Sport.pl

'Halo, Wimbledon'. Czas na najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej w tenisie. Federer faworytem, Polacy też w grze

Tony truskawek ze śmietaną, klasyczne białe stroje i przede wszystkim tenis na najwyższym poziomie. Tego możemy być pewni. Czego jeszcze oczekiwać od tegorocznego Wimbledonu? Kolejnego triumfu Rogera Federera? Odrodzenia Agnieszki Radwańskiej? A może życiowego sukcesu Huberta Hurkacza? Fani z niecierpliwością czekają na najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej w tenisie. Nawet mimo równolegle trwającego mundialu w Rosji.

W cieniu mundialu

Tegoroczny Wimbledon nie będzie najważniejszą imprezą sportową lipca. Ale nie ma się co dziwić. Każda dyscyplina przegra z królującą na całym świecie piłką nożną, a w szczególności z mundialem. W Rosji nadszedł czas na ostateczne rozstrzygnięcia mistrzostw świata, trudno więc oczekiwać, by media i sympatycy sportu mówili o czymś innym.

Ale jest pewna grupa ludzi, wcale niemała, dla której 2 lipca zaczyna się inne święto. Arcyważna i niezwykle prestiżowa impreza. Nie można bowiem inaczej nazwać Wimbledonu - najstarszego turnieju tenisowego, który od grubo ponad stu lat dostarcza emocji kibicom z całego świata.

Roger Federer Roger Federer LYNNE SLADKY/AP

Federer zmierza po 9. tytuł

Przed French Open główną zagwozdką ekspertów była kwestia, czy ktokolwiek jest w stanie zagrozić Rafaelowi Nadalowi w zdobyciu kolejnego tytułu na paryskich kortach. Jak się niebawem okazało, nikomu nie udała się ta sztuka. Takie samo pytanie można zadać teraz w odniesieniu do Rogera Federera, który jak co roku wydaje się być głównym kandydatem do końcowego triumfu w Wimbledonie.

Szwajcarski maestro tak samo jak rok temu odpuścił całkowicie rozgrywki na kortach ziemnych, aby zregenerować siły i w pełni skupić się na swojej ulubionej trawie. W imprezach poprzedzających Wimbledon miał potwierdzić swoją dominację. Zwyciężył w Stuttgarcie, lecz w Halle, które poniekąd uchodzi za jego królestwo, trochę zawiódł. Nie bez problemów dotarł do finału, a w nim przegrał z młodszym o 15 lat Borną Coriciem.

Wynik ten trochę zaburzył wyobrażenia o Federerze, jako o niekwestionowanym dominatorze, który po raz drugi z rzędu wygra Wimbledon bez straty seta. Jego potęga może nie być tak klarowna jak choćby rok temu, ale trudno przypuszczać, by nie powalczył o swój 21. już tytuł wielkoszlemowy.

Wśród najgroźniejszych przeciwników 36-latka należy z pewnością upatrywać Marina Cilicia, który jako jeden z nielicznych aktywnych tenisistów poznał smak gry w finale na korcie centralnym w Londynie. Rok temu nie dał rady Federerowi, ale z biegiem czasu sprawia wrażenie coraz bardziej solidnego i głodnego kolejnych triumfów.

"Król Roger" może się też obawiać Novaka Djokovicia i Milosa Raonicia, którzy powoli wracają do optymalnej dyspozycji oraz zawodników młodego pokolenia, m.in. Alexandra Zvereva i Borny Coricia. W zagrożenie ze strony Rafaela Nadala mało kto wierzy. Nie można tego nazwać zaskoczeniem. Hiszpan od siedmiu lat nie osiągnął półfinału Wimbledonu. Wiadomo ponadto, że jego głównym celem na ten sezon było zwycięstwo w Roland Garros.

Bez Andy'ego Murraya

Brytyjczycy z niecierpliwością czekali na powrót swojego najlepszego zawodnika ostatnich lat, Andy'ego Murraya. Szkot rozpoczął sezon 2017 jako lider światowego rankingu, lecz jego wyniki nie napawały optymizmem. Na domiar złego w trakcie Wimbledonu dopadła go kontuzja biodra, z pozoru niegroźna, która ostatecznie wyeliminowała go z gry na równy rok.

Powrót Murraya owiany był tajemnicą. Mówiło się, że może zdążyć jeszcze na French Open lub że nie da rady się wykurować na Wimbledon. Ostatecznie 31-latek wrócił na turnieje w Queens i Eastbourne, gdzie zaprezentował się bardzo solidnie, przegrywając dopiero z będącymi "w gazie" Nickiem Kyrgiosem i Kyle'em Edmundem.

W Londynie miał zagrać jako gracz z połowy drugiej setki rankingu. W pierwszej rundzie wylosował Francuza Benoit Paire'a, jednak wycofał się jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Oznacza to, że straci 360 punktów ze wszystkich 380 i wypadnie poza... 800. miejsce w rankingu ATP. W kolejnych imprezach uratuje go tzw. zamrożony ranking.

Kvitova i Williams faworytkami żeńskiej drabinki

Zdecydowanie trudniej stwierdzić, kto ma największe szanse na triumf w turnieju kobiet. Podbudowana tytułem French Open Simona Halep za graniem na trawie raczej nie przepada, więc trudno upatrywać ją w gronie faworytek. Wiedzą to i kibice i bukmacherzy. Patrząc na opinie tych drugich, najniższe kursy znajdziemy przy nazwiskach dwóch zawodniczek - Petry Kvitovej i Sereny Williams.

Czeszka ma na koncie dwa zwycięstwa w Wimbledonie (2011 i 2014), a rezultatami w obecnym sezonie pokazuje, że wciąż zalicza się do światowej czołówki. Nie miała sobie równych w Petersburgu, Doha, Pradze, Madrycie i ostatnio w Birmingham. Sukces w Londynie byłby piękną puentą kapitalnego powrotu na kort po feralnym wypadku z nożownikiem.

Uznanie Sereny Williams za faworytkę jest spowodowane jej wynikami z przeszłości. Bo choć Amerykankę śmiało można nazwać najlepszą tenisistką w historii, to w ostatnim czasie częściej mówi się o jej ciąży niż sukcesach na korcie. We wrześniu ubiegłego roku urodziła córeczkę, a po powrocie zagrała w turniejach w Indian Wells, Miami i French Open. Z tego ostatniego wycofała się z powodu kontuzji. Nie wiemy więc, na co w tej chwili stać 22-krotną mistrzynię wielkoszlemową. Pewne jest natomiast to, że zawsze trzeba mieć się przed nią na baczności.

Turniej w Eastbourne. Agnieszka Radwańska Turniej w Eastbourne. Agnieszka Radwańska STEVEN PASTON/AP

Tylko Radwańska i Linette

Polscy kibice z większą starannością będą się przyglądać turniejowi kobiet. Zagrają w nim bowiem dwie nasze reprezentantki - Agnieszka Radwańska i Magda Linette. Radwańska, która wystąpi z 32. numerem rozstawienia, postara się zamknąć usta krytykom dobrym występem na swoich ulubionych kortach. Nie będzie to łatwe zadanie. Krakowianka w przeciągu ostatniego roku borykała się z licznymi problemami zdrowotnymi. Uraz pleców zmusił ją nawet (po raz pierwszy od 10 lat) do rezygnacji z udziału we French Open.

Trawa to jednak zupełnie inna bajka, co potwierdziło się przed tygodniem w Eastbourne. Radwańska zaszła tam do półfinału, pokonując wcześniej m.in. Darię Gavrilovą czy Jelenę Ostapenko (przegrała z Aryną Sabalenką). W Londynie nie będzie upatrywana jako kandydatka choćby do półfinału, ale może uda jej się pozytywnie zaskoczyć fanów. Tak samo, jak zrobiła to w 2012 roku, kiedy osiągnęła finał, jedyny jak dotąd wielkoszlemowy w karierze. Teraz jej pierwszą rywalką będzie sklasyfikowana na 197. miejscu w rankingu Rumunka Elena Gabriela Ruse.

Nieco gorzej trafiła nasza druga zawodniczka, Magda Linette. Poznanianka na inaugurację zagra z ćwierćfinalistką French Open, Julią Putincewą. O awans może być trudno. Bo choć Kazaszka na kortach przy Church Road wygrała tylko dwa mecze w ciągu całej kariery, to Linette nie może się pochwalić nawet takim dorobkiem. W latach 2015, 2016 i 2017 kończyła swój udział w Wimbledonie na pierwszej rundzie. Poprawienie tego rezultatu będzie nie lada niespodzianką.

Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz HANNA URBANIAK

Hurkacz ratuje honor polskich tenisistów

Wielkie nadzieje wiążemy z występem naszego jedynego reprezentanta w męskiej drabince singla. Pałeczkę po Jerzym Janowiczu przejął Hubert Hurkacz i choć 21-latek nie osiąga jeszcze takich wyników jak poprzednik, śmiało możemy mówić, że rozwija nam się prawdziwy diament.

Tenisista z Wrocławia zaliczył swój debiut wielkoszlemowy podczas niedawnego French Open. Nieoczekiwanie łatwo przeszedł trzy rundy kwalifikacji, a w pierwszej rundzie imprezy głównej pokonał ćwierćfinalistę tegorocznego Australian Open, Tennysa Sandgrena. Bardzo dobrze zaprezentował się też w starciu z Marinem Ciliciem. Urwał mistrzowi US Open 2014 nawet seta, ale ostatecznie musiał uznać jego wyższość.

Następnie udał się do Poznania, gdzie wygrał tamtejszego Challengera, a wypowiedzią pomeczową zyskał kolejnych fanów. Zapytany, czy za rok również przyjedzie grać w Wielkopolsce odpowiedział: - Mam nadzieję, że będę grał wtedy finał Rolanda Garrosa.

Przez Hurkacza przemawia pewność siebie, ale jednocześnie pokora. Ma świadomość własnego talentu, zdaje sobie jednak sprawę, że musi ciężko pracować na każdy sukces. Jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku, ponieważ w Londynie po raz pierwszy weźmie udział w Wimbledonie. Odpadł co prawda w trzeciej rundzie eliminacji, lecz do drabinki głównej dostał się jako tzw. "szczęśliwy przegrany". Na inaugurację zmierzy się z niespełnionym talentem australijskiego tenisa, Bernardem Tomiciem i wcale nie jest bez szans. A przy jego budowie ciała i stylu gry, mamy realne powody myśleć, że stać go na osiągnięcie jeszcze lepszego rezultatu niż na kortach Rolanda Garrosa.

Więcej o:
Komentarze (11)
?Halo, Wimbledon?. Czas na najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej w tenisie. Federer faworytem, Polacy też w grze
Zaloguj się
  • janadamf

    Oceniono 4 razy 2

    Polacy razem z pania Radwaska-Celt po raz kolejny w roli miesa armatniego.

  • zenekciec

    Oceniono 4 razy 2

    Radwanska stac na nowe Porsche , nowa torebke , nowy dom i jeszcze pare innych rzeczy .

  • kirdan1

    Oceniono 1 raz 1

    Radwańska - zagra nawet nieźle, odpadnie w ćwierćfinale
    Linette - odpadnie z hukiem w pierwszej rundzie
    Hurkacz - odpadnie w drugiej rundzie, ogólnie zostawi pozytywne wrażenie

  • amsti

    0

    A Łukasz Kubot nie gra? Kontuzja? Wiem , ze to tylko debel, ale przecież w zeszłym roku wygrał.

  • jobrave

    Oceniono 2 razy 0

    Zamiast tego, pełnego ogólników i frazesów, "eseju", który niczego nie wnosi, wystarczyłoby podać terminarz spotkań, w ktorych wystąpią Radwańska, Linette i Hurkacz, ale znając "sport.pl" raczej się tego nie doczekamy, mozemy sobie popatrzeć za to, na wyniki Polaków z Roland Garros, bo ciągle wiszą. Może lepiej zlikwidować bezużyteczny dział, z ktorego nic nie można się dowiedzieć.
    Mecz Radwańskiej dziś, "not before 5.00 pm.", czyli nie przed 18.00 polskiego.

  • jobrave

    Oceniono 2 razy 0

    Zamiast tego, pełnego ogólników i frazesów, "eseju", który niczego nie wnosi, wystarczyłoby podać terminarz spotkań, w ktorych wystąpią Radwańska, Linette i Hurkacz, ale znając "sport.pl" raczej się tego nie doczekamy, mozemy sobie popatrzeć za to, na wyniki Polaków z Roland Garros, bo ciągle wiszą. Może lepiej zlikwidować bezużyteczny dział, z ktorego nic nie można się dowiedzieć.
    Mecz Radwańskiej dziś, "not before 5.00 pm.", czyli nie przed 18.00 polskiego.

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 5 razy -1

    Naszą isię-pisię stać na to...aby zostać kolejną 'męczęnnicą'. Santa subito!

  • immanothere

    Oceniono 7 razy -3

    Nieprawda. Najwięcej razy Wimbledon wygrywał Szwajcar Roger Federer: 15 razy (1996-2007, 2009, 2012, 2017), 7 razy zrobili to Anglik William Renshaw (1991-1996 i 1999), Amerykanin Pete Sampras (1993-1995, 1997-2000) oraz Rosjanin M. Acierewicz, który wygrał 100 razy z rzędu (1939-1944), po czym wymyślił Wimbledon po raz drugi i rozegrał go sam w Smoleńsku. W deblu niezwyciężona była para rosyjsko-polska M. Acierewicz / M. Isiewicz, do tej pory wygrali wszystkie 3488 edycji, w każdym z finałów pokonując tysiące miemieckich agentów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX