym charakteryzuje się gra Zvereva? U młodego Niemca ciężko wskazać słabe punkty. Mimo wysokiego wzrostu (198 cm) preferuje grę z końca kortu. Potrafi znakomicie się poruszać, jego uderzenia zarówno ze strony forehandowej, jak i backhandowej są bardzo mocne i regularne. Nie oznacza to jednak, że nie umie grać przy siatce – w wolejach i smeczach czuje się równie pewnie, co udowadnia dobrymi rezultatami w grze deblowej. Posiada też bardzo dobry pierwszy i drugi serwis –potrafi posłać piłkę z naprawdę imponującą prędkością.

Chyba nie ma na świecie człowieka, który znając Zvereva ani razu nie zastanowił się więc, jak przy tak smukłej postawie może on uderzać z taką siłą. Budowa ciała zawsze była problemem Sashy, lecz odkąd gra w zawodowym tourze, ciężko pracuje nad sylwetką. Kiedy zaczynał karierę, zdołał podnieść ciężar ważący jedynie 40 kilogramów.

- Przez trzy ostatnie lata zawsze kończyłem sezon wcześniej, aby popracować nad muskulaturą. Poświęcałem temu przynajmniej miesiąc i w ogóle nie brałem wtedy rakiety do ręki. Mam teraz takie treningi dwa razy dziennie i to pomaga mi zwyciężać z najlepszymi. A to było i jest moim głównym celem - mówił po triumfie w Montrealu.

Postęp jest ewidentny i zdumiewający – w ciągu trzech lat intensywnej pracy przybrał na wadze 10 kg i jest w stanie podnieść już 150 kg.

Nerwus, żartowniś i fan NBA

Jak często bywa u nastolatków, często rządziły nim emocje. Nie raz przeklinał na korcie, kłócił się z sędziami czy łamał rakiety. Im jednak jest starszy, tym coraz więcej opanowania widać w jego zachowaniu. Podczas nerwowych momentów w ważnych meczach potrafi się unieść, ale nie przeszkadza mu to w dobrej grze i wygrywaniu pojedynków.

Wielu kibiców ceni go też za poczucie humoru, które, trzeba przyznać, posiada. W internecie można znaleźć sporo zabawnych sytuacji z jego udziałem, czy to na korcie czy podczas konferencji prasowych. W trakcie poprzedzającego Australian Open Pucharu Hopmana nie raz rozbawiał publiczność swoimi żartami. Kiedy wygrał pierwszego seta z Federerem 7:6, a w drugim przegrywał 5:6 i serwował, ktoś z widowni krzyknął „Daj nam kolejnego tie-breaka!”. Sasha szybko zareagował, odpowiadając „A myślisz, że do czego dążę?”.

Jak podczas wywiadu został natomiast zapytany swoje zwyczaje i zabobony, odpowiedział, że do torby meczowej zawsze wrzuca wszystko luzem, ale kładąc się do łóżka przywiązuje dużą wagę do ustawienia swoich butów. Chwilę później padło z kolei pytanie, jaka jest pierwsza rzecz, którą robi po obudzeniu. Z uśmiechem na ustach odpowiedział: „Upewniam się, czy moje buty wciąż stoją w odpowiedniej pozycji”.

Raz po przegranej wymianie wbiegł w sędziego liniowego i spontanicznie go przytulił, potrafi też wprawić w zachwyt tzw. „tweenerami” (uderzeniami pomiędzy nogami) które są uwielbiane przez kibiców z każdego zakątka świata.

Zverev nie mieszka w ojczyźnie. Jego stałą lokalizacją jest, podobnie jak wielu sportowców, Monte Carlo, choć często przebywa też w Miami. Oprócz tenisa uwielbia grać w golfa, playstation i koszykówkę, twierdząc, że gdyby nie tenis, z pewnością byłby koszykarzem. Gorąco kibicuje występującej w lidze NBA drużynie Miami Heat, a jego ulubionym zawodnikiem jest Dwayne Wade.

Czy zawojuje US Open?

Wielu ekspertów twierdzi, że wczesna porażka w Cincinnati jest dobrym prognostykiem przed US Open. Nie raz okazywało się, że „przyzwyczajanie się” do nawierzchni do ostatniego momentu nie wpływa dobrze na docelowy występ, ponieważ do głosu dochodzi po prostu zmęczenie. Pewnym można być zatem jednego – w Nowym Jorku zobaczymy wypoczętego i spragnionego zwycięstw Zvereva.

Czy pozwoli mu to odnieść sukces? Można powiedzieć, że sytuację ma wyborną – Novak Djoković, Stan Wawrinka i Andy Murray wycofali się z występu na Flushing Meadows, reszta zawodników z nowym liderem rankingu, Rafą Nadalem, na czele też nie zachwyca. Oczywistym faworytem do triumfu jest teraz Roger Federer, który będzie mierzył w trzeci tegoroczny puchar wielkoszlemowy, ale przeszkodzić mu może jego fan z dzieciństwa.

- Na US Open będzie kilku mocnych faworytów. Z pewnością największymi są Roger i Rafa, a reszta jest za nimi. Myślę, że zaliczam się do tej drugiej grupki – powiedział skromnie Zverev.

O tym, czy 20-latek udźwignie ciężar oczekiwań na nim spoczywających, dowiemy się już niebawem. US Open startuje 28 sierpnia, a eksperci czują, że podczas turnieju może nastąpić zmiana warty, która jest teraz bardziej realna niż kiedykolwiek wcześniej.

Pierwszym przeciwnikiem rozstawionego z numerem 4 Zvereva był reprezentujący Barbados Darian King. Na korcie głównym Arthur Ashe Stadium Niemiec trochę zlekceważył rywala, którego ostatecznie pokonał po wcale niełatwym meczu 7:6 (9), 7:5, 6:4.

Ferdinando de Giorgi w "Wilkowicz Sam na Sam": Włosi i Polacy są do siebie podobni. Gdy chcemy coś zrobić dobrze, to potrafimy. Ale w wymyślaniu wymówek też jesteśmy świetni

Więcej o:
Komentarze (1)
Alexander Zverev - 20-latek, który już niebawem może zdominować światowy tenis. Wielkim sprawdzianem nadchodzący US Open
Zaloguj się
  • ml2403

    0

    Kto to pisał taką laurkę. Co będzie ze Zwerewa to się jeszcze okaże. Takich co to młodzi byli obiecujący było wielu, a co było dalej to już różnie bywało. Na razie jest na wznoszącej ale jak będzie wygrywał to zaczną go rozpracowywać i grać na jego słabe punkty, a ma ich wiele, a wtedy okaże sie co naprawdę jest wart.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX